Jak w Stambule
Drugi wyjazdowy mecz Górnika w europejskich pucharach i druga porażka 0:1. W Budapeszcie Zabrzanie zagrali jednak gorzej niż z Fenerbahce.
W Budapeszcie gospodarze - tutaj Toon Raemaekers - nieco trzepnęli Zabrzanami o ziemię... Fot. PAP/EPA
LIGA EUROPY
Spotkanie rozpoczęło się spokojnie, zważywszy na to, że na Groupama Arena było jak w piekarniku. Nikt nie forsował tempa, nie rzucał się do szaleńczych ataków czy pressingu. Optyczna przewaga była po stronie gospodarzy, ale długo niewiele z tego wynikało.
Marnowali setki
Zabrzanie zaczęli w takim samym zestawieniu, jak przed tygodniem z Fenerbahce, czyli ponownie z Maksymem Chłaniem na ławce, co jest zaskoczeniem. Na skrzydle w jego miejsce ponownie występował Taofeek Ismaheel.
W 10 min na boisku zrobiło się… ciemniej. Zgasła część stadionowego oświetlenia. Grać jednak można było. Zaraz potem mogło być 1:0 dla gospodarzy. Wypalił były zawodnik Michala Gasparika ze Spartaka Trnava, Nigeryjczyk Bamidele Yusuf, jednak piłka minęła cel o centymetry. Potem aktywny skrzydłowy trafił w poprzeczkę głową po rożnym. Górnicy zaczęli pasywnie, oddając inicjatywę Zielono-białym.
Kolejną dobrą sytuację po składnej akcji miał najwyżej wyceniany w kadrze Ferencvarosu Gabi Kanichowsky (4 mln euro wg transfermarktu), ale też minimalnie chybił. W 24 min reprezentant Haiti na MŚ, Lenny Joseph, z kilku metrów nie wykorzystał znakomitego zagrania z prawej strony Attili Osvatha. Jego koledzy tylko złapali się za głowy - to była nie stu-, a dwustuprocentowa sytuacja! Zabrzanie nie potrafili wyprowadzić piłki i utrzymać jej z dala od swojej bramki. Nie licząc groźnego dośrodkowania z wolnego Erika Janży, w ogóle nie było ich pod bramką Denesa Dibusza.
Tak było do zakończenia drugiego kwadransa, kiedy Ismaheel wyłożył piłkę Yvanowi Ikii Dimiemu. Francuz w dobrej sytuacji, nieatakowany przez nikogo, strzelił jednak nad poprzeczką. Końcówka I połowy to aktywniejsza gra wicemistrza Polski. Były uderzenia Urbańskiego (dwa razy), Prekopa - coś w końcu pod bramką miejscowych zaczęło się dziać.
Dali się zaskoczyć
Po przerwie na murawie niewiele się działo. Oba zespoły pilnowały raczej, żeby nie zainkasować gola niż go zdobyć. Tak było do 65 minuty, kiedy na strzał zza linii pola karnego zdecydował się Marius Corbu. Nikt z Górników do niego nie doskoczył i piłka wylądowała w siatce!
Zabrzanie próbowali. Strzelali Ismaheel, Urbański, w samej końcówce rezerwowy Peter, ale futbolówka zawsze mijała cel. W całym spotkaniu wicemistrz Polski oddał jeden celny strzału na bramkę 47-krotnego reprezentanta Węgier… - Kilka strzałów, wszystkie nad bramką. Przekładaliśmy piłkę z nogi na nogę, szukaliśmy okazji i nic... W pucharach coś musi wpaść z takich okazji; również tych, które mieliśmy już po golu gospodarzy. Musimy się nieco rozluźnić - komentował na gorąco na antenie Polsat Sport trener Michal Gasparik.
Warto odnotować, że Zabrzanie byli w Budapeszcie wspierani przez tysięczną grupę swoich fanów. Po meczu Górnicy podziękowali kibicom za przyjazd i gorące wsparcie przez całe spotkanie.
Z Budapesztu Michał Zichlarz
III runda eliminacji
Ferencvaros TC – Górnik Zabrze 1:0 (0:0)
1:0 – Corbu, 65 min
FERENCVAROS: Dibusz – Osvath, Raemaekers, Gomez, Cadu (90+1. Cirković) – Zachariassen, Corbu, Kanichowsky (84. A. Nagy), Levi (70. Arzani), Yusuf (70. O’Dowda) – Joseph (90+1. Kodro). Trener Balazs BORBELY.
GÓRNIK: Schulze – Saczek, Janicki, Josema, Janża – Ikia Dimi (62. Chłań), Dietz (85. Donio), Sadilek, Urbański, Ismaheel (80. Peter) – Prekop (62. Liseth). Trener Michal GASPARIK.
Sędziował Javier Alberola Rojas (Hiszpania). Widzów 18000. Żółta kartka Josema
Rewanż 13 sierpnia.
WOKÓŁ MECZU
Wzięli Portugalczyka
Na krótko przed meczem w Budapeszcie Górnik poinformował o zakontraktowaniu Paulo Bernardo. To 24-letni portugalski środkowy pomocnik, który ostatnio występował w Celticu. Został wypożyczony do końca tego sezonu z opcją wykupu i kontraktu do 30 czerwca 2031 roku. Bernardo grał w młodzieżowej reprezentacji swojego kraju. To wychowanek Benfiki, a w Celticu występował od 2023. W środowym meczu nie było go jeszcze w meczowej kadrze, ale został zgłoszony też do europejskich pucharów. Być może zadebiutuje w ligowej potyczce z Radomiakiem w sobotę.
Zagrają z Realem
Fradi z Budapesztu nie najlepiej zaczęli ligowe rozgrywki, bo w dwóch meczach zdobyli tylko punkt. W weekend będą pauzować, ale nie z tego powodu, żeby lepiej przygotować się do rewanżu z Górnikami w Zabrzu. W sobotę zagrają u siebie towarzyskie spotkanie z Realem Madryt, który przygotowuje się do startu sezonu.
