Grają na remis

KOMENTARZ „SPORTU” – Kacper Janoszka

Regularnie punktowanie jest podstawą do tego, żeby utrzymać się w lidze. W Podbeskidziu najwidoczniej o tym wiedzą, ponieważ drużyna trenera Marcina Włodarskiego zremisowała wszystkie dotychczasowe mecze po awansie do 1. ligi, czyli za każdym razem punktowała. Nie jest to wynik fantastyczny, ale w Bielsku-Białej raczej niespecjalnie się tym przejmują. Przecież dotychczas Górale mierzyli się z ekipami co najmniej solidnymi. Miedź, Stal czy Chrobry to drużyny, które wiedzą, z czym wiąże się walka na zapleczu ekstraklasy. Z kolei Lechia (oczywiście trzeba mieć w pamięci jej problemy organizacyjne) jest spadkowiczem. To właśnie z tymi zespołami Podbeskidzie księgowało po punkcie. Drużyna nie jest w strefie spadkowej, a przecież o utrzymanie chodzi, jeśli rozgrywa się pierwszy sezon po awansie. Należy się jednak zastanowić, czy taki styl punktowania wystarczy do tego, aby się utrzymać. Odpowiedź nie jest prosta, jeśli spojrzymy na sprawę z historycznego punktu widzenia. Gdyby Podbeskidzie zremisowało kolejne 30 meczów, na koniec rozgrywek miałoby 34 punkty. Gdyby taka sytuacja wydarzyła się w poprzednich dwóch sezonach, Podbeskidzie by się utrzymało. W ostatniej dekadzie były jednak przypadki, gdy spadały drużyny nawet z 37 punktami (Bytovia i GKS Katowice w sezonie 2018/19) czy 40 punktami (Olimpia Grudziądz w sezonie 2019/20). Granie na remis byłoby więc ryzykowną zagrywką. To oczywiście jedynie teoretyczne rozważania, bo raczej nikt nie postawi pieniędzy na to, że do końca sezonuPodbeskidzie nie przegra ani nie wygra chociażby jednego meczu.


Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się