Katastrofa w Lublanie
Polacy tylko tłem dla rywali na EuroBaskecie U-20.
Nasz zespół zaczął turniej od trzech porażek. Fot. FIBA
ME MĘŻCZYZN DO LAT 20
Za nami faza grupowa mistrzostw, które odbywają się w słoweńskiej Lublanie. Polacy, rywalizujący w grupie B, ponieśli komplet trzech porażek, uznając wyższość kolejno Serbów, Łotyszy i Litwinów. W żadnym z tych spotkań Biało-czerwoni nie byli w stanie nawiązać równorzędnej walki.
Najbardziej bolesne okazało się ostatnie starcie. Litwini zaaplikowali nam aż 112 punktów, a mecz zakończył się upokarzającym pogromem różnicą prawie pół setki „oczek”.
Dno w statystykach
W zestawieniach drużynowych po fazie grupowej Polacy dosłownie szorują po dnie. Nasza reprezentacja zajmuje ostatnie, 16. miejsce zarówno pod względem zbiórek, jak i bloków. Na samym końcu plasujemy się również w klasyfikacji przechwytów oraz w skuteczności rzutów z półdystansu. Nieco lepiej wyglądamy w rzutach wolnych i „trójkach”, ale to zdecydowanie za mało.
Bez twardej walki pod koszem we współczesnej koszykówce nie da się nic osiągnąć – w poniedziałek Litwini bezlitośnie obnażyli ten brak, dominując w zbiórkach aż 54:27.
Dla porównania: przed rokiem na EuroBaskecie U-20 w greckim Heraklionie Polska zajęła 10. miejsce, ale pozostawiła po sobie świetne wrażenie, ogrywając m.in. rówieśników z Niemiec i Hiszpanii.
Minorowe nastroje i brak zaangażowania
Właściwie już w momencie wylotu do Słowenii nastroje wokół kadry były fatalne. Na zgrupowaniu zabrakło kilku kluczowych graczy – skrzydłowy Joel Cwik wybrał przygotowania do sezonu w lidze NCAA, a Kajetan Misztal z GTK Gliwice zdecydował się na podreperowanie zdrowia przed nowym sezonem Orlen Basket Ligi.
Z kuluarów docierały niepokojące sygnały. Portal SuperBasket donosił, że: „były sytuacje, iż zawodnicy przyjechali na zgrupowanie zupełnie nieprzygotowani mentalnie i fizycznie”. Sam trener kadry, Andrzej Adamek, wprost przyznał, że niektórzy koszykarze pojawili się na obozie... bez wyraźnego celu wywalczenia sobie miejsca w ostatecznym składzie.
Podziwiając cudze gwiazdy
W Lublanie możemy jedynie z zazdrością patrzeć na inne ekipy. Gwiazdą pierwszej wielkości jest Litwin Mantas Juzenas. 19-latek z Kowna udzielił Polakom bolesnej lekcji nowoczesnego basketu – rzucił nam rekordowe 46 punktów, dokładając 12 zbiórek, 5 asyst i przechwyt. To najwyższy dorobek punktowy w historii młodzieżowego EuroBasketu. Kosmiczny był także jego wskaźnik efektywności (eval 55) – nikt wcześniej nawet nie zbliżył się do takiego osiągnięcia.
Mecz o wszystko
Mimo trzech dotkliwych porażek i ostatniego miejsca w grupie, Polacy... grają dalej i formalnie zachowują szanse nawet na medal. Wszystko przez specyficzny, turniejowy regulamin FIBA, w którym faza grupowa służy jedynie rozstawieniu przed play offem.
W środę Biało-czerwoni zmierzą się w 1/8 finału z Francuzami, którzy bez porażki wygrali grupę A. Zwycięzca tego meczu awansuje doczołowej ósemki turnieju, natomiast przegrany spadnie do walki o miejsca 9–16 i utrzymanie w dywizji A.
(pp)
