Górnik nie jest bez szans!

Rozmowa z Krzysztofem Zięcikiem, byłym piłkarzem m.in. Pogoni Szczecin i GKS-u Jastrzębie, drugim trenerem reprezentacji Gwinei, a przez pięć ostatnich lat czwartoligowego francuskiego Entente Feignies Aulnoye FC

W poprzednią niedzielę AS Monaco pokonało Liverpool FC na jego terenie 3:2. Fot. asmonaco.com

Ile procent szans dałby pan Górnikowi w rywalizacji z AS Monaco w ostatniej fazie eliminacji Ligi Konferencji?

- Nie powiem, że 50 na 50, bo Monaco nie jest słabe, a mocne (uśmiech). Sprzedało ostatnio za 50 mln euro swojego najlepszego piłkarza Maghnesa Akliouche'a do PSG, ale ambicje ma. W ostatniej chwili załapało się do eliminacji Ligi Konferencji, a gra w pucharach to coś na czym mu zależy. Do tego doszedł nowy trener, Brazylijczyk Filipe Luis, który też chce się pokazać. Dla francuskich klubów Liga Konferencji to nie jest top rozgrywek, ale zawsze to jakaś odskocznia. Monaco chce grać w fazie ligowej, tym bardziej po ostatnim sezonie, który nie był dla niego najlepszy... A przecież  dopiero ostatnia kolejka zdecydowała, że w ogóle załapało się do pucharów.        

A co można powiedzieć o trenerze Filipe Luisie Kasmirskim?  

- Zobaczymy co pokaże, czy będzie wielkim trenerem, czy nie. Przychodząc do nowego klubu, będzie chciał uniknąć wpadki z drużyną z Polski, pewnie nie bardzo we Francji znaną.

A wracając do Górnika?

- Nie uważam, że jest bez szans. We Francji sezon się jeszcze nie rozpoczął, więc Monaco jest dalej w okresie przygotowawczym…

Ale w jego trakcie pokonało w poprzednią niedzielę Liverpool na Anfield 3:2!

- Tak, powtórzę - Monaco to bardzo dobra drużyna.... Jednak Górnik jest już z wszystkim ograny, za nim sporo meczów, nieźle pokazuje się w pucharach. Wiadomo jak to jest w tych rozgrywkach, szczęście i doświadczenie są potrzebne. Widziałem mecze Górnika i trochę zabrakło mu rutyny, a do tego nie grał jak choćby pod koniec poprzedniego sezonu, kiedy jego występy były naprawdę dobre. Jakaś szansa dla Górnika mimo wszystko jest, choć oczywiście faworytem w tym dwumeczu nie będzie.

Założenie, że Monaco w lekceważący sposób patrzy na Ligę Konferencji jest zupełnie niezasadne?

 - Kluby francuskie traktują te rozgrywki na zasadzie – awansowaliśmy, to dobra, gramy. Na przykładzie Monaco w poprzednim sezonie było widać, jak zależało mu na awansie do europejskich pucharów, jak o to walczyło do ostatniej kolejki. Dodajmy ambicje nowego trenera. Wiadomo, że mistrzostwo Francji trudno będzie mu wygrać, więc gdzieś będzie się chciał pokazać, a sam klub też ma plany. Monakijczycy chcieli grać wyżej, a sezon skończyli na niezadowalającym ich siódmym miejscu. Dlatego zmienili trenera. Nie ma więc co liczyć, że Monaco podejdzie do meczu w Zabrzu na luzie, raczej spodziewam się odwrotnego nastawienia. To młoda drużyna, też chce się pokazać. Klub chce odżyć, zagrać jak przed laty w rozgrywkach Champions League.  

Kadra Monaco? Jest kilku znakomitych graczy, choćby napastnika reprezentacji USA Folarina Baloguna, który ze świetnej strony pokazał się na MŚ. Jest reprezentant Senegalu Lamine Camara, Brazylijczyk Vanderson, wielokrotny reprezentant Anglik Eric Dier czy reprezentant Szwajcarii Denis Zakaria.    

