FIFA = pycha + zachłanność
Wszystko toczy się w złą stronę. Jeśli dalej tak pójdzie, piłka nożna może pójść w ślady... boksu zawodowego. Wystarczy kamień, który poruszy lawinę. Jednak to nie byłoby dobre i... Infantino o tym wie.
Szefowie FIFA nie oglądają się na nic. Błąd w systemie sprawił, że mogą uważać, że mistrzostwa świata w piłce nożnej są ich własnością, mogą nimi obracać na własną modłę niczym breloczkiem między palcami. Mogą robić, co chcą i nikt im nie przeszkodzi. Bo wszyscy ci przy żłobie w razie protestów mają zbyt dużo do stracenia. Lepiej siedzieć cicho i dostać tonę dolarów niż wskazywać na niesprawiedliwość, łapczywość i krótkowzroczność.
Implanty wszczepiane mundialowi
Czasami, gdy wszyscy ci się kłaniają, gdy zaczynasz sobie uzmysławiać, jak mnóstwo od ciebie zależy, gdy czujesz, że wdzięczą się do ciebie celebryci, szczebioczą i trzepocą rzęsami piękne kobiety, gdy bez przerwy słyszysz miły uchu szelest, ten charakterystyczny, który wydają jedynie pocierane o siebie banknoty i ten mniej - gdy wkładasz kartę do bankomatu - zaczynasz wierzyć, że jesteś lepszy, że to ci się zwyczajnie należy. Gdy osoba w rzeczywistości nie jest tak wybitna jak własne wyobrażenie o sobie, występuje efekt Dunninga-Krugera. To wtedy gdy sądzisz, że jesteś lepszy, bardziej kompetentny niż w rzeczywistości. Nie wiem na sto procent, czy Gianni Infantino podpada pod ten schemat, bo to człowiek wybitnie inteligentny na polu budowania własnej pozycji. Rozumie doskonale, na co może sobie pozwolić i o co dbać, by mógł sobie nadal pozwalać.
Uważam, że po tym jak Infantino traktuje mundial, którego jako szef FIFA jest jedynie moralnym depozytariuszem, a nie właścicielem - można mówić jedynie o szopce i hańbie. Trzeba mnóstwo zarabiać. Po to, żeby również dawać tym, którzy umożliwią w dalszej perspektywie kolejne potężne zarobki. Nie chodzi o to, żeby kran z pieniędzmi nie dał się zakręcić. To zbyt mało. Trzeba sprawić, żeby leciało z niego jeszcze więcej. Ale żeby zarabiać więcej i więcej, a potem jeszcze więcej niż więcej, trzeba z tą charakterystyczną obrzydliwą, śliską zapobiegliwością dbać żeby kran nigdy nie został zakręcony, wręcz przeciwnie. Doskonale to widać na tym, jakie implanty wszczepia się mundialowi rodem z amerykańskiego show.
Gianni Infantino. Klaszcze czy zaciera ręce? Fot. SPP/SIPA USA/PressFocus
Zamiast przerwy - przerwaaaaaaaaa
Co wywołuje moje wzburzenie i ten przydługi wstęp? Otóż FIFA oficjalnie potwierdziła, że przerwa w nadchodzącym meczu finałowym w Nowym Jorku/New Jersey potrwa aż 25 minut, a może nawet 30 - zamiast tradycyjnego kwadransa. Wszystko z powodu... gigantycznego show, w stylu Super Bowl, który reżyseruje Chris Martin z Coldplay (nie spodziewałem się tego po tobie, koleżko, Head Full of Dreams? No, full of money!), a na scenie wystąpią m.in. Justin Bieber, Madonna, Burna Boy czy Doja Cat. Mają wystąpić też postaci z Ulicy Sezamkowej i Muppetów.
Koncert ma potrwać tylko 11 minut, konieczność rozłożenia i demontażu sceny na płycie boiska zmusza sędziów do przedłużenia pauzy. Sprawę nagłośniły m.in. The Athletic i serwis BBC Sport. Warto zdać sobie sprawę, że decyzja oznacza bezpośrednie złamanie oficjalnych przepisów gry. Jest jasno określone, że przerwa meczowa nie może przekraczać 15 minut.
Decyzja wywołała lawinę skrajnych reakcji ze strony właściwie wszystkich - trenerów, kibiców, drużyn. Protestują też lekarze, a główne zarzuty dotyczą drastycznego wzrostu ryzyka kontuzji mięśniowych (gdy rozgrzane ciała piłkarzy gwałtownie stygną). Jak tajfun przelatuje zarzut niszczenia sportowego widowiska na rzecz amerykańskiej komercjalizacji.
