Jeden z najważniejszych meczów w życiu
Rozmowa z Michalem Sackiem, obrońcą Górnika Zabrze
Przez pierwsze pół roku w Górniku Zabrze Michal Sacek leczył kontuzję. Fot. Kacper Pacocha/PressFocus
Górnik przebywa w austriackim Tyrolu, w otoczeniu pięknych Alp. Pogoda jest nie najgorsza. Chyba trochę przyjemniej niż w Polsce, gdzie w ostatnich dniach panowały ekstremalne upały?
- Jest naprawdę fajnie, wszystko mamy zapewnione na wysokim poziomie. Są piękna boiska, dobre warunki, super hotel. Obóz jest świetnie przygotowany dla nas, piłkarzy. Nie mamy na co narzekać. A jeżeli chodzi o pogodę, gdy dojechaliśmy na miejsce było trochę gorąco, ale na pewno nie aż tak jak w Polsce. Zresztą – w Czechach też był dramat. W Tyrolu pogoda bardziej sprzyja treningom, nie ma tutaj 40 stopni Celsjusza.
W Austrii jesteście od weekendu zeszłego tygodnia. Przygotowujecie się do sezonu, który nie będzie zwyczajny. Górnik awansował do europejskich pucharów, będzie walczył o Ligę Mistrzów. Ta perspektywa wpływa też na atmosferę w szatni?
- Atmosfera jest dobra. Jesteśmy grupą fajnych ludzi. Nie chodzi tylko o piłkarzy, ale też o sztab. Cały klub pracuje na to, żeby wspólnie osiągnąć cel. Każdy z nas z pozytywnym nastawieniem patrzy w przyszłość. Cieszymy się na myśl o tym, co nas czeka. Przecież przed nami wielki mecz z Fenerbahce. Każdy z nas wie, z jakim przeciwnikiem się zmierzymy. To będzie trudne starcie, ale jest to dla nas powód do radości. Mamy jeszcze sporo czasu, żeby się przygotować i jestem pewien, że na spotkanie z Turkami będziemy w pełni gotowi.
Nadchodzący mecz z Fenerbahce to wielkie spotkanie. Ono cały czas chodzi panu po głowie od momentu losowania?
- Jasne, że tak, ale nie można zapominać, że jeszcze wcześniej jest spotkanie o Superpuchar z Lechem Poznań i... chcemy tę rywalizację wygrać. Dla wielu piłkarzy będzie to mecz życia, część z nas jeszcze nie grała w Lidze Mistrzów. To też powód, że w zespole panuje świetna atmosfera. Ja jestem jednym z bardziej doświadczonych zawodników. Grałem w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów, w Lidze Europy i Lidze Konferencji. Dużo ważnych meczów rozegrałem. Ten mimo wszystko będzie jednym z najważniejszych. W Turcji też już grałem, przeciwko Trabzonsporowi, innemu dużemu klubowi, który ma wielu fanów. Ważne, że mamy w zespole zawodników doświadczonych, którzy mogą pomóc tym młodszym, mniej doświadczonym. A przygotowanie mentalne będzie bardzo ważne, bo pojedziemy na duży stadion w Stambule. Dobrze, że jesteśmy przyzwyczajeni do gry przed dużą publicznością, bo przecież na co dzień gramy w Zabrzu przy wypełnionych trybunach.
Gdy przychodził pan do Górnika rok temu, odchodził pan z Jagiellonii. Tam w sezonie 2023/24 został pan mistrzem Polski. Gdy zamieniał pan Białystok na Zabrze czuł pan, że kolejny sukces nadejdzie tak szybko?
- Przede wszystkim wiedziałem, że Górnik ma duże ambicje. Nie spodziewałem się jednak, że już w pierwszym sezonie zajmiemy drugie miejsce w lidze i zdobędziemy Puchar Polski. Nie można jednak zadowalać się tymi sukcesami. Trzeba kontynuować pracę. Dołączyło do nas paru nowych piłkarzy i uważam, że wyniki dalej będą bardzo dobre.
Jednym z nowych graczy jest napastnik Erik Prekop. Jest Słowakiem, ale grał w lidze czeskiej. Znaliście się wcześniej?
- Osobiście się nie znaliśmy, ale doskonale wiedziałem, kim on jest. To bardzo silny, mocny napastnik. Potrafi przytrzymać piłkę i zdobywać bramki. To duże wzmocnienie Górnika.
Gdy teraz patrzy pan na skład Górnika po zmianach to jest on lepszy niż w poprzednim sezonie? Może pan powiedzieć, że idziecie po mistrzostwo?
- Nie, tak na pewno nie powiem. Tak naprawdę jesteśmy na początku przygotowań. Mogę powiedzieć, że widać duży poziom na treningach. I choć były zmiany w składziez czasem będzie tylko lepiej i lepiej.
Po roku w Zabrzu czuje się pan już mocno związany z Górnikiem?
- Gdy przychodziłem do Górnika, borykałem się z kontuzją. Przez pół roku nie grałem. Trudno było wtedy poczuć ten klub, stać się jego częścią, bo patrzyłem na mecze z boku. Z jednej strony byłem częścią zespołu, a z drugiej tylko się przyglądałem. To bywało trudne. Teraz jednak, gdy jestem zdrowy, czuję się częścią tego klubu, czuję przywiązanie. Oby zdrowie dopisywało!
Liczba Czechów w Górniku się zmniejszyła, bo do Korony Kielce odszedł Patrik Hellebrand. Co pan poczuł, gdy dowiedział się pan o jego decyzji?
- To był szok. Wiedzieliśmy oczywiście o tym, że Patrik miał dobry sezon i będzie otrzymywał oferty. Wybrał Koronę i… ja będę trzymał za niego kciuki. To świetny człowiek i bardzo dobry piłkarz. Życzę mu jak najlepiej. I choć może Czechów w zespole jest mniej i może to smucić, ale… dołączył do nas wspomniany Erik Prekop, a to taki pół-Czech! (uśmiech).
W Tyrolu rozmawiał Kacper Janoszka
W takich warunkach trenują piłkarze Górnika. Fot Kacper Janoszka
