Już raz zaszła jej za skórę

O najlepszą „szesnastkę” Wimbledonu broniąca tytułu Iga Świątek zagra w sobotę z tenisistką, którą... sama stworzyła.

Rok temu Iga Świątek rewanż na reprezentantce Filipin za spektakularną porażkę w Miami wzięła na mączce w Madrycie. Fot. IMAGO/PressFocus

W dwóch pierwszych rundach Polka nie zaprezentowała jeszcze swojej najwyższej formy, ale awansowała do trzeciej rundy Wimbledonu po raz szósty w siódmym starcie. Przekonujące 6:1, 6:3 w meczu drugiej rundy z finalistką z 2021 roku, Karoliną Pliskovą, było wyraźnym krokiem naprzód w porównaniu z meczem otwarcia przeciwko Taylor Townsend, wygranym w trzech setach i okupionym wielkimi emocjami. Z Czeszką Świątek nie straciła seta, ale i tak popełniła aż 18 niewymuszonych błędów, a momentami zdarzały się one całymi seriami. Gdyby podobne przestoje powtórzyły się w kolejnych rundach, przeciwko coraz silniejszym rywalkom, mogłyby mieć poważne konsekwencje.
- Czuję się bardziej stabilnie i to cieszy. Grałam równo i utrzymywałam wysoki poziom skupienia. Staram się być najlepszą wersją siebie jako tenisistki – przekonywała Polka po meczu z Pliskovą. I wciąż może zostać pierwszą tenisistką od 10 lat i Sereny Williams, która obroni w Londynie wielkoszlemowy tytuł.

Na trawie po raz pierwszy

Swoje zadanie w 2. rundzie wykonała też Alexandra Eala, choć nie bez problemów: rozstawiona z numerem 29. reprezentantka Filipin odwróciła losy meczu z Mayą Joint, wygrywając ostatecznie 3:6, 6:2, 6:0.
Teraz Świątek i Eala spotkają się po raz trzeci w rozgrywkach WTA Tour, ale po raz pierwszy na kortach trawiastych. Dotychczasowy bilans ich pojedynków jest remisowy, przy czym oba odbyły się na różnych nawierzchniach.
– Iga wygrała turniej wielkoszlemowy na trawie, wygrała Wielkiego Szlema na mączce i na twardej nawierzchni. Spodziewam się więc ogromnego wyzwania, ale  postaram się sprawić, żeby dla niej również nie było łatwo.  Jestem gotowa stawić mu czoła – zapowiedziała 21-letnia Filipinka.

Największa ozdoba

Polka zagra o najlepszą „szesnastkę” z tenisistką, którą poniekąd... sama stworzyła. Bo to ich pierwszą potyczkę tenisowy świat zapamiętał najlepiej – rok temu w ćwierćfinale „tysięcznika” w Miami zajmująca wówczas 140. miejsce w światowym rankingu nastolatka, występująca dzięki „dzikiej karcie”, sensacyjnie pokonała mistrzynię wielkoszlemową 6:2, 7:5 i została pierwszą Filipinką w historii, która awansowała do półfinału tego turnieju.

To zwycięstwo sprawiło, że o Eali zrobiło się naprawdę głośno. Miami 2025 okazało się dla niej momentem przełomowym, a wygrana nad Świątek była jego największą ozdobą, zanim w półfinale uległa Jessice Peguli. Było to wówczas jej drugie zwycięstwo nad zawodniczką z czołowej dziesiątki rankingu WTA oraz zaledwie trzecia porażka Świątek z tenisistką spoza pierwszej setki w głównej drabince turnieju WTA.

Od tego czasu Eala zdobyła kolejne „skalpy” z top 10 na świecie - niedawno na trawie w Berlinie wygrała z wiceliderką rankingu Jeleną Rybakiną oraz z Ukrainką Eliną Switoliną. W marcu w Indian Wells odprawiła Coco Gauff.

Rafa będzie ciekawy

Jeszcze w ub. roku jako pierwsza reprezentantka Filipin dotarła również do finału imprezy WTA – w Eastbourne (przegrała... z Joint). Teraz jest także pierwszą Filipinką, która awansowała do trzeciej rundy turnieju wielkoszlemowego. Żadna jej rodaczka nie była notowana w czołowej „30” rankingu WTA.
Nieco ponad miesiąc później Świątek wyrównała bilans. W drugiej rundzie w Madrycie odniosła zwycięstwo 4:6, 6:4, 6:2. Sobotni mecz sprawi, że jedna z zawodniczek obejmie prowadzenie w bilansie ich bezpośrednich spotkań. Obie podkreślają, że są gotowe na to wyzwanie.

– Nie znam szczególnie dobrze jej gry na trawie, ale wiem, jak gra. Ma bardzo niewygodny styl. Można przypuszczać, że na trawie jest on jeszcze bardziej kłopotliwy ze względu na specyfikę nawierzchni. Z pewnością wykorzystuje swoje największe atuty – zmienia tempo gry i stosuje wiele urozmaiceń. To będzie dla mnie dobre wyzwanie, ponieważ nie pozwala rywalce złapać rytmu – mówiła Świątek, która spotkała się niedawno z Ealą w akademii Rafaela Nadala na Majorce, w której Filipinka szlifowała tenisowe rzemiosło. „Rafa”, który pomagał w kwietniu Polce, też zapewne będzie ciekawy wyniku tej konfrontacji.

(ToM)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się