Internetowe strzały, czyli nocne Krakowiaków rozmowy
Jedno zdanie Mateusza Klicha wyprowadziło z równowagi Jarosława Królewskiego. Prezes Wisły zaczął pisać o „Korupkovii”.
Mateusz Klich nadepnął na odcisk Jarosławowi Królewskiemu. Fot. Krzysztof Porębski/PressFocus
Wielkie Derby Krakowa wrócą w listopadzie. W internecie trwają jednak 365 dni w roku, 24 godziny na dobę. Czasem zapalnikiem jest jeden wpis lub wypowiedź.
Klich odpowiedział Królewskiemu
Tym razem zaczęło się od obiektywnie niegroźnej wypowiedzi głównego właściciela i prezesa Wisły. Przed meczem jubileuszowym z walijskim Wrexham transmitowanym na antenie Canal+, Jarosław Królewski uznał za sukces frekwencję na poziomie 23 tys. widzów. Wskazywał na dużo mniejsze zainteresowanie takimi wydarzeniami w przeszłości (spotkania z Monaco, Napoli, Sevillą). Wynik swojego klubu - krytykowany nawet przez część jego sympatyków ze względu na niewyprzedanie pełnego stadionu - zestawił ze sprzedażą biletów na spotkanie Cracovii z Sevillą. Rywal zza miedzy osiem dni przed meczem znalazł nabywców na 6,5 tys. wejściówek.
Na wypowiedź Królewskiego zamieszczoną w serwisie X przez stację telewizyjną zareagowało wiele kont kibicowskich powiązanych z fanami Cracovii. Jak zawsze w takich przypadkach twierdzili, że autor słów jednak nie może żyć bez klubu z drugiej strony Błoń. Niespodziewanie uaktywnił się także Mateusz Klich. Zawodnik Pasów raczej niewiele pisze, głównie podaje dalej wpisy innych. Postanowił jednak wbić szpilę Królewskiemu. - Może teraz będą pensje na czas - odpisał i zamiast kropki zamieścił ironiczny emotikon.
O 3 nad ranem
- Zawsze lepiej zapłacić 1 mln za awans uzyskany w skorumpowany sposób, niż spłacać długi sprzed 23 lat. Dlatego Was nazywamy w Krakowie Korupkovia. Zamilcz więc - odpowiedział Królewski mocno przed... 3 w nocy z soboty na niedzielę. A na wpis jednego z użytkowników o tym, że reakcja na komentarz Klicha zaraz wywoła internetowe „dymy”, tylko podsycił ogień: zakpił z liczby goli i asyst Klicha w poprzednim sezonie.
Wojenka jednego z najważniejszych piłkarzy Cracovii z szefem Wisły rozgrzała X-a. Włączył się do niej także rzecznik tych pierwszych (kulturalnie, ale z humorem) i oficjalny profil Pasów, zapowiadając kolejny odcinek serialu o Klichu. Pierwsze derby Krakowa po powrocie Wisły do ekstraklasy zostały wyznaczone dopiero na początku listopada, ale pod Wawelem - jak widać - już teraz mocno iskrzy...
Nie strzelali na ślepo
A my jesteśmy winni Czytelnikom wyjaśnienie, jak trudne sprawy, które wyrzucili sobie Klich i Królewski, mają się do rzeczywistości. Były reprezentant Polski nie strzelił ślepakiem, pisząc o zaległościach Wisły wobec piłkarzy. Poślizgi w płatnościach się zdarzają, czego jednak prezes Wisły nie ukrywa. Z kapitanami, Angelem Rodado i Alanem Urygą, często umawia się na nieco dłuższe terminy. Wszystko jest jednak pod kontrolą, zawodnicy nie rozwiązują umów z winy klubu.
Królewski wypomniał zaś Cracovii, że w sezonie 2003/04, w którym po latach wróciła do ekstraklasy, ustawionych było 19 spotkań z jej udziałem. Korumpowania nie udowodniono nikomu z klubu, mózgiem operacji był niegdysiejszy sędzia Jacek P. Proces sądowy trwał bardzo długo i dopiero w 2020 roku PZPN pod rządami Zbigniewa Bońka postanowił ukarać krakowski klub. Cracovia sama wysuwała propozycje, skończyło się na pięciu odjętych punktach i milionie złotych do zapłaty. Stąd prześmiewcze nazywanie Cracovii „Korupkovią” przez prezesa Wisły. Pisząc zaś o długach sprzed 23 lat chwali sam siebie, że nie ogłosił upadłości, tylko reguluje bardzo stare zobowiązania spółki.
Michał Knura
