Jedni kroki, inni kroczki
Lepszy rydz niż nic – w takie tony próbują uderzać Chorzowianie po niesatysfakcjonującym początku sezonu.
Chorzowianie czekają na liczbowe przełamanie Patryka Szwedzika. Fot. Weronika Morciszek/PressFocus
RUCH CHORZÓW
Druga kolejka, pierwsza, druga, druga, druga, pierwsza, pierwsza, trzecia, piąta... To numery kolejek (czy może raczej meczów, wliczają się w to też pucharowe), w których w poprzednich sezonach Ruch odnosił pierwsze zwycięstwa. Teraz po trzech spotkaniach ma na koncie ledwie „oczko”, więc jak widać – dłużej czekał tylko w sezonie 2017/18, gdy... zaczął spadkowy, jak się okazało, sezon w 1. lidze.
Znamienne słowa
Oczywiście teraz do spadku jeszcze daleko i nie ma co się nakręcać – odradzamy. Niebiescy nie grają beznadziejnie, ale elementów do poprawy też nie brakuje; pisaliśmy już o nich nieraz. To, że w Warszawie, z silną (silniejszą) przecież Polonią zremisowali 1:1, samo w sobie nie jest złym wynikiem. Tym bardziej że w ostatnich 20 minutach dominację zyskali gospodarze. – Dużo się w tym meczu działo – powiedział trener Waldemar Fornalik. – Były fazy, w których raz Polonia miała więcej z gry, a raz my. Interwencja Kuby Wrąbla w 93 minucie pozwoliła nam zabrać punkt, na który bardzo zapracowaliśmy. Pokazaliśmy charakter mimo osłabień, kontuzji – mówił „King”, który cieszy się w Chorzowie gigantycznym zaufaniem i autorytetem.
W przeciwieństwie do wielu szkoleniowców, on raczej nie musi obawiać się, że w razie niepowodzeń jego posada będzie podważana. Świadczą też o tym słowa: – W końcu zdobyliśmy pierwszą bramkę i to bardzo istotne dla psychiki drużyny, bo pierwsze dwa mecze były naprawdę dobre w naszym wykonaniu, a mieliśmy po nich zero punktów i zero goli. Jeden punkt nie wygląda może najlepiej, ale wygląda lepiej niż zero. Czasami trzeba zrobić mały kroczek, aby to ruszyło – powiedział Fornalik.
Tak krawiec kraje...
Dlaczego te słowa są znamienne? Bo o ile dziennikarze na ogół przyjmują wypowiedzi szkoleniowców ze zrozumieniem, o tyle kibice – nie zawsze. I gdyby takie słowa padły w obecnej sytuacji z ust Dawida Szulczka czy Janusza Niedźwiedzia, chorzowska społeczność najprawdopodobniej nie zareagowałaby na nie tak spokojnie (delikatnie mówiąc).
Ale powtórzmy – to tylko wyraz zaufania i respektu, jakim cieszy się przy Cichej Waldemar Fornalik. Bynajmniej nie nawołujemy do zmiany trenera czy nie poddajemy go krytyce! Tym bardziej że – co wskazał sam szkoleniowiec – sytuacja kadrowa do topowych nie należy, a materiał do szycia jest... taki sobie. Nawet gdyby wszyscy byli zdrowi i dostępni, przydałyby się kolejne wzmocnienia i nad takowymi też Niebiescy działają. – Pracujemy nad pewnym tematem czy dwoma, ale na tę chwilę czekamy przede wszystkim na tych, którzy są kontuzjowani i którzy wracają po rehabilitacji – wyjaśnił „King”.
A może Turk 2.0?
Ciekawe wieści napłynęły z kolei z Norwegii. Dziennikarz Erlend Borren Kristoffersen z TV2 twierdzi, że Ruch jest zainteresowany 20-letnim napastnikiem Julianem Gonstadem z HamKam, drużyny środka tabeli tamtejszej ekstraklasy. Czy to ów temat, o którym wspomniał Fornalik? Ruch chce ściągnąć napastnika, to na pewno, ale nie mogący liczyć na regularne minuty Gonstad... ma kosztować ponad pół miliona euro, a chcą go też inne norweskie kluby. No chyba że... Chorzowianie poczynią podobną inwestycję, jak wcale niedawno z młodzieżowym reprezentantem Słowenii, Martinem Turkiem. Wtedy też wyłożyli (ale znacznie mniej) i potem sprzedali z zyskiem... ale nie tak dużym, na jaki wówczas liczyli.
Piotr Tubacki
