Infantino - futbolowy bohater III świata

SPORT I PARAGRAFY - Robert Kiłdanowicz

Na temat tegorocznego mundialu wypowiedziano tak wielką kakofonię słów i zostały przeanalizowane wszystkie możliwe punkty widzenia, że w istocie trudno pochylać się nad jakąś kwestią dotyczącą piłkarskich mistrzostw świata, aby się nie powtórzyć. Futbol i World Cup generują tak monstrualne emocje, że można je nazwać religią XX i XXI wieku. Gdy kilka felietonów wstecz zastanawiałem się, czy tegoroczna impreza będzie flopem czy topem miałem sceptyczne nastawienie. Po trzech tygodniach muszę stwierdzić, że wyzwanie organizacji WC 2026 było wartym podjętego ryzyka, a efekty przeszły wszelkie dotychczasowe szacunki i osiągnięcia wszystkich poprzednich mundiali. Bezwzględnie autorski plan Gianni Infantino odniósł już sukces i jak pisałem w felietonie z 13-14 czerwca prezydent FIFA jest „genialnym strategiem-akwizytorem”, godnym nawet statusu sportowego męża stanu.

No właśnie, jak to w zasadzie jest, że zdecydowana większość piłkarskich ekspertów, ludzi związanych z piłką nożną, jak również wszystkich innych profesji, bo przecież na sporcie a zwłaszcza piłce nożnej znają się wszyscy, mają o Infantino negatywne zdanie. Niemalże stał się naczelnym wrogiem publicznym nr 1 na świecie. Podstawowy zarzuty do Szwajcara to nadmierna komercjalizacja piłki nożnej uzupełnione o didaskalia komentujących, że coś im się w nim samym (memem stało się sławetne powiedzenia prezesa Bońka „łysy z UEFA”) albo w jego zachowaniu nie podoba; i można by było to zrobić lepiej. To trochę takie małostkowe, bo w istocie to tylko Europa go krytykuje, choćby Włosi za nadmierną ilość uczestników finałów mistrzostw. Co spotkało się z błyskawiczną
i intelektualnie wyrafinowaną ripostą szefa FIFA, że „następna formuła mistrzostw będzie 64-drużynowa, co gwarantuje uczestnictwo w turnieju Italii”...

W pozostałej części większość fundamentalnych krytyków, jak Anglicy i Francuzi, zarzucają mu, że wprowadził powszechność, masowość, równość futbolową np. poprzez rozszerzenia formuły udziału liczby drużyn, wydłużenia czasu rozgrywania turnieju, tak jakby zapominali, że demokratyczne kraje, z których pochodzą nie promują przecież elitarności tylko egalitarność. Trochę to obłudne, zwłaszcza w wydaniu Francuzów, bo np. ich reprezentacja wygląda jak reprezentacja (All Stars) Pucharu Narodów Afryki. Anglicy to inna sprawa, no jednak przez 500 lat zarządzali połową świata, więc w sensie systemowym mają wysoce tolerancyjne standardy życia publicznego i bardziej to pojedyncze osoby próbują oryginalnie zaistnieć potępiając Infantino, niż jest to skutek jakiejś ogólnej nagonki.

Podobnie jest też w Polsce, większość komentarzy jest krytycznych, a to m. in. oznacza, że boss FIFA stał się osobą publiczną, a nawet politykiem o międzynarodowej skali. Cała ta krytyka sprowadza się do oskarżeń o nadmierną „monetyzację” futbolu. Jednakże, zwłaszcza w ustach polskich trenerów lub polskich trenerów w spoczynku, brzmi to jak hipokryzja, bo to jest nieliczna grupa zawodowa w polskim futbolu, która jest beneficjentem tej dyscypliny sportowej a hasło reklamowe for money utożsamiane z Leo Beenhakkerem nie wzięło się znikąd.

Jak mawia mój przyjaciel „toutes proportions gardées” - najważniejsze są proporcje. Rzecz w tym, aby w dzisiejszym świecie zachować umiar i odpowiedni balans w ogólnych i skomplikowanych kwestiach, a drobiazgi nie przysłaniały ogólnej oceny sprawy. A prawda jest taka, że prezydent FIFA ma najwyższe i jednoznaczne poparcie federacji narodowych na całym świecie w historii FIFA. Oprócz Europy, która czasami kontestuje decyzje. Zachowanie najważniejszego człowieka futbolu na globie i jego aktywność związana z celami statutowymi międzynarodowej federacji piłkarskiej jest optymalna. Albowiem futbol jest coraz bardziej popularny, jego pozycja w przestrzeni publicznej jest coraz mocniejsza, co generuje większą ilość środków finansowych przekazywanych do federacji biedniejszych państw Afryki, Azji, Oceanii i Pacyfiku oraz Ameryki Środkowej i Południowej. Pozycja Infantino jest tak mocna i niepodważalna, że w ostatnich wyborach w roku 2023 nikt nie stanął do rywalizacji ze Szwajcarem (po raz pierwszy w historii FIFA), a to oznacza w rzeczywistości jego faktyczną moc w organizacji. Ponadto redystrybucja środków z FIFA na rzecz federacji krajowych pozwala im godnie utrzymać nie tylko funkcjonowanie federacji narodowych, ale również części klubów i rzeszy społeczności piłkarskiej, zwłaszcza w biedniejszych krajach. Stąd się bierze niemalże boskie uwielbienie krajów globalnego południa do Gianniego.
A z drugiej strony sprzeciw wobec megalomanii Europy i jej przeświadczenia, że jako grupa federacji ze Starego Kontynentu są kimś wyjątkowym wobec reszty świata. Obserwując turniej i widząc jak kraje rozwijające się, przykładowo Egipt, Maroko i Algieria nadrabiają dystans do najlepszych wierzę w przesłanie Infantino, że to on jest w stanie wprowadzić równość szans, brak dyskryminacji, demokrację na świecie i ma to uczynić futbol. A im wcześniej Europa, również Polska, zrozumie, że powinno ją obowiązywać hasło: „adoptuj się albo giń”, użyte przez
P. W. Botha, „białego” prezydenta RPA, przedstawiciela systemu apartheidu, który w taki sposób uzasadniał konieczność korekty zachowania białej społeczności RPA wobec nadchodzących zmian związanych z ruchem przyszłego prezydenta Mandeli. Im szybciej Europa i Polska zrozumie, że świat i futbol się zmienia i trzeba się do tego dostosować, tym szybciej pozwoli to utrzymać przewagę społeczno- kulturową również w futbolu. A Puchar Świata w rękach kogoś innego niż przedstawiciela z Europy albo z Ameryki Płd. może tylko potwierdzić trend następujących zmian.

_______________________________________
* Robert Kiłdanowicz jest doktorem nauk prawnych. W przeszłości występował m.in. w I-ligowych (wg dzisiejszego nazewnictwa ekstraklasowych) zespołach Stomilu Olsztyn, Widzewa Łódź czy Śląska Wrocław

Gianni Infantino jest... genialnym strategiem-akwizytorem. Fot. PAP/EPA

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się