„Inny” nie oznacza „łatwiejszy”
Choć Gruzini sprawiają wrażenie rywala z niższej półki niż pokonani już przez Białostoczan Szkoci z Glasgow, Adrian Siemieniec z dużą ostrożnością podchodzi do dwumeczu z Iberią.
Nik Prelec ma już na koncie pierwszego gola pucharowego dla Jagiellonii. I szykuje się na kolejne. Fot. Weronika Morciszek/Press Focus
JAGIELLONIA BIAŁYSTOK
Z jednej strony – było to tak niedawno, że w szeregach Dumy Podlasia grał już Taras Romanczuk. Z drugiej – na tyle dawno, że obecny kapitan Jagiellonii jeszcze nie miał polskiego paszportu, a jej aktualny szkoleniowiec, Adrian Siemieniec, wówczas 25-letni, dosłownie trzy tygodnie wcześniej podpisał w Białymstoku swój pierwszy kontrakt, „w pakiecie” z będącym od paru lat jego trenerskim mentorem Ireneuszem Mamrotem.
Ktoś jeszcze pamięta ten czas, gdy – miast Jesusa Imaza – gole dla Jagiellonii strzelali m.in. Fedor Černych, Cillian Sheridan i Łukasz Sekulski? A to oni zadali trzy z pięciu trafień, zaaplikowanych ekipie Dinama Batumi w pierwszej rundzie kwalifikacji Ligi Europy (Ligi Konferencji jeszcze nie było) latem 2017 roku. To była jedyna konfrontacja Białostoczan z ekipą z Gruzji w europejskich pucharach.
Dziewięć lat później przychodzi odsłona druga polsko-gruzińskiej rywalizacji. Zupełnie inna jest jej stawka – ta sportowa (bo to przecież już IV runda), i ta finansowa również. Zupełnie inne miejsce naszej ekipy; wtedy rywala z Batumi zmogła, ale zaraz potem odpadła w starciu z Azerami z Qabala FK. Teraz Jagiellonia pewna jest – trzeci raz z rzędu – występu w fazie ligowej jednego z pucharów. I tylko zagadkowość przeciwnika Dumy Podlasia równie wielka, co wtedy...
Nic łatwo nie przyjdzie
Tym razem jednak – choć zagadkowy – rywal nie budzi niepokoju. No, może nieco respektu... - To będzie inny mecz niż z Rangersami – Adrian Siemieniec wraca jeszcze myślami do sukcesu, jakim było „wysłanie” słynnych Szkotów z Ligi Europy do Ligi Konferencji. - Inny nie oznacza łatwiejszy. Sama wartość tego wydarzenia, jakim jest ewentualna gra w Lidze Europy powoduje, że jest to trudne wyzwanie. Nic łatwo nie przyjdzie – ocenia, i to bez kokieterii w głosie. - Każdy pucharowy dwumecz to minimum 180 minut gry, czasem z nieoczekiwanymi scenariuszami. Ale zaczynając od meczu domowego spróbujemy zrobić wszystko, by w dobrych nastrojach polecieć na rewanż do Gruzji – zapewnił opiekun Jagi.
Rywal „proaktywny”
O ewentualnym wyniku spekulować Siemieniec nie chciał. - Muszę ucinać takie dywagacje, bo etap, na którym jesteśmy, wymaga od nas dużej odpowiedzialności, koncentracji i skupienia się na zadaniu – przypominał. O przeciwniku mówił zaś, że ma on „proaktywną, ofensywną tożsamość”, chce atakować i wysoko odbierać piłkę, ma na skrzydłach dobrze wyszkolonych piłkarzy, a gorzej się czuje w defensywie, gdy musi bronić się pod swoją bramką.
Transfery w dziesiątkę?
Ostatnie dni to kolejna istotna dla Siemieńca informacja transferowa. Przed trzecią rundą kwalifikacji jego zespół wzmocniony został przez Andersa Klynge, który na Ibrox Park zaliczył asystę przy trafieniu niezwykle skutecznego na razie, też pozyskanego latem Nika Preleca. Teraz został uskrzydlony powrotem do polskiej ligi Ousmane'a Sowa (wcześniej Górnik, ostatnio Broendby). Jeżeli dołożymy do tego niezłe na razie występy (choć bez liczb) Rodrigo Conceicao czy Jeremy'ego Agbonifo, wypada mówić o dobrym okienku transferowym.
Bramki jeszcze przyjdą
W tym kontekście nawet snajperskie milczenie Jesusa Imaza u progu sezonu nie robi wielkiego wrażenia. - Czuję się bardzo dobrze fizycznie, mentalnie, ale prawdą jest, że w tym sezonie jeszcze nie strzeliłem. Jednak to tylko początek. Bramki na pewno przyjdą, bo w każdym sezonie strzelam, ale przecież na szczęście nie tylko to jest w moich obowiązkach – doświadczonego Hiszpana owo „zero na liczniku” na razie też nie martwi. - Najważniejsza jest drużyna i to, że jesteśmy w playoff Ligi Europy. Piłka nie lubi faworytów, bo na boisku gra 11 na 11. Ale gramy w domu, jesteśmy mocną drużyną i naszym planem jest wygrać i pojechać do Gruzji po kolejne zwycięstwo – tak Imaz spointował nadchodzącą rywalizację z Iberią.
(DaL)
NIE PRZEGAP!
Liga Europy – IV runda kwalifikacji◼ Jagiellonia – Iberia 1999 Tbilisi
czwartek, 18.00 - Super Polsat, Polsat Sport 1, Polsat Sport Premium 1
