Jeszcze będą dyskutować

Bez typowego snajpera też można wygrywać mecze. Udowodniła to Barcelona.

Karim Adeyemi zaliczył udany debiut w Barcelonie. Fot. PAP/EPA

HISZPANIA

Duma Katalonii latem oddała Roberta Lewandowskiego do Chicago Fire. Co więcej, sprzedała też Ferrana Torresa za niecałe 50 milionów euro do PSG. Tym samym pozostała bez „dziewiątki”, która odpowiedzialna byłaby za zdobywanie bramek. Deco, dyrektor sportowy klubu, walczył długo o Juliana Alvareza z Atletico Madryt, ale stołeczny klub pozostaje nieugięty i Argentyńczyk na razie pozostaje w ekipie Diego Simeone. Tym samym Hansi Flick musiał kombinować i... wykombinował. W pierwszym meczu sezonu przeciwko Elche postawił na Karima Adeyemiego, człowieka, którego niedawno sprowadził. Adeyemi przez ostatnie lata w Bundeslidze w barwach Borussii Dortmund dał się poznać jako skuteczny skrzydłowy, Tym razem otrzymał inne zadanie i całkiem nieźle się z niego wywiązał. Już w pierwszej połowie był bardzo dobrze ustawiony w polu karnym, otrzymał podanie i pewnym strzałem zdobył debiutancką bramkę. Barcelona rozgromiła Elche 5:0, a niemiecki szkoleniowiec udowodnił, że nie ma dla niego rzeczy niemożliwych.

Mają umiejętności

Wynik meczu z Elche otworzył Raphinha, który trafił z rzutu karnego. Brazylijczyk wspierał Adeyemiego w ataku. Później Raphinha skompletował dublet. Dwa gole zdobył też Fermin Lopez. Warto też podkreślić rolę innego nowego zawodnika w Barcelonie, Anthony’ego Gordona, który wszedł z ławki i zaliczył dwie asysty. Hansi Flick otrzymał w pierwszym meczu potwierdzenie, że nawet jeżeli nie uda mu się sprowadzić do zespołu snajpera z prawdziwego zdarzenia, to Duma Katalonii jakoś sobie poradzi. To oczywiście nie oznacza, że klub rezygnuje z poszukiwania nowej dziewiątki. W Hiszpanii pojawiły się plotki o możliwym sprowadzeniu Serhou Guirassy’ego z Borussii Dortmund. Na razie jednak Flick musi szyć z materiału jaki ma. 

– Czy Barcelonie brakuje „dziewiątki”? To sprawa prezydenta Joana Laporty, dyrektora Deco i trenera. Będziemy robić to, o co prosi nas szkoleniowiec. Nawet jeśli będę miał grać jako napastnik, będę robił wszystko, żeby pomóc zespołowi. Mamy wystarczające umiejętności do tego, żeby grać na wielu pozycjach – przekazał Raphinha, który stwierdził, że w roli „dziewiątki” (grał tak po zejściu Adeyemiego z boiska) czuł się komfortowo.

Zła kontrola

Mimo wysokiego zwycięstwa niemiecki szkoleniowiec poszukiwał błędów zespołu i takowe znalazł. – Po pierwszej połowie byłem zaniepokojony, bo zbyt często traciliśmy piłkę w łatwy sposób. Normalnie tak nie gramy. Musimy lepiej kontrolować futbolówkę. Tego oczekuję od moich zawodników. Dobrze jednak, że zachowaliśmy czyste konto – dobrze broniliśmy. Strzeliliśmy też pięć goli, co jest fantastycznym wynikiem. Czy po takim meczu mogę stwierdzić, że nie potrzebujemy już napastnika? Będziemy jeszcze rozmawiać o tym w klubie. Razem z Deco prowadzimy wiele rozmów. Na razie jednak musimy poczekać – stwierdził Flick, nieco omijając pytanie o potencjalnego nowego snajpera.

Gavi zdrowy

Kibice Barcelony po meczu martwili się o stan zdrowia Gaviego, który musiał opuścić boisko już w 45 minucie z powodu urazu kolana, które niedawno miał operowane. Szybko jednak okazało się, że środowisko Dumy Katalonii nie ma się o co martwić. „Badania medyczne potwierdziły, że doszło jedynie do stłuczenia” – brzmiał oficjalny komunikat katalońskiego klubu.

Kacper Janoszka

◼ Elche – Barcelona 0:5 (0:2)

0:1 – Raphinha (14, karny), 0:2 – Adeyemi (45+3), 0:3 – Raphinha (67), 0:4 – F. Lopez (71), 0:5 – F. Lopez (79)


Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się