  - To jest dobra drużyna i dlatego dyrekcja klubu nie była zadowolona z wyniku w poprzednim sezonie, z siódmego miejsca, bo to nie był ich cel. Na pewno liczyli na Ligę Mistrzów, a dostali tylko Ligę Konferencji. Będą jednak chcieli się pokazać i w tych rozgrywkach. Przewagą Górnika może być to, że nie wszyscy jeszcze będą przygotowani, bo wiadomo, po mistrzostwach świata część zawodników trenowała inaczej, wszystko zaczęli później.

W kadrze Monaco nie ma już słynnego Paula Pogby, który opuszcza klub z Księstwa. Jego kariera też może się potoczyć jak w przypadku Benjamina Mendy'ego, który gra teraz w Pogoni Szczecin?  

- Pogba cały czas zmagał się z kontuzjami. Co zagrał, to przytrafiał się uraz. A czy będzie jak z Mendym? On cały czas wierzy, że wyjdzie na prostą, ale czy zdrowie mu pozwoli, to nie wiem. Już na koniec poprzedniego sezonu słyszałem, że w Monaco nie bardzo na Pogbę liczą.  

Właścicielem klubu AS Monaco jest rodzina rosyjskich oligarchów Rybołowlewów, ojciec Dmitrij jest szefem klubu. Jak we Francji się na to patrzy? To wzbudza jakieś emocje?  

- Nic się na ten temat nie mówi, nic się na ten temat nie pisze. Kupił klub jeszcze lata przed wojną. Nie słychać zresztą o nim. Jest tak, jakby go nie było, nie jak w przypadku innych właścicieli. Owszem, dobrego zawodnika Monaco nie jest w stanie często utrzymać, ale w jego miejsce sprowadza innych. To jest robione w ciszy, to przemyślana praca. Dobrze pracują też z młodzieżą, bo młodzi się tam pokazują. Monaco to klub, który pracuje spokojnie. Nie słyszałem jakiś negatywnych słów na temat właściciela, jego nie widać, jest za kulisami. Nie krzyczy, nie udziela się.

Co w tej chwili u pana słychać? Przez kilka lat z powodzeniem pracował pan w klubie Entente Feignies, gdzie dwa razy graliście na szczeblu centralnym Pucharu Francji, rywalizując m.in. z PSG.

- Po pięciu latach serwisu skończyłem tam pracę. W tej chwili mam wolne. Szukam zajęcia, jestem do wzięcia (uśmiech). Były propozycje od razu po odejściu, ale odrzucałem je. Na razie czekam.

A z Polski był jakiś sygnał?

- Nie. Próbowałem nawet znaleźć jakiś kontakt w kraju, ale nie było żadnej odpowiedzi.

A szkoda, jest pan przecież absolwentem słynnej francuskiej akademii trenerskiej w Clairefontaine, gdzie na roku był pan razem z Alainem Giressem czy Vahidem Halilhodziciem... Na koniec pytanie o GKS Jastrzębie, z którym jako piłkarz awansował pan do ekstraklasy w 1988 roku. Wie pan, co stało się z klubem teraz, że zaczyna w B-klasie?

- Jastrzębie z problemami borykało się od lat. Kiedyś prezesem był Jacek Zamaryka, były bramkarz, z którym się przyjaźnię. Już wtedy były kłopoty. Niestety, tam gdzie nie ma pieniędzy, to trudno zrobić duży futbol. Mam nadzieję, że dalej będzie wszystko ciągnięte, nawet na niższym poziomie, karty się odwracają. Śledzę wszystko, jak człowiek przejdzie przez kluby, to potem wszystko wokół  obserwuje. Smutna historia, ale trzeba się starać nawet na tym niższym poziomie. Mam nadzieję, że piłka w Jastrzębiu znowu kiedyś zabłyśnie, wierzę w to!

Rozmawiał Michał Zichlarz


Krzysztof Zięcik. Fot. własne

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się