A telewizja? Hmmm.... Zależy jak leży. Po ujawnieniu szczegółów da się zauważyć, że stacje przyjęły zróżnicowane strategie. BBC podjęło decyzję, że w ogóle nie wyemituje koncertu gwiazd. Zamiast tego stacja planuje tradycyjne studio, skupiając się wyłącznie na analizie taktycznej ekspertów. Inny komercyjny nadawca początkowo obawiał się utraty czasu na analizę meczową, ale ostatecznie zadeklarował pokazanie show, licząc na gigantyczne wpływy reklamowe z wydłużonego czasu antenowego. Stacje z USA oczywiście chętnie adaptują format i zamierzają wycisnąć z dodatkowych minut maksimum szmalu.
Latinocwaniaki w awangardzie
Ciekawostka: był już precedens, FIFA uczy się od własnych dzieci. Podobny "zabieg" na 25-minutowy koncert Shakiry zastosowano podczas finału Copa America 2024, organizowanego przez CONMEBOL, południowoamerykański odpowiednik UEFA. Ówczesny selekcjoner reprezentacji Kolumbii, Nestor Lorenzo, złożył wtedy oficjalną skargę. Zauważył absurd sytuacji: trenerzy byli surowo karani i zawieszani za spóźnienie drużyny z szatni o zaledwie 60 sekund, podczas gdy dla celów komercyjnych federacja bezkarnie przetrzymała graczy poza boiskiem przez niemal pół godziny. CONMEBOL był na tyle bezczelny, że chcąc trzepać stałą kasę, oficjalnie złożył wniosek o stałe wydłużenie przerwy do 25 minut, ale został on odrzucony.
Rok temu podczas finału Klubowych Mistrzostw Świata między Chelsea a PSG było podobnie. Wielkiego rabanu nie było. FIFA wzięła to za dobrą monetę, a monet nigdy za mało. Oczywiście - zyski z tego wydarzenia mają nie iść do nie wiadomo czyich kieszeni, ale na popularyzację piłki nożnej wśród dzieci na świecie. Jakby nie można było tego zrobić inaczej...
A może sierpowym?
Tak czy inaczej wiadomo już, że wydłużona przerwa w finale przejdzie do historii jako jeden z najbardziej kontrowersyjnych eksperymentów biznesowych w historii światowego futbolu.
- No i co właściwie możecie mi zrobić? - uśmiecha się perfidnie Infantino, poprawiając fryzurę w łazience (jestem w stanie wyobrazić sobie tę scenę). Jest oczywiście jedno wyjście, ale moim zdaniem opłakane w skutkach i destabilizujące futbol. Otóż parę szczególnie niezadowolonych federacji może wystąpić z FIFA i założyć własną federację. Albo dwie. Albo trzy lub cztery. Jak w boksie zawodowym, gdzie pięściarze walczą od dekad o tytuły WBC, WBA WBO czy IBF. Oprócz FIFA może też więc zaistnieć - wymyślam - WFA (World Football Association) czy też FIO (Football International Organization). Dźwięcznie brzmi? W moim mniemaniu to zabiłoby jednak futbol i wprowadziło niewyobrażalny chaos. Tak więc jeszcze raz: - Co właściwie możecie mi zrobić?- uśmiecha się perfidnie Infantino, poprawiając fryzurę w łazience.
◼ Craig Foster, były kapitan reprezentacji Australii
Niech wyjdą, pomachają, zaśpiewają kilka taktów i spadają w ciągu regulaminowych 15 minut jak nakazują przepisy gry (opinia w serwisie X).
◼ Winston Aldworth, szef działu sportowego The New Zealand Herald
Działania FIFA i jej obsesja na punkcie show-biznesu to zagrożenie dla integralności sportu i niszczenie finału mistrzostw świata.
◼ Phil Sollof, kibic reprezentacji Anglii
30-minutowa przerwa to żart! Jak FIFA mogła tak po prostu zmienić zasady gry? Przerwa trwa tyle samo we wszystkich meczach piłkarskich na świecie. Wątpię, żeby ktoś miał coś przeciwko, gdyby chodziło o minutę czy dwie. Ale to co się wyprawia, to hańba (wypowiedź dla The Mirror).
