Emocje fajne, wyniku szkoda

Teraz, po fakcie, musimy przeanalizować mecz, przygotować się do rewanżu i po prostu lepiej zagrać w domu - powiedział Adam Zrelak w rozmowie ze „Sportem” po meczu w Żylinie.

Adam Zrelak po dekadzie powrócił na słowackie boiska. Fot. Tomasz Błaszczyk/PressFocus

Mecz z MSK Żylina rozpoczął się dla GKS-u Katowice znakomicie, bo od bramki Lukasa Klemenza po dośrodkowaniu Bartosza Nowaka z rzutu rożnego. Wówczas kibice GieKSy, którzy licznie zgromadzili się na słowackim stadionie, sądzili, że meczu nie da się przegrać, że skoro drużyna tak dobrze zaczęła, to pójdzie za ciosem i za chwilę zdobędzie kolejną bramkę. Tak się jednak nie stało i to gospodarze doszli do głosu. Katowiczanie do końca spotkania nie mieli wielu klarownych okazji. Nie zagrali dobrego meczu, za to Żylina zagrała mądrze, dojrzale i zadała dwa ciosy, które sprawiły, że czwartkowy rewanż przy Nowej Bukowej podopieczni trenera Rafała Góraka rozpoczną z bramką straty. - Po zdobytej bramce opadliśmy. Myśleliśmy, że będzie dobrze, ale wtedy Żylina rozpoczęła grać kombinacyjnie i zaczęła stwarzać okazje. W pierwszej połowie trafiła z rzutu karnego. Przez pierwsze 10 minut drugiej odsłony graliśmy nieswojo. Zaspaliśmy, straciliśmy drugiego gola i przez ostatnie 25 minut próbowaliśmy coś zrobić w ataku, ale nie przełożyło się to na bramki. Wynik jest, jaki jest, przegraliśmy pierwszą połowę dwumeczu i czekamy na rewanż. Awans pozostaje sprawą otwartą. W piłce nożnej wszystko może zmienić się w 15 sekund. Chcemy dobrze rozpocząć mecz u siebie i zrobimy wszystko, żeby wygrać – skomentował spotkanie słowacki napastnik GieKSy Adam Zrelak, który wrócił do ojczyzny. – Po 10 latach wróciłem na słowackie boiska, do kraju, w którym się urodziłem i w którym zaczęła się moja kariera. Mogłem spotkać się z przyjaciółmi, atmosfera była fajna, emocje spore, ale… szkoda wyniku – przekazał snajper.

Obiecujące fragmenty

Niby jedna bramka straty wydaje się do nadrobienia, ale z pewnością GKS musi zagrać lepiej niż w Żylinie. W miniony czwartek górnośląski zespół dobrze wyglądał w ostatnim fragmencie meczu, gdy szkoleniowiec dokonał roszad w składzie, a przy okazji Żylina zaczęła tracić siły. – Mieliśmy momenty, w których przeciwnika trudno było zatrzymać, natomiast z czasem opanowaliśmy sytuację i w długich fragmentach gra była obiecująca. Drugi mecz będzie nowym rozdziałem. Jesteśmy dopiero w połowie tej historii. Byłem przekonany, że żadna ze stron w Żylinie nie uzyska na tyle mocnej przewagi, by mówić, że sprawa jest już załatwiona – powiedział trener Rafał Górak, poszukując pozytywów przed rewanżem w Katowicach. Czy szkoleniowiec zdecyduje się na rotacje? Czy jego zespół poprawi grę w trakcie tygodnia?

Teraz Kraków!

Zanim otrzymamy odpowiedź na te pytania, GieKSa wyruszy do Krakowa. Nie ma więc chwili na oddech, w niedzielę ekipa trenera Góraka zawita na Reymonta i zmierzy się z beniaminkiem Wisłą Kraków. – Teraz wszystkie siły i myśli koncentrujemy na meczu pod Wawelem. Zaczynamy ekstraklasę. Dobrze, że mamy za sobą przetarcie w postaci spotkania z Żyliną, bo pierwsze mecze w rundzie zawsze często są jednymi z najtrudniