Jeden rachunek wyrównany
Obrońca Odry Maksymilian Pingot otworzył swoje strzeleckie konto.
Ja już strzeliłem gola, więc teraz twoja kolej - wydaje się mówić obrońca Odry Maksymilian Pingot (z prawej) do napastnika Opolan Patryka Szysza. Fot. Facebook Odry Opole
Dla Maksymiliana Pingota mecz z Chrobrym w Głogowie miał charakter rewanżu. To właśnie z drużyną Łukasza Becelli wychowanek Sparty Konin rozegrał ostatni mecz poprzedniego sezonu w barażowym półfinale o awans do ekstraklasy. 28 maja, wówczas jako wypożyczony z Górnika Zabrze obrońca ŁKS-u, musiał przełknąć gorycz porażki. Wprawdzie po meczu zakończonym remisem 1:1 w serii rzutów karnych celnie strzelił z „wapna”, ale ostatecznie to gospodarze wygrali konkurs „jedenastek” 5:4.
Gol numer jeden
Nic więc dziwnego, że tym razem – na wypożyczeniu do Odry – 23-letni stoper był podwójnie zmotywowany. I trzeba stwierdzić, że rewanż udał się w pełni. Nie dość, że strzelił swojego pierwszego gola na szczeblu centralnym, na którym zadebiutował w drugoligowych rezerwach Lecha Poznań 10 kwietnia 2021 roku jako 18-latek, to jeszcze była to jedyna bramka meczu kończącego 2. kolejkę zaplecza ekstraklasy. Po tego gola musiał zresztą wrócić do opolskiej ekipy, bo – przypomnijmy – Pingot już drugi raz zakłada koszulkę Odry. Wiosną 2023 roku jako zawodnik wypożyczony z Lecha Poznań, już po debiucie w ekstraklasie i europejskich pucharach, rozegrał w niej 11 spotkań i pomógł drużynie prowadzonej przez Adama Noconia utrzymać się w 1. lidze.
Dwie odrębne przygody
– Ta i tamta Odra to dwie odrębne przygody – stwierdził na przedmeczowej konferencji prasowej zawodnik mający na koncie 35 występów w ekstraklasie, tytuł mistrza kraju z Lechem i zdobywcy Pucharu Polski z Górnikiem. – Wtedy byłem młodszym zawodnikiem. Upłynęło już 3,5 roku, więc przez ten czas trochę się zmieniło i w mojej karierze piłkarskiej, i w moim zachowaniu mentalnym oraz fizycznym. Jestem innym zawodnikiem i innym człowiekiem. Także klub się zmienił. Można nawet powiedzieć, że to są dwa inne kluby. Różnica stadionu jest kolosalna. Inne jest także podejście. Wtedy na starym stadionie graliśmy o utrzymanie, a teraz uważam, że są tu warunki ekstraklasowe i dlatego nie powinniśmy spoczywać na laurach, tylko cały klub – pracownicy, zawodnicy, sztab szkoleniowy – jako jeden zespół powinniśmy z każdym dniem stawać się coraz lepsi, żeby ta ekstraklasa zawitała do Opola – powiedział ambitnie Pingot.
Przeprawa przez Puszczę
Na razie Odra jest w 1. lidze i ma na swoim koncie porażkę oraz zwycięstwo, a przed zespołem Łukasza Tomczyka wyprawa do Niepołomic, gdzie czeka głodna punktów Puszcza. Podopieczni Tomasza Tułacza w dwóch dotychczasowych spotkaniach ponieśli dwie porażki, przegrywając po 0:1 u siebie z Polonią Warszawa i na wyjeździe z Pogonią Grodzisk Mazowiecki. O łatwej przeprawie nikt więc w szeregach Opolan nie myśli.
– Miałem okazję grać na tym boisku dwukrotnie – dodał stoper Odry. – Wiem, że Puszcza to wymagający rywal, głównie jeśli chodzi o stałe fragmenty: rzuty z autu, rożne, wolne, nawet z dalekich odległości. Więc ja i moi koledzy z defensywy będziemy musieli być bardzo skupieni w tym meczu, bo tak naprawdę oni z tego żyją. Myślę, że nie będziemy mogli dać się wciągnąć w ich grę, tylko będziemy chcieli narzucić swój styl, swoje tempo, swoją intensywność, tak jak to było w pierwszej połowie meczu w Głogowie. Myślę więc, że będzie to bardzo wymagający mecz.
Przewaga psychologiczna
– Natomiast jesteśmy teraz po wygranym spotkaniu. Nie może nas to rozluźnić. Musimy cały czas ciężko pracować i być pozytywnie nastawionymi. Jedziemy tam z szansą powalczenia o trzy punkty. Uważam, że mamy też przewagę psychologiczną, bo jesteśmy po zwycięstwie, a Puszcza nie wygrała w pierwszych dwóch kolejkach. Wiemy, że rywal się przed nami nie położy i to będzie bardzo wymagający mecz. Natomiast uważam, że jeśli jako zespół będziemy dobrze skoncentrowani i będziemy realizowali swoje założenia tak, jak w meczu w Głogowie, to wywieziemy stamtąd trzy punkty – zakończył Maksymilian Pingot.
Jerzy Dusik
