Hiszpanie nie mają Messiego
Rozmowa z Eugenio Gonzalezem Aguilerą, hiszpańskim skautem Escola Pro i Global Goal, byłym dziennikarzem stacjonującym w Polsce
Lamine Yamal jeszcze nie jest nowym Messim. Fot. PAP/EPA
Jakie nastroje panują wśród Hiszpanów przed finałem z Argentyną?
- Już jesteśmy niecierpliwi, czekamy na finał. Nie zdarza się to przecież codziennie! Osobiście nie spodziewałem się, że dotrzemy do finału. Byłem pewien, że wyjdziemy z grupy, ale nie miałem pojęcia, że pójdzie nam tak dobrze. Patrząc jednak na to, jaką mamy dostępną generację piłkarzy, trzeba się było spodziewać dobrego wyniku.
W półfinale chyba niewielu przewidywało, że Hiszpania pokona Francję?
- Jasne, pojawiły się ogromne wątpliwości, gdy w półfinale trafiliśmy na Francję. To drużyna, która ma lepszych indywidualnie zawodników od Hiszpanii, to oczywiste. Problemem Francji było jednak to, że zespół Luisa de la Fuente jest bardzo dobrze ułożony. I choć Francuzi mają w składzie Ousmane’a Dembele czy Kyliana Mbappe, La Furia Roja jest po prostu lepsza drużynowo. To właśnie udowodniła na boisku, poniekąd pokazując kibicom, że nie można w nią wątpić. Podczas turnieju widać było, że Francja jest znakomita, ale największą siłą Hiszpanii jest team spirit.
Gdy rozmawialiśmy wcześniej, wspomniał pan o rywalizacji między kibicami Realu i Barcelony. Nadal jest ona widoczna?
- Wojna pomiędzy kibicami Realu Madryt i Barcelony jest fenomenem socjologicznym. Kibice tych zespołów potrafią się ścierać nawet przed wielkimi turniejami. Tak też było przed trwającym mundialem. Luis de la Fuente nie powołał żadnego piłkarza Realu, taka sytuacja wydarzyła się po raz pierwszy. Miałem z tego powodu poczucie, że część kibiców Królewskich – choć oczywiście kibicowała Hiszpanii – bardzo mocno wspierała też Francję - z Kylianem Mbappe, Anglię - z Jude’em Bellinghamem czy Brazylię - z Viniciusem. Wszystko przez to, że gdyby te reprezentacje wygrały, ci zawodnicy przybliżyliby się do wygrania Złotej Piłki. A że kibice Realu nie cierpią Lionela Messiego, legendy Barcelony, zdecydowanie nie wspierali Argentyny, w której też nie ma piłkarzy Realu. Podkreślę jednak, że nieznacznie zmieniły się nastroje wśród moich znajomych kibiców Realu po tym, jak Marc Cucurella w trakcie mistrzostw dołączył do Królewskich.
Dla kibiców Realu Argentyna nie jest najlepszym przeciwnikiem, ale dla fana Barcelony taki finał mundialu jest chyba wymarzony...
- To prawda. I nie chodzi tylko o Lionela Messiego! Przede wszystkim Hiszpania prezentuje podobną filozofię gry do Barcelony, podobnie jak w 2010 roku, gdy wygrywaliśmy mistrzostwo. Gra w niej sporo zawodników Dumy Katalonii. Tradycyjnie było tak, że kluczowymi elementami reprezentacji byli piłkarze Realu, jak na przykład Raul. Teraz jest inaczej. Czy to przyniesie nam mistrzostwo? Cóż, trudno nawet wskazać faworyta tego meczu. Siłą Argentyny jest waleczność. Siłą Hiszpanii jest gra piłką. Argentyna ma Messiego, my Messiego nie mamy. Nie jestem w stanie powiedzieć, kto będzie mistrzem.
Rozmawiał Kacper Janoszka
