Historyczna Francja i Deschamps
Zapiski (23) amerykańskie
Kylian Mbappe i trener Didier Deschamps - wielkie postaci światowej piłki. Fot. PAP/EPA
Pierwszym trenerem, który tego dokonał, był Helmut Schoen z zachodnioniemiecką reprezentacją na przełomie lat 60. i 70. Było wicemistrzostwo świata w 1966 roku, trzecia lokata na pierwszym meksykańskim mundialu cztery lata później, a ukoronowaniem był tytuł mistrza świata u siebie w 1974 roku.
Potem trzy razy z rzędu w czołowej czwórce była Brazylia. Mistrzostwo w 1970 roku, czwarte miejsce na zachodnioniemieckich MŚ i trzecie w 1978 roku w Argentynie. Canarinhos prowadził wtedy najpierw legendarny Mario Zagallo (1970 i 1974; jako piłkarz był bi-campeone, czyli podwójnym mistrzem świata z 1958 i 1962 roku), a potem Claudio Coutinho (1978).
Brazylijskie kanarki powtórzyły ten wynik w latach 1994-2002, gdzie za każdym razem grali w finale! Cafu, Ronaldo Nazario, bramkarz Taffarel byli kolejno mistrzem, wicemistrzem i ponownie mistrzem świata na azjatyckim turnieju 24 lata temu.
Potem aż cztery razy z rzędu w czwórce meldowali się Niemcy. Świetna seria zaczęła się za czasów trenera Rudiego Vollera właśnie w Azji w 2002 roku, gdzie zdobyli wicemistrzostwo, potem był trzeci „plac” u siebie w 2006 za Jurgena Klinsmanna (teraz może objąć stanowisko selekcjonera reprezentacji... Czech, po klęsce naszych południowych sąsiadów na trwających MŚ) oraz odpowiednio trzecie i pierwsze miejsce już za czasów Joachima Loewa.
Teraz do futbolowej elity dołączają Trójkolorowi i kończący pracę po 14 latach Didier Deschamps. Podczas amerykańskiego mundialu przeżył tragedię - zmarła mu matka i musiał na kilka dni wrócić do domu. Teraz świętuje, choć na pewno marzy o kolejnym mistrzostwie. Był mistrzem świata jako znakomity pomocnik w 1998, a jako trener 20 lat później. Przed czterema laty był z kolei wicemistrzem na katarskim mundialu po finale stulecia z Argentyną. Teraz znów ma znakomity zespół. Byłem na trzech meczach Les Bleus na amerykańskim turnieju i nie wiem, czy to nie najlepsza drużyna, jaką kiedykolwiek w życiu widziałem na żywo. Francuzi są znakomici w każdym calu!
Jeszcze na koniec pocieszenie dla nas. W owej śmietance, w futbolowej elicie, mogli być z Niemcami, Brazylią, a teraz i z Francją… Biało-czerwoni! Naprawdę niewiele zabrakło. Było przecież 3. miejsce na MŚ 1974 i 1982, a w 1978 roku lokata ex aequo 5-6 z RFN Helmuta Schoena, który po tym turnieju, po 14 latach pożegnał się z pracą Bundestrainera. Teraz i my, i Niemcy możemy pomarzyć o takich wspaniałych sukcesach.
Michał Zichlarz
