¡Hola! ¿Cómo estás?
Liczba Polaków musi się zgadzać, więc po odejściu Roberta Lewandowskiego w Primera Division zagra kolejny Biało-czerwony!
Bright Ede w sparingach prezentuje się nieźle. Fot. rcdeportivo.es
HISZPANIA
Gdy popatrzymy na program pierwszej kolejki hiszpańskiej ekstraklasy, której zmagania rozpoczynają się w najbliższy weekend, zauważymy, że... czegoś brakuje.
Mundialowe powikłania
Primera Division rozpoczyna zmagania wcześniej od innych lig TOP 5, żeby mądrze ułożyć kalendarz, w którym przecież musi pomieścić się trwający tydzień turniej o Superpuchar. Problem w tym, że wielu zawodników hiszpańskich klubów grało w finale mistrzostw świata i tutaj rodzi się problem, bo każdy piłkarz LaLiga ma prawo do 21 dni nieprzerwanego letniego urlopu. Co więcej, władze ligi wiedzą też, że do przygotowania się do sezonu potrzeba co najmniej kilkunastodniowego cyklu treningowego. Grając w meczach o medale mundialu zawodnicy występujący na hiszpańskich stadionach skończyli zmagania w Ameryce Północnej 19 lipca. W optymistycznym wariancie 20 lipca rozpoczęli urlop, więc do treningów mogli wrócić 10 sierpnia.
W ciągu tygodnia trudno byłoby im się przygotować do startu ligi, dlatego właśnie mecze pierwszej kolejki Barcelona – Athletic Bilbao, Real Madryt – Real Sociedad oraz Valencia – Real Betis zostały przełożone na 25-27 sierpnia. Z zespołu Królewskich do ostatnich dni mundialu grali: Kylian Mbappe, Aurelien Tchouameni, Jude Bellingham, Ibrahima Konate i Marc Cucurella. Z Barcelony w finale i meczu o trzecie miejsce wystąpili: Joan Garcia, Pau Cubarsi, Eric Garcia, Dani Olmo, Pedri, Gavi, Lamine Yamal, Ferran Torres, Jules Kounde i Anthony Gordon. Z Betisu w finale brał udział Giovani Lo Celso, ale wystarczy jeden zawodnik, który był uczestnikiem finału lub meczu o trzecie miejsce mistrzostw świata, żeby klub mógł przełożyć mecz. Co ciekawe, Lo Celso w finale nie podniósł się z ławki, mimo wszystko dopiero 20 lipca mógł rozpocząć trzytygodniowy urlop.
Bliższy termin
Słuszne w takim przypadku wydaje się pytanie, dlaczego Atletico Madryt zagra w pierwszej kolejce, choć w finale wzięło udział dziewięciu zawodników tego klubu. Władze Los Colchoneros podjęły jednak decyzję, aby nie przesuwać spotkania z Malagą na daleki termin i razem z La Liga doszły do porozumienia, aby spotkanie zostało rozegrane parę dni później, w środę 19 sierpnia.
Bez snajpera
Dla Barcelony o tydzień dłuższa przerwa od ligi oznacza przedłużenie prac nad transferami. Duma Katalonii wciąż nie ma zastępstwa dla Roberta Lewandowskiego, który odszedł do Chicago Fire. Co więcej, klub wkrótce pozbędzie się Ferrana Torresa, zdobywcę zwycięskiego gola w finale mistrzostw świata. Napastnik ma odejść do PSG. Od tygodni Blaugrana próbuje porozumieć się z Atletico Madryt w sprawie transferu Juliana Alvareza, ale Los Colchoneros blokują Argentyńczykowi drogę do stolicy Katalonii. Barcelona walczy też o sprowadzenie Rodriego z Manchesteru City.
Byli w ćwierćfinale
Do LaLigi powróciły kluby, które w przeszłości potrafiły namieszać nie tylko w hiszpańskim, ale też w europejskim futbolu. Po ośmiu latach na najwyższy poziom rozgrywkowy powróciła Malaga. Wielu z nas pamięta wydarzenia z sezonu 2012/13, gdy niespodziewanie drużyna Manuela Pellegriniego, która sezon wcześniej zajęła czwarte miejsce w lidze, dostała się do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Po drodze ekipa z Andaluzji wyeliminowała Porto, a w ćwierćfinale dzielnie walczyła z Borussią Dortmund (2:3 w dwumeczu). Do Ligi Mistrzów klub doprowadziły pieniądze, które zainwestował Katarczyk Abdullah Al-Thani. Jego finansowanie skończyło się jednak… w 2012 roku. Gdy Malaga grała w Lidze Mistrzów, szejka w klubie już nie było. Nie było też wielu gwiazd, które inwestor sprowadził (Santi Cazorla, Nacho Monreal, Salomon Rondon, Ruud van Nisterlooy). Mimo niepewności finansowej Malaga postraszyła europejskie ekipy. Z czasem problemy organizacyjne zaczęły się tak nawarstwiać, aż Malaga spadła na drugi poziom rozgrywkowy, a w pewnym momencie nawet na trzeci. Dopiero teraz była w stanie się wygrzebać.
Polak u beniaminka
Drugą ekipą, która po latach powraca do Primera Division, jest Deportivo La Coruna. Również powraca po ośmiu latach, błąkając się w międzyczasie między trzecim a drugim poziomem rozgrywkowym. Dla kibiców tegoklubu, którzy doskonale pamiętają przełom wieku, taka sytuacja była trudna do zaakceptowania. Przecież Deportivo La Coruna 30 lat temu godnie rywalizowało o miano najlepszej drużyny w kraju. Parę razy stanęło na podium, a raz, w 2000 roku, cieszyło się z mistrzostwa kraju. W 2004 roku ekipa zameldowała się nawet w półfinale Ligi Mistrzów. Teraz powraca do elity, a wraz z nią Polak, Bright Ede! Defensor, który już rok temu łączony był z futbolowymi gigantami, dopiero teraz opuścił Motor Lublin. W Hiszpanii jego kariera ma się rozwinąć. Na razie dostał od trenera Antonio Hidalgo szansę na pokazanie się w meczach towarzyskich.
Kacper Janoszka
Program 1. kolejki LaLiga
Sobota: Deportivo Alaves – Getafe (19.30), Sevilla – Rayo Vallecano (21.30); niedziela: Racing Santander – Villarreal (17.00), Espanyol – Levante (19.00), Celta – Osasuna (21.30), poniedziałek: Deportivo La Coruna – Elche (21.00), środa: Atletico Madryt – Malaga (21.00).
