Historia romantyczna
Każdemu wolno marzyć, więc Dawidowi Krzemieniowi też. Czy po 13 latach uda mu się wrócić choćby na chwilę na pierwszoligowe murawy?
Dawid Krzemień na naturalnej murawie obiektu przy Olimpijskiej. Na tej sztucznej, przy Piłkarskiej, też chętnie by jeszcze o pierwszoligowe punkty powalczył. Fot. Marcin Bulanda / Press Focus
POLONIA BYTOM
Po zakończeniu piątkowego meczu Polonii z Pogonią Siedlce, Dawid Krzemień – w cywilnym stroju i z córką u boku – przybijał piątki z piłkarzami gospodarzy schodzącymi do szatni. Niby nic szczególnego. To jeden z niewielu wychowanków bytomskiego klubu w jego szerokiej kadrze. Miał swój udział w awansie drużyny do II ligi, ale bezpośredniej radości z promocji na zaplecze ekstraklasy już nie doświadczył: wypożyczony został latem 2024 do Pniówka Pawłowice, potem trafił do Szombierek (wcześniej w swym CV zapisał także m.in. występy w Ruchu Radzionków).
Trzynaście lat wstecz
Teraz wrócił w szeregi Niebiesko-czerwonych z założeniem, że wesprze zespół rezerw, który gra w klasie okręgowej (siódmy poziom rozgrywkowy). – Od jakiegoś czasu trenuję jednak z pierwszą drużyną – powiedział nam doświadczony 33-letni pomocnik (21 meczów w I lidze, 23 mecze w II lidze, 147 meczów w III lidze), którego kontrakt z Polonią ważny jest jeszcze przez rok. – Ależ byłaby to, zwłaszcza dla mnie, romantyczna historia, gdyby – jako wychowankowi – udało się wrócić do pierwszego zespołu i do... I ligi – westchnął „Krzemo”. Ostatni mecz w tej klasie rozgrywkowej zagrał przecież... 13 lat temu.
Gol pierwszy i ostatni
Miał wtedy ledwie 20 lat, u steru drużyny z Olimpijskiej stał Jacek Trzeciak (członek „złotej jedenastki” bytomskiego klubu, wybranej na jego 100-lecie). Trudne to wszakże były czasy: Polonia akurat rozpoczynała drogę na swe historyczne dno, zakończone powołaniem Bytomskiego Sportu i „nowym otwarciem” w IV lidze. Ciekawostką jest natomiast fakt, że właśnie Krzemień zdobył wówczas ostatniego (na lata) gola dla niebiesko-czerwonych na zapleczu ekstraklasy: przypieczętował wyjazdowe zwycięstwo w Stróżach z tamtejszym Kolejarzem. To zresztą jedyne jego trafienie na tym szczeblu rozgrywek.
Mąż swojej żony
Doświadczony (dziś) pomocnik wielkiej piłkarskiej kariery nie zrobił. W międzyczasie więc zaczął współpracę z jedną z firm doradztwa finansowego, w której akurat – jak wynika z jego social mediów – sukcesów zawodowych mu nie brakuje. Podobnie zresztą jak w biznesie, w którym też próbował swych sił. Natomiast sportowo znalazł się... w cieniu małżonki: Aneta Krzemień to wielokrotna mistrzyni Polski w hokeju w barwach Polonii!
Równać do Damiana!
Gdyby po owych trzynastu latach Dawid Krzemień raz jeszcze – choćby tylko na chwilę – pojawił się na boiskach pierwszoligowych, owa historia – nawet tylko w tej skróconej formie – byłaby godna opisania. Do tego z użytym przez niego tytułowym określeniem „romantyczna”... A czy realna? Oceńcie sami. My tylko podpowiemy, że w przywołanym spotkaniu z Kolejarzem Stróże u boku pomocnika grał m.in. Damian Jaroń – starszy od niego o trzy lata, bez którego dziś trudno sobie wyobrazić zespół lidera Betclic 1. Ligi, Pogoń Grodzisk Mazowiecki!
(DaL)
