Jeden z najlepszych
Jeszcze niedawno Lamine Diaby Fadiga leczył kontuzje, a w czwartek był kluczem do wywiezienia ze Splitu remisu.
Lamine Diaby-Fadiga to dla Rakowa synonim szczęścia. Fot. Grzegorz Misiak/PressFocus
RAKÓW CZĘSTOCHOWA
Lamine Diaby-Fadiga – to nazwisko odmieniane było w czwartkowy wieczór przez wszystkie przypadki. Gwinejczyk urodzony we Francji sprawił, że Raków zremisował na wyjeździe, na trudnym terenie, z Hajdukiem Split.
Taki zawodnik to skarb!
Najpierw sprowokował rywala Adriona Pajazitiego do brutalnego faulu, dzięki czemu Częstochowianie grali w liczebnej przewadze. Później, w doliczonym czasie, zabłysnął umiejętnościami w polu karnym, gdzie otoczony przeciwnikami zdołał zdobyć bramkę na 2:2.Wszystko to wydarzyło się w pierwszym meczu Diaby-Fadigi w pierwszym składzie w tym sezonie. Wcześniej wchodził na końcówki spotkań, ponieważ dochodził do siebie po kontuzji. - Nieobecność Lamine'a spowodowana urazami odbijała się negatywnie na drużynie. Jest dla nas kluczowy. To jeden z najlepszych ofensywnych piłkarzy w ekstraklasie. Postaramy się, żeby był w jeszcze lepszej dyspozycji – powiedział po spotkaniu trener Medalików, Dawid Kroczek. Nie po raz pierwszy Gwinejczyk znacząco pomógł Rakowowi w europejskich pucharach. W poprzednim sezonie jego trafienie sprawiło, że ekipa spod Jasnej Góry wygrała dwumecz z Maccabi Hajfa. Później, w fazie ligowej Ligi Konferencji, zaliczył hat trick przeciwko Rapidowi Wiedeń. Nie po raz pierwszy Diaby-Fadiga pokazał też, że w końcówkach spotkań jest szalenie niebezpieczny w polu karnym rywala. W poprzednim sezonie, w trudnym meczu z Widzewem Łódź na wyjeździe, wszedł z ławki i w 3 minucie doliczonego czasu zapewnił drużynie trzy punkty, zdobywając bramkę na 1:0. Taki zawodnik to skarb.
Będą mocniejsi
Dla Rakowa remis z Hajdukiem jest jedynie początkiem trudności. W przyszłym tygodniu rywal ze Splitu przyjedzie do Częstochowy. I choć chorwacka drużyna nie jest tak mocna w roli gościa, jak w roli gospodarza, to Częstochowianie nadal muszą być uważni. Na razie wykonali połowę zadania – nie muszą odrabiać strat. Teraz muszą potwierdzić dobrą dyspozycję, a po pierwszym spotkaniu trudno jest wskazać faworyta. - Sprawa awansu jest otwarta – podkreślił Dawid Kroczek.
W rewanżu do dyspozycji trenera będzie też Patryk Makuch, który nie wziął udział w rywalizacji w Splicie, ponieważ przed pierwszym gwizdkiem dowiedział się o narodzinach córki i powrócił do Polski. - Patryk ma najważniejszy dzień w życiu. Nie wyobrażam sobie, żeby miał grać – podkreślił opiekun Rakowa. Obecność 27-latka może być przydatna, tym bardziej że jest w niezłej formie strzeleckiej – w trzech spotkaniach ekstraklasy zdobył dwa gole, a także zaliczył dwa trafienia w dwumeczu z Valettą.
Kacper Janoszka
