Houston, mamy awans!
Zmiany trenera Rafała Góraka sprawiły, że jego GKS Katowice pokonał MSK Żylina i pozostaje w walce o Ligę Konferencji!
Tym strzałem Adam Zrelak otworzył wynik przy Nowej Bukowej. Fot. PAP/Jarek Praszkiewicz
Nastroje wśród katowickich kibiców przed rewanżowym starciem z MSK Żylina były bardzo dobre. Fani przygotowali wyjątkową, „kosmiczną” oprawę, na której pojawiły się wizerunki czterech kosmonautów, a nad nimi napis: „Houston. Bukowa base here – GieKSa is coming to Europe!” („Houston. Baza Bukowa z tej strony – GieKSa wraca do Europy!”). Przekaz do międzynarodowej publiki poszedł w świat, więc katowickiej ekipie pozostało spełnić życzenie kibiców.
Zrelak celował do skutku
W pierwszej połowie zauważalna była znacząca poprawa gry ofensywnej ekipy katowickiej w porównaniu do zeszłotygodniowego starcia w Żylinie. Aktywny w ataku był Adam Zrelak, który miał kilka okazji do tego, żeby wpisać się na listę strzelców (m.in. przymierzył w słupek). Ostatecznie przez 45 minut gola nie zobaczyliśmy. I choć GKS był lepszy od przyjezdnych ze Słowacji, mógł mówić o... szczęściu, że schodził do szatni przy bezbramkowym remisie. Chwilę po rozpoczęciu drugiego kwadransa w sytuacji sam na sam znalazł się Marko Roginić. Chorwacki snajper, który w przeszłości był zawodnikiem GKS-u, fatalnie się jednak pomylił, nie trafiając w bramkę.
Drugą część GieKSa rozpoczęła znakomicie, ponieważ doprowadziła do wyrównania w dwumeczu! W 49 minucie do siatki trafił Zrelak. Podawał mu oczywiście Bartosz Nowak, który w drugim meczu w europejskich pucharach w tym sezonie zaliczył drugą asystę. Słowacki napastnik otrzymał tak precyzyjne podanie na głowę, że bez większej presji mógł przycelować i pokonać bramkarza.
Kosą skaleczeni
Radość w stolicy województwa śląskiego nie trwała jednak długo, zaledwie 8 minut. Po tym czasie odpowiedział Frantisek Kosa, który miał sporo miejsca przed polem karnym i oddał precyzyjny strzał po ziemi. Gabriel Kobylak nie miał szans na skuteczną interwencję. Znów na prowadzeniu w dwumeczu byli Słowacy!
Niech żyje nam rezerwa!
Ostatni głos należał jednak do GieKSiarzy. Nosem do roszad wykazał się trener Rafał Górak, który na ostatni kwadrans dokonał trzech zmian, a już w 79 minucie Katowiczanie zdobyli gola na 2:1 – jego autorem był Mateusz Wdowiak, wprowadzony z ławki. Kibice nie zdążyli się nacieszyć powrotem do żywych, a GKS zadał kolejny cios – tym razem znakomitym uderzeniem z półobrotu popisał się Ilja Szkurin. GKS od 82 minuty wygrywał 3:1 i taki wynik utrzymał się do ostatniego gwizdka! To pierwszy pucharowy awans Katowiczan od 32 lat!
W czwartek za tydzień Katowiczanie zagrają z Hapoelem Tel Awiw na stadionie w Miszkolcu na Węgrzech.
Kacper Janoszka
◼ GKS Katowice – MSK Żylina 3:1 (0:0)
Pierwszy mecz 1:2
1:0 – Zrelak, 49 min (głową), 1:1 – Kosa, 57 min, 2:1 – Wdowiak, 79 min (głową), 3:1 – Szkurin, 82 min
GKS: Kobylak – Czerwiński, Jędrych, Klemenz – Jirka (75. Wasielewski), Łukasiak (89. Milewski), Wolski, Galan (75. Wdowiak) – Markovic (64. Bartlewicz), Zrelak (75. Szkurin), Nowak. Trener Rafał GÓRAK.
MSK: Badzgon – Paliscak, Minarik, Narimanidze – Hranica (88. Baleja), Bzdyl (88. Ruiz), Kacer (64. Adang), Bari – Kosa (69. Fasko), Roginić, Ilko (64. Florea). Trener Pavol STANO.
Sędziował Bence Csonka (Węgry). Widzów 12785. Żółte kartki: Klemenz, Łukasiak – Hranica, Paliscak.
