Historyczny dzień dla Chicago
Byłem pod wrażeniem – podkreślał Robert Lewandowski po prezentacji w ekipie Fire. Nie mogło zabraknąć pytań... o reprezentację Polski.
Nowy dresik, nowa ścianka. „Lewy” został Strażakiem. Fot. Transmisja konferencji Chicago Fire
STANY ZJEDNOCZONE
Najpierw trening, potem konferencja. „Lewy” nie tylko w teorii, ale i w praktyce jest nowym piłkarzem Chicago Fire. Zespół już trenuje, bo po przerwie spowodowanej mundialem do gry wraca będąca mniej więcej na półmetku amerykańska Major League Soccer. Polak zapoznał się z nowymi kolegami, pograł w dziadka, przeszedł też... treningowy chrzest – tradycyjny tunel, przez który trzeba przebiec w ostrzale uderzeń kolegów.
Był pod wrażeniem
– Jestem szczęśliwy, że dołączyłem do Chicago Fire. To nowy rozdział w mojej karierze i w moim życiu. Wierzę, że będziemy wygrywali nie tylko mecze, ale też trofea. Obecnie mamy dobrą pozycję, ale musimy ciężko pracować – mówił Robert Lewandowski o trzeciej w tej chwili drużynie Konferencji Wschodniej w MLS. W Chicago był wczoraj sam, bo jego małżonka bawiła się w Warszawie na koncercie portorykańskiego rapera Bada Bunny'ego. – To historyczny dzień nie tylko dla Fire, ale dla całego miasta i MLS. Robert strzelił w ostatnich 15 latach najwięcej goli w ligach top 5 Europy. Jest trzecim najlepszym strzelcem w historii Ligi Mistrzów, tylko za Cristiano Ronaldo i Leo Messim. Wygrał wiele trofeów. To wielki transfer dla naszego klubu. Jesteśmy podekscytowani, że udało nam się go ściągnąć – mówił klubowy boss, trener i dyrektor sportowy w jednej postaci, Gregg Berhalter, w latach 2018-2024 selekcjoner USA (z półroczną przerwą). – Byłem pod wrażeniem tego, jak Chicago Fire się o mnie starało; pokazywało, że im na mnie zależy, jaki projekt mi przedstawiło, jak klub się rozwija. Takich elementów było wiele i zrobiły na mnie wrażenie. To zaangażowanie miało dla mnie znaczenie i to był jeden z głównych czynników, dla których zdecydowałem się tutaj przyjść – dodał „Lewy”.
Nie podjął decyzji
Blisko 38-letni napastnik podpisał dwuletni kontrakt i będzie grał oczywiście z numerem 9. Jego prezentacja – choć w formie klasycznej konferencji, a nie na stadionie – cieszyła się dużym zainteresowaniem. Fire już zacierają ręce na „sold out” stadionu na mecz z Vancouver Whitecaps, w nocy z czwartku na piątek naszego czasu. Strażacy grają na Soldier Field, które może pomieścić ponad 60 tysięcy kibiców, ale średnio chodziło ich tam niespełna 20 tysięcy. – Pewnie znajdę się w składzie na ten mecz, ale wszystko będzie zależało od tego, jak się będę czuł. Potrzebuję jeszcze trochę czasu, treningów. Będziemy to robili krok po kroku – zapowiedział Lewandowski, a dodać tu należy, że w ekipie z Kanady występuje jego były kolega z Bayernu Monachium, Thomas Mueller.
Przy okazji powitania w Chicago – gdzie przecież Polonii nie brakuje, a nie brakowało też polskich dziennikarzy – Lewandowski został zapytany o jedną z najważniejszych rzeczy: co z reprezentacją Polski? – Nie podjąłem jeszcze żadnej decyzji. Obecnie skupiam się tylko na nowym klubie. Myślę, że za kilka tygodni będę miał więcej odpowiedzi na swoje wewnętrzne pytania. Na dzisiaj tego nie rozważałem. Teraz będą zmiany w zgrupowaniach, będą dłuższe, ale będzie ich mniej... Za jakiś czas będę w stanie stwierdzić, co jest dla mnie i dla reprezentacji najlepsze – zdradził kapitan Biało-czerwonych.
Piotr Tubacki
