Europa kontra Ameryka

ZAPISKI AMERYKAŃSKIE (17)

Jedni z bohaterów XXIII MŚ - bramkarz Cabo Verde, Vozinha, i kapitan mistrzów świata, Lionel Messi. Fot. Ronald Wittek PAP/EPA

Podczas czwartego, a pierwszego powojennego czempionatu globu rozgrywanego w 1950 roku w Brazylii, pomiędzy końcem gier w fazie grupowej a rozpoczęciem walki o medale piłkarze otrzymali aż tydzień wolnego! Rywalizację w czterech hybrydowych grupach – jedne liczyły cztery zespoły, inne… dwa – zakończono 2 lipca, a a decydujące mecze rozpoczęły się 9 lipca. FIFA i organizatorzy wyszli z założenia, że piłkarze muszą być wypoczęci na najważniejsze wydarzenia. Teraz odkąd turniej, po raz pierwszy z udziałem 48 drużyn, wystartował w czwartek 11 czerwca nie było wolnego dnia! Dzień bez spotkania to dzień stracony - z takiego założenia wychodzi światowa federacja, a także dyktująca warunki telewizja.

Ledwo skończyła się faza 1/16 finału, a już znamy pierwszych ćwierćfinalistów! W czołowej szesnastce XXIII MŚ znalazło się 7 reprezentacji europejskich i tyleż samo z obu Ameryk. Stawkę uzupełniła dwójka z Afryki Północnej - czwarte na poprzednim mundialu Maroko i Egipt, najbardziej utytułowana drużyna na Czarnym Kontynencie, która po mistrzostwo sięgała tam siedem razy, a teraz po raz pierwszy gra w fazie pucharowej. We wtorek Faraonowie zmierzą się z Argentyną.

Czy trwający mundial będzie wyłącznie rozgrywką pomiędzy Starym Kontynentem a Ameryką - raczej jej południową częścią niż północną? Niekoniecznie tak musi być, choć wśród głównych faworytów są Francja, Hiszpania, Argentyna i Brazylia, ale są inni, którzy mogą solidnie namieszać, jak wspomniane Maroko. Zresztą kiedy za oceanem rozmawiam z dziennikarzami, to wielu z nich jest pod wrażeniem gry Lwów Atlasu. Marokańczycy w ćwierćfinale zmierzą się w hicie z Francją, z którą w grudniu 2022 przegrali w półfinale katarskiego mundialu 0:2. Teraz niekoniecznie tak musi być, choć siła rażenia Trójkolorowych jest niebywała, a nie zachwiał jej nawet mecz z niewygodnym Paragwajem...

Na pierwszym amerykańskim mundialu w 1994 roku podział ekip w czołowej szesnastce był bardziej klarowny i korzystniejszy dla Europy, bo wprowadziła tam aż 10 swoich przedstawicieli, z Bułgarią Christo Stoiczkowa i Rumunią wspaniałego wtedy Gheorge Hagiego na czele. Do tego było czterech przedstawicieli obu Ameryk (Brazylia, Argentyna, Meksyk, USA) i po jednym z Afryki (Nigeria) i Azji (Arabia Saudyjska). Ten ostatni kontynent jest największym przegranym, bo na drugim amerykańskim mundialu nie zaistniał. Azja nie ma już żadnego  reprezentanta, a jej ostatni, Australia, która gra w azjatyckiej strefie od 20 lat,  w walce o „16” nie dała rady Egiptowi.

W 1994 roku mistrzem została Brazylia, przed Włochami, Szwecją i Bułgarią. Teraz jest inne rozdanie, ale niespodzianki i sensacyjne rozstrzygnięcia są całkiem możliwe...

Michał Zichlarz

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się