Gdzie leży problem?

Niby nowy sezon, a jednak po staremu. Obejrzeliśmy dwa oblicza Ruchu i dwa... gole Kamila Zapolnika, który nie zapomniał, jak strzelać przewrotką!

Chorzowianie nie dali rady powstać z kolan w Niecieczy, a Daniel Szczepan – strzelić gola nie ze spalonego. Fot. Piotr Polak/PAP

Im dalej w las, tym więcej drzew – to powiedzenie dobrze oddawało obawy dotyczące Chorzowian przed startującym sezonem. Bo o ile wyjściowa jedenastka Ruchu – z pięcioma nowymi piłkarzami – wyglądała więcej niż solidnie, o tyle na ławce szału nie było.

Imponowało i podobało

I choć Bruk-Bet miał w składzie wielu ekstraklasowiczów z zeszłego sezonu, to w pierwszych 45 minutach wyglądał tak, jakby nadal był w trakcie trawienia faktu spadku z elity. Na boisku rządził Ruch. Imponowały jego fazy przejściowe, które rozpoczynały szybkie kontrataki. Mogło się podobać, jak po dostarczeniu piłki pod pole karne gospodarzy Niebiescy zamykali hokejowy zamek wokół ich „szesnastki”. W drugiej linii dowodził Michał Chrapek, na bokach obrony pozytywnie wyglądali Filip Wójcik i Abraham del Moral. Było kilka sytuacji – był nawet nieuznany gol (asystujący Danielowi Szczepanowi Shuma Nagamatsu był na minimalnym spalonym), było uderzenie w słupek (znowu na pierwszym planie Japończyk). Gra Ruchu była i dobra, i przyjemna dla oka. No ale wtedy zaczęły pojawiać się kolejne pnie.

Król znowu w koronie

Słonie wprowadziły w przerwie dwóch nowych graczy – Krzysztofa Kubicę oraz Lucasa Masoero – i wyraźnie zmieniły swoje nastawienie. Przede wszystkim uszczelniły środek pola, ale zanim zdążyliśmy to przeanalizować... objęły prowadzenie! Grający z opaską kapitana Kamil Zapolnik zaprezentował to, z czego słynął w poprzednich sezonach i w 47 minucie kapitalną przewrotką wpakował piłkę do siatki! Dograł mu – po głowie kapitana Niebieskich Szymona Szymańskiego – Rafał Kurzawa, co oznaczało, że Ruch został skarcony... przez dwóch byłych piłkarzy Górnika Zabrze (tych zresztą w Niecieczy nie brakuje). Chorzowianie mogli poczuć ukłucie w sercu, mając na uwadze to, jak znakomicie grali przed przerwą. Nagle jednak pojawiły się schody, a Bruk-Bet poczuł zew krwi – a Zapolnik podwyższył w 67 minucie, po asyście z rzutu wolnego Damiana Hilbrychta. To nie mogło dziwić. W końcu gdy przed rokiem Słonie cieszyły się z awansu, Hilbrycht został królem asyst 1. ligi.

Zabrakło giga plusów

Waldemar Fornalik mógł tylko rozłożyć ręce w akcie rozpaczy. Próbował ożywić zespół zmianami, ale – nie licząc obrońcy Aleksandra Komora i debiutującego w samej końcówce pomocnika Jakuba Kristana – wpuszczał tylko niespecjalnie doświadczoną w 1. lidze młodzież. Oczywiście Filip Lachendro (wprowadzony jako pierwszy, co warto odnotować) i Max Pawłowski zapisali przy swoich nazwiskach kilka plusików, ale Ruch potrzebował giga plusów. Tych nie było, aczkolwiek kilka razy Chorzowianie „zakręcili się” pod bramką Bruk-Betu – Adrian Chovan minął się z piłką przed polem karnym, ale Patryk Szwedzik do niej nie zdążył, zaś główkujący do pustej Nagamatsu robił to z dosyć niekomfortowego położenia.

Jeśli Ruch chce – a chce – grać o najwyższe cele, nie może rozgrywać meczów w ten sposób. Jak w poprzednich miesiącach, zabrakło konsekwencji od A do Z; zabrakło... tego, co zrobił Bruk-Bet. Przetrwał najtrudniejsze, a potem wypunktował rywala. Brawo!

Piotr Tubacki

14 MECZÓW zagrali ze sobą trenerzy Waldemar Fornalik i Marcin Brosz. Wyraźnie lepszy bilans ma ten pierwszy, który wygrał 8 razy. Ten drugi – wygrał czterokrotnie, licząc już wczorajsze spotkanie, którym przerwał serię 6 meczów bez zwycięstwa z „Kingiem”.


OCENA MECZU ⭐⭐⭐

◼ Bruk-Bet Termalica Nieciecza – Ruch Chorzów 2:0 (0:0)

1:0 – Zapolnik, 47 min, 2:0 – Zapolnik, 66 min

BRUK-BET: Chowan – Zarówny, Opanasenko (70. Olejnik), Putiwcew (46. Masoero) – Jaroszewski (87. Biniek), Kurzawa, Guerrero, Jakubik (46. Kubica), Hilbrycht – Zapolnik, Jimenez (66. Boboc). Trener Marcin BROSZ.

RUCH: Wrąbel – Wójcik (81. Komor), Leśniak-Paduch, Lukić, del Moral – Chrapek, Szymański (90. Kristan) – Laskowski (65. Lachendro), Nagamatsu, Szwedzik (81. Rosół) – Szczepan (81. Pawłowski). Trener Waldemar FORNALIK.

Sędziował Tomasz Marciniak (Płock). Widzów 4595. Żółte kartki: Olejnik – Chrapek, Lukić.


GŁOS TRENERÓW

Marcin BROSZ: Pierwsza połowa zdecydowanie była dla zespołu z Chorzowa. Ważne, że schodząc do szatni było 0:0. Zmiany odmieniły przebieg spotkania, bardzo dobrze wszedł Krzysiu Kubica. Drugą ważną postacią był Kamil Zapolnik, który dał to, co najważniejsze. Graliśmy zdecydowanie lepiej niż w pierwszej połowie, czuliśmy się pewniej.

Waldemar FORNALIK: – Po pierwszej połowie nikt z nas – trenerów, zawodników – nie przypuszczał, że z Niecieczy nie przywieziemy przynajmniej punktu. Powinniśmy prowadzić, zdobyć bramki i wtedy druga połowa wyglądałaby zupełnie inaczej. Powtarza się scenariusz z poprzedniej rundy. Potrafiliśmy panować na boisku, dobrze wyglądać, kontrolować grę – a schodziliśmy albo z punktem, albo przegrywaliśmy. Trzeba się zastanowić, gdzie jest problem – bo gdzieś jest.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się