Finał gigantów

Gdy popatrzymy na drogę, jaką przeszły reprezentacje Hiszpanii i Argentyny, nie mamy wątpliwości, że do gry o złoto trafiły zasłużenie.

Hiszpański bramkarz Unai Simon jest w znakomitej formie. Fot. PAP / EPA

Hiszpania i Argentyna to zespoły o wyjątkowej klasie, które mają w sobie zwycięski gen. Przecież obie stosunkowo niedawno triumfowały w mistrzostwach kontynentów, z których pochodzą. Argentyna w 2024 roku wygrała Copa America, po dogrywce pokonując Kolumbię (1:0). W tym samym czasie Hiszpanie pokonali Anglików 2:1 w finale Euro. Obie te ekipy miały spotkać się w Finalissimie w starciu mistrzów z Europy i Ameryki Południowej, dwóch najbardziej utytułowanych regionów piłkarskich. Spotkanie miało zostać rozegrane 27 marca w Katarze, ale przez wojnę na Bliskim Wschodzie do niego nie doszło. I może nawet lepiej się stało. Udział w Finalissimie nie jest szczególnie prestiżowy, a finał mistrzostw świata to szczyt marzeń każdego piłkarza. Otrzymamy więc Finalissimę „na sterydach”, z ogromną presją, jaką będą odczuwali piłkarze obu zespołów, z ogromnym prestiżem i historycznym ciężarem mistrzostw świata. Nie będziemy mieli poczucia, że przed chwilą już taki mecz widzieliśmy.

Wielcy indywidualiści

Fakt, że Argentyna triumfowała ostatnio w Copa America, a Hiszpania na mistrzostwach Europy, to najlepsze potwierdzenie tego, że do finału mundialu dostały się najlepsze możliwe drużyny. Zobaczymy starcie gigantów, zespołów fantastycznych, które mają też w składach niebanalnych piłkarzy o fenomenalnych umiejętnościach indywidualnych. Z jednej strony będzie Lionel Messi, który w wieku 39 lat udowadnia, że jest czarodziejem, że jest kimś więcej niż tylko piłkarzem. To zawodnik, który od dawna jest grającą legendą, a teraz genialną grą na amerykańskich stadionach dobudowuje kolejne wielkie momenty do swojego dziedzictwa. Z kolei w Hiszpanii błyszczy Mikel Oyarzabal. I choć jest kompletnie innym zawodnikiem od Messiego, trudno go wręcz porównać do futbolowego boga, to nie można przejść obojętnie wobec tego, jak jest skuteczny. W półfinałowym meczu z Francją wykorzystał rzut karny, a w poprzednich meczach czterokrotnie wpisywał się na listę strzelców. Podkreślmy, że dla niego to debiut w mistrzostwach świata.

Idealne kolektywy

Jednak nie chodzi tylko o indywidualności. Hiszpania i Argentyna tworzą kolektywy, które po prostu muszą wygrywać. Hiszpania ma znakomitą defensywę. W trakcie mundialu w Ameryce Północnej bramkarz Unai Simon pobił rekord liczby minut bez straconego gola podczas mundialu – jego seria trwała od mistrzostw w Katarze. W końcu została przerwana w ćwierćfinałowym meczu z Belgią (1:2) – wówczas raz wyciągał piłkę z siatki i był to jedyny stracony gol przez Hiszpanię w trakcie turnieju. Nie jest to jedynie zasługa Simona, a całego systemu defensywnego zaprezentowanego przez drużynę Luisa de la Fuente. Hiszpania goli nie traci, dzięki czemu nie przegrywa. W finale zagra o 38 mecz z rzędu bez porażki – to będzie nowy rekord w reprezentacyjnym futbolu. Z kolei gra Argentyny nie jest skupiona jedynie na Messim. Może Albicelestes nie tworzą najszczelniejszej defensywy, ale za to potrafią zdobywać bramki. Messi oczywiście w tym znacząco pomaga, ale do wygrywania meczów w takim stylu, jak robi to ekipa Lionela Scaloniego, potrzebny jest pomysł. Argentyna tworzy cudowne akcje, wyprowadza szybkie kontry, jest niebanalna, gdy szuka podania otwierającego drogę do bramki. Ponadto jest silna psychicznie. Wiele zespołów w takim meczu, jaki spotkał ją w 1/8 finału, już dawno by się poddało. Albicelestes przegrywali 0:2 z Egiptem, a w ciągu ostatnich kilkunastu minut zdobyli trzy gole i bez potrzeby rozgrywania dogrywki awansowali do ćwierćfinału. Z kolei w półfinale z Anglikami do 85 minuty przegrywali 0:1, a w drugiej minucie doliczonego czasu Lautaro Martinez zdobył gola na 2:1. To siła mentalna tak potrzebna na turnieju o takiej randze.

Europa czy Ameryka Południowa?

W niedzielę więc przekonamy się, czy ważniejsza w futbolu jest szczelna defensywa, czy może szaleńcza ofensywa. Czy triumfować będzie południowoamerykańskie podejście do futbolu, czy może europejskie? Czy Argentyna sięgnie po czwarty tytuł mistrzowski, czy Hiszpania będzie triumfować po raz drugi, po 16-letniej przerwie?

Kacper Janoszka

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się