Idze zrobiło się żal...
Tylko niecałe sześć gemów rozegrały Iga Świątek i Jelena Rybakina, zanim tenisistka z Kazachstanu poddała mecz. O finał w Cincinnati Polka zagra w sobotę z Jessicą Pegulą.
Mogło być tak, że Iga bardziej zmęczyła się rozgrzewką w Cincinnati niż samym meczem z Jeleną Rybakiną... Fot. facebook.com/cincytennis
Ćwierćfinał „tysięcznika” w stanie Ohio miał być gorącym rewanżem za niedawny finał w Toronto, w którym Iga Świątek łatwo rozbiła Jelenę Rybakinę 6:2, 6:3. Ale nic z tego nie wyszło, bo tenisistki spędziły na korcie niespełna pół godziny...
Polka prowadziła 4:1, a rywalka serwowała przy stanie 40-15, kiedy problemy pojawiły się po raz pierwszy. Reprezentantka Kazachstanu nie zdołała zakończyć wymiany przy siatce, a gdy nie trafiła kolejnego uderzenia z powietrza, oparła ręce na kolanach.
Szlachetne zdrowie...
Przy następnym punkcie rywalka miała problemy z odbiciem się z lewej nogi podczas podania. Wymiana trwała zaledwie trzy uderzenia. Po konsultacji medycznej Rybakina chwilę później zdecydowała się zakończyć mecz...
- Szczerze mówiąc, trochę się wystraszyłam, bo nieczęsto widzę zawodniczkę z takim urazem – powiedziała później Świątek. - Nie byłam pewna, co się dzieje, bo Jelena nie wyglądała dobrze. Nie wiedziałam, czy wróci na kort, czy nie. Chciałam więc być skoncentrowana i gotowa do gry, ponieważ takie przerwy mogą wybić z rytmu i zaburzyć wypracowany impet. Ale później było mi jej naprawdę żal – mówiła Polka. - Sama sytuacja sprawiła, że poczułam niepokój. Mam nadzieję, że z Jeleną wszystko będzie w porządku. Kolejny turniej jest teraz najważniejszy, US Open to US Open. Jest naprawdę bardzo blisko objęcia pozycji liderki rankingu. Ale zdrowie jest najważniejsze – dodała Iga.
Kłopoty od meczu z Fręch
Rybakina wyjaśniła później, że problem dokuczał jej przez długi czas, ale do rozpoczęcia sezonu na kortach twardych miała go pod kontrolą – aż do meczu 3. rundy z Magdaleną Fręch, który wiceliderka rankingu wygrała po trzysetowej batalii. - Przed meczem z Igą czułam się dobrze, ale niestety wystarczył jeden niewłaściwy ruch, jedno lądowanie i coś się stało. Chodzenie sprawia mi ból i jutro, kiedy przejdę badanie rezonansem magnetycznym, będziemy wiedzieć więcej – wyjaśniła Rybakina.
Tym samym zakończyły się – przynajmniej do US Open - marzenia tenisistki urodzonej w Moskwie o zdetronizowaniu Aryny Sabalenki na szczycie rankingu WTA. Po tym, jak w środę Białorusinka przegrała w 4. rundzie z Czeszką Sarą Bejlek, reprezentantka Kazachstanu potrzebowała awansu do finału w Cincinnati, aby zostać numerem jeden. W tej sytuacji tenisistka z Mińska utrzyma pozycję liderki przed rozpoczynającym się w przyszłym tygodniu US Open.
Będzie jak Serena?
Natomiast Świątek od dłuższego czasu nie narzeka na nic i jest już niepokonana w 10 kolejnych spotkaniach. W Cincinnati może zostać dopiero drugą tenisistką od 2004 roku, której udało się obronić tytuł - wcześniej dokonała tego jedynie Serena Williams, w latach 2014-15. Polka – aktualnie piąta na świecie - zapewniła sobie przed US Open przynajmniej 8. miejsce, ale nawet w wypadku triumfu w Ohio, będzie najwyżej szósta.
Jej rywalką w półfinale będzie rozstawiona z „trójką” Jessica Pegula, która w drugim secie z inną Amerykanką, Amandą Anisimovą (9.), przeżywała fizyczne problemy, ale ostatecznie wygrała 6:4, 2:6, 7:6 (7-4). Iga ma z Jessie bilans bezpośrednich spotkań 7-5, ale rywalka wygrała cztery z ich meczów na kortach twardych. - Jessie ma świetne wyczucie i niezwykłą umiejętność przewidywania, w którym miejscu przeciwniczka zagra piłkę. A piłka po jej uderzeniu jest naprawdę trudna i podstępna. Z pewnością czeka mnie wyzwanie – powiedziała Świątek.
(ToM)
Polki w Monterrey
Maja Chwalińska (23. WTA) i Magdalena Fręch (41.) wystąpią w turnieju WTA 500 w Monterrey, który rusza w niedzielę. Maja będzie rozstawiona z „piątką”, a z „jedynką” w Meksyku zagra mistrzyni Wimbledonu, Czeszka Linda Noskova (8.). Dwa lata temu Fręch dotarła w Monterrey do ćwierćfinału, a w innym meksykańskim mieście – Guadalajarze – także w 2024 wygrała swój jedyny turniej WTA.
Maja z Magdą
Przed Wimbledonem Maja Chwalińska i Magda Linette rozegrały przeciwko sobie mecz pokazowy, a na US Open staną po jednej stronie siatki i powalczą w grze podwójnej. Na liście zgłoszeń znajduje się również Katarzyna Piter, która ponownie zagra z Rosjanką Anną Siskovą. U mężczyzn w rywalizacji deblowej wystąpi Jan Zieliński z Brytyjczykiem Lukiem Johnsonem, natomiast Filip Pieczonka i inny Brytyjczyk Jan Choinski znajdują na liście rezerwowej.
Do kwalifikacji singla mężczyzn w Nowym Jorku dostał się Maks Kaśnikowski (234. ATP), który dwa lata temu wygrał w nich trzy mecze i awansował do głównej drabinki (przegrał w 1. rundzie). W kwalifikacjach singla kobiet w Nowym Jorku z Polek powalczą Katarzyna Kawa (133. WTA), Martyna Kubka (184.) i Linda Klimovicova (202.).
Alcaraz wraca!
Drugi tenisista w światowym rankingu Carlos Alcaraz potwierdził udział w rozpoczynającym się 30 sierpnia US Open. 23-letni Hiszpan, który w Nowym Jorku będzie bronił tytułu, nie grał od kwietnia z powodu kontuzji nadgarstka, opuścił m.in. Wimbledon i Roland Garros. Carlitos jest siedmiokrotnym mistrzem Wielkiego Szlema, dwukrotnie wygrywając US Open (2022, 2025), Wimbledon (2023, 2024) i Roland Garros (2024, 2025), a także Australian Open (2026).
(t)
