Głową i sercem w Zabrzu

Rozmowa z Maksymem Chłaniem, skrzydłowym Górnika

Maksym Chłań był najlepszym piłkarzem Górnika w meczu w Poznaniu. Fot. Paweł Jaskółka/PAP

Jak ocenić przegrany 1:3 mecz o Superpuchar z Lechem?

- Co mogę powiedzieć? Przepraszam kibiców… Walczyliśmy do końca, czasami jednak tak jest, że przegrywasz, idziesz do przodu, chcąc odrobić straty, a potem jest problem. Mieliśmy szanse, także ja je miałem, żeby zdobyć jeszcze jedną bramkę, ale nie udało się. Zabrakło spokoju w ofensywie, żeby momentów z przodu było z naszej strony jeszcze więcej. Więc raz jeszcze przeprosiny dla naszych kibiców, którzy w tak dużej liczbie przyjechali do Poznania wspierać nas. Chcieliśmy podnieść ten puchar. Niestety, nie udało się…

Pan był akurat jednym z najlepszych na boisku. Mocno się pan starał, walczył, był widoczny z przodu. Chyba zastrzeżeń do swojej gry pan nie ma?

- Nie ma co patrzeć indywidualnie, gra cała drużyna. Nie daliśmy w tym meczu czegoś więcej. Nie powiem, że nie walczyliśmy, że nie biegaliśmy i że nie chcieliśmy, ale w takich spotkaniach trzeba dać jeszcze więcej. Chcieć jeszcze bardziej, dodać coś jeszcze, a tego zabrakło. Nie wiem, co się stało w drugiej połowie, trzeba to przeanalizować, bo przecież przed nami kolejne bardzo ważne gry.      

Straciliście bramki w momentach, kiedy graliście dobrze. Dlaczego?

- Lech ma dobry zespół to wiemy. Gra ofensywnie i tak to wyglądało w czwartek: ofensywa na ofensywę, a wygra ten, kto wykorzysta swoje momenty... My ich do końca nie wykorzystaliśmy, po przerwie straciliśmy dwie bramki, no i nie udało się.   

W poprzednim meczu w Poznaniu w ćwierćfinale Pucharu Polski w marcu wygraliście. Teraz Lech był dużo lepszy?

- Nie. Był po prostu skuteczniejszy, strzelił trzy bramki. My też mieliśmy sytuacje, też była szansa, żeby kolejny raz trafić, ale to się nie udało.   

Ostatni raz trzy stracone bramki przed meczem o Superpuchar Polski to 28 lutego i porażka w Katowicach. Gra w defensywie do poprawy?

- Górnik gra do przodu, jest ofensywny. To dla nas normalne, Lech też tak gra. Czasami wtedy zdarzy się, że stracisz więcej bramek. Jasne, dobrze ich nie inkasować, ale ja patrzę na to inaczej, nie przez pryzmat mniejszej ilości straconych goli, ale tego, żeby więcej razy samemu trafić niż rywal. W Poznaniu tego zabrakło.

Mistrz Polski grał bardzo twardo, czego wynikiem jest złamana ręka Jarosława Kubickiego. Jak oceni to pan z boiska?

- Sam czułem, że mogłem się nabawić urazu, ale uciekłem z nogami. Gdyby nie to, nie wiem, czy mógłbym kontynuować grę. Nie powiem że Poznaniacy grali brudno, ale widzieliśmy, jak wyszło z Jarkiem… To dla nas bardzo ważny piłkarz, bo daje nam spokój, ma doświadczenie. Niestety… Druga rzecz - musi być ktoś wchodzący, kto da sto procent jakości.

Przed wami mecz we wtorek w eliminacjach Ligi Mistrzów w Stambule z Fenerbahce. Jak widzi pan spotkanie w Turcji?

- Jest smutek po przegraniu Superpucharu, ale od piątku już szykujemy się do meczu z Fenerbahce. Będziemy gotowi na sto procent. Nie wiem jeszcze jak taktycznie będzie wyglądało to spotkanie z naszej strony, ale na pewno drużyna będzie przygotowana!

Takie mecze jak ten z Fenerbahce, w którym gra cała plejada świetnych piłkarzy, z reprezentantami wielu krajów, to chyba dodatkowa motywacja?

- Nie ma się co skupiać na tym, kto tam gra, jakie tam są nazwiska, bo wtedy wyjdziemy i będziemy patrzeć jak oni grają. Nie! Ma być inna postawa. My jesteśmy Górnik Zabrze, jedna z najlepszych drużyn w Polsce, zawsze walczymy do końca i nie mam wątpliwości, że teraz też tak będzie. Nie wiem, jak skończy się nasza rywalizacja z Fenerbahce, ale podejmujemy rękawicę i walczymy. Chcemy wygrać.

Co z pana przyszłością? Zostanie pan w Górniku czy jednak w letnim okienku odejdzie?

- Nie mogę mówić co i jak. Skupiam się w stu procentach na swojej pracy, na tym, żeby grać dla Górnika. Wierzcie mi: nie myślę o tym, co będzie. Jak będę myślał o nowym klubie, o transferze, to nie dam rady na boisku, żeby dobrze wyglądać, żeby dobrze się prezentować. Sercem i głową jestem w Zabrzu, jestem w Górniku. Co się wydarzy w przyszłości? Nie wiem. Oczywiście w każdej chwili może przyjść do klubu jakaś oferta. A jak będzie? Zobaczymy.

Rozmawiał Michał Zichlarz           


Fatalny uraz Kubickiego

Uraz Jarosława Kubickiego w końcówce pierwszej połowy meczu Lech – Górnik wyglądał fatalnie. Piłkarz zwijał się z bólu, a najgorsze obawy potwierdziły się po badaniach - kość lewego przedramienia została złamana z przemieszczeniem… „Przerwa potrwa od ośmiu do dziesięciu tygodni. Dziękujemy Lechowi za pomoc w szybkiej diagnostyce, a Jarkowi życzymy szybkiego powrotu do zdrowia!" - napisano w komunikacie Górnika na platformie X. 

- Nie mamy zawodników w środku pola, a teraz, gdy wypada nam Jarek, będziemy mieć jeszcze większe problemy. Wiemy, że potrzebujemy wzmocnień w pomocy – powiedział Michal Gasparik, trener wicemistrza i zdobywcy Pucharu Polski. 

(zich)  


Jankeska odsiecz

Opisywany obok dramat Jarosława Kubickiego być może przyspieszył nieco „górnicze” działania w sprawie Maximiliana Dietza. To 24-letni, urodzony w Stanach Zjednoczonych, stoper, mogący jednak grywać w roli defensywnego pomocnika. A to pozycja, która dziś w Zabrzu jest największym zmartwieniem.

Dietz całą piłkarską przygodę związał z boiskami niemieckimi. Grając w 2. Bundeslidze (ma w niej w sumie 85 występów w ciągu czterech sezonów w barwach SpVgg Greuther Feurth), wywalczył miano reprezentanta USA w drużynie olimpijskiej i podczas igrzysk w Paryżu zagrał w trzech meczach Jankesów.

(DaL)

Maximilian Dietz po występach w 2. Bundeslidze, już cieszy się na możliwość gry w polskiej ekstraklasie! Fot. Górnik Zabrze

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się