Jeden plus dwa w pakiecie
Rozmowa z Danielem Ruminem, napastnikiem Polonii Bytom
Daniel Rumin strzelił już wcześniej w 1. lidze: 2 gole dla GKS-u Katowice, 18 dla GKS-u Jastrzębie i 21 dla GKS-u Tychy, a w niedzielę rozpoczął strzelanie w debiucie w barwach Polonii Bytom. Fot. Gleb Soboliev/PressFocus
Z jakim uczuciem zakończył pan pierwszy mecz w zespole Niebiesko-czerwonych?
- Z jednej strony mogę być zadowolony ze strzelonego gola, bo dla napastnika to zawsze jest plus, ale z drugiej - nasza drużyna przegrała w Mielcu 2:5 i na pewno nie tak wyobrażałem sobie debiut w Polonii.
Czy od razu wiedział pan, że wejdzie na boisko po godzinie gry, zmieniając Kamila Wojtyrę?
- Trenowałem z zespołem dopiero od wtorku, więc ten niedzielny występ nie miał jakiegoś dokładnego scenariusza. Od początku spotkania uczestniczyłem jednak w rozgrzewce i czekałem na sygnał od trenera. Jako zawodnik, który dołączył do drużyny już w trakcie sezonu, wiem jaka aktualnie jest moja rola i zdaję sobie sprawę, że potrzebuję trochę czasu, żeby wskoczyć do pierwszego składu, bo taki jest mój cel. Pracą, pokorą i bramkami będę chciał pokazać trenerowi, że zasługuję na miejsce w wyjściowej jedenastce. Pierwszy krok zrobiłem, ale też nie narzucam sobie presji. Po prostu chcę dobrze prezentować się na treningach i w meczach, żeby tych argumentów na plus było jak najwięcej.
Na którym miejscu w kategorii „moje najłatwiejsze gole” umieściłby pan swoją bramkę z Mielca?
- Na pierwszej pozycji w tej kategorii na pewno mam gola sprzed pięciu lat. Grając wtedy w GKS-ie Jastrzębie, w spotkaniu z Górnikiem Polkowice, drugą ze swoich trzech bramek uzyskałem zupełnie bez wysiłku. Obrońca, próbując wybić piłkę, trafił we mnie i wpadło. Nie musiałem wykonywać żadnego ruchu. W Mielcu natomiast byłem z obrońcą na plecach i musiałem zmienić kierunek lotu piłki. Niewiele, ale to wystarczyło, żeby padła bramka i cieszę się, że otwarcie strzeleckiego konta w Polonii mam już za sobą.
Kiedy będą następne gole?
- Najbliższy mecz już w sobotę, więc codziennie dojeżdżając z Katowic, gdzie mieszkam, do Bytomia na trening mam 40 minut na przemyślenia. Mam też nadzieję, że weekendowa pogoda pozwoli mojej żonie z naszym 19-miesięcznym synkiem wspierać mnie z trybun. Paula i Teo chodzą na moje spotkania, więc mogę powiedzieć, że Polonia, podpisując ze mną kontrakt, oprócz zawodnika - dostała też dwójkę kibiców w pakiecie.
Co pan może powiedzieć o sile zespołu po tygodniu treningów i półgodzinnym występie?
- Zobaczyłem, że ta drużyna jest silna personalnie i ma duży potencjał. Chciałbym, żebyśmy wywalczyli miejsce w szóstce i myślę, że jesteśmy to w stanie zrobić. Przed nami jednak dużo pracy i potrzebujemy też trochę piłkarskiego szczęścia, bo tego w Mielcu nam zabrakło. Wiem jednak, że na szczęście też trzeba zapracować i dlatego przykładam się na sto procent.
Rozmawiał Jerzy Dusik
