Gdy podwijane są mankiety
Zarówno Polonia, jak i Ruch mają powody do skwaszenia po podziale punktów przy Konwiktorskiej.
Daniel Szczepan odbył wiele pojedynków z obrońcami Czarnych Koszul. Fot. Weronika Morciszek/PressFocus
Jasne, całościowo rzecz ujmując – mając na uwadze miejsce rozgrywania meczu i teoretyczną siłę obu zespołów – remis nieco bardziej pasuje Niebieskim. Tym bardziej że w ich jedenastce – wskutek absencji – było kilka niespodzianek. Po pierwsze, Nikodem Leśniak-Paduch ma już komplet defensywnych pozycji, bo zastępując zawieszonego Abrahama del Morala tym razem wystąpił na lewej stronie. Po drugie, jednak nie Jakub Kristan, ale 18-letni Mateusz Rosół zastąpił w środku pola Michała Chrapka, rozgrywając swój pierwszy mecz w wyjściowej jedenastce w karierze! W dotychczasowych spotkaniach były kapitan chorzowskich juniorów... nie dostawał więcej niż kwadransa.
Kolejna sprawa była taka, że najlepszym piłkarzem Ruchu był wczoraj bramkarz Jakub Wrąbel. Kilka strzałów Polonii obronił, a najpiękniejszymi paradami popisywał się... w trzecich doliczonych minutach – w pierwszej połowie „wyjmując” z okienka strzał z wolnego Simona Skrabba, a w drugiej „wyciągając” przy słupku próbę Antoniego Kapusty. Raz też – po strzale Daniego Vegi w 74 min – Wrąbla uratował słupek. Bramkarz Ruchu czujny musiał być przede wszystkim w ostatnich 20 minutach, gdy jego koledzy mieli problem z wyjściem poza swoją połowę. Dlaczego więc Chorzowianie mieliby być jakkolwiek niezadowoleni?
Ano dlatego, że to oni objęli prowadzenie w Warszawie! Patryk Szwedzik przepchnął się prawą flanką, dzięki czemu sprzed pola karnego skutecznie przymierzył kapitan Szymon Szymański. Wystarczyło zacieśnić szyki i skupić się na wykorzystaniu szybkości skrzydłowych (Szwedzik zresztą zmarnował kontry przed i po golu), ale... Czarne Koszule po siedmiu minutach wyrównały, gdy Niebiescy zapomnieli pokryć w polu karnym Ilkaya Durmusa. Wtedy też zaczął się ów okres naporu Polonii.
A jak było wcześniej? Wyrównanie, bez szału, z iluzorycznym wskazaniem na gospodarzy. Bo o ile Wrąbel bronił przed przerwą wspomniane „okienko” Skrabba czy „szczupaka” Durmusa, to po drugiej stronie bliski gola był Kacper Laskowski, a słupek zaliczył Daniel Szczepan. Całościowo więc – ponownie – pozytywy w grze Ruchu były, ale zabrakło konsekwencji po strzelonym golu (pierwszym w sezonie). Czarne Koszule podwinęły mankiety i żarty się skończyły. No i one mają w tej chwili siedem punktów, a Niebiescy – tylko „oczko”, co kwasi ich bez kwestii najbardziej.
Piotr Tubacki
Polonia Warszawa – Ruch Chorzów 1:1 (0:0)
0:1 – Szymański, 62 min, 1:1 – Durmus, 69 min
POLONIA: Jeleń – Olszewski (75. Terpiłowski), Marcjanik, Budnicki, Olafsson – Kuusk (65. Kowalczyk), Gnaase – Dadok (65. Vega), Skrabb, Durmus (86 Kapusta) – Kostorz (86. Paszkowski). Trener Piotr STOKOWIEC.
RUCH: Wrąbel – Wójcik, Komor, Lukić, Leśniak-Paduch – Szymański, Rosół (64. Kristan) – Laskowski (79. Wachowiak), Nagamatsu (87. Lachendro), Szwedzik – Szczepan (79. Cieślak). Trener Waldemar FORNALIK.
Sędziował Paweł Malec (Łódź). Widzów 3333. Żółte kartki: Leśniak-Paduch, Kristan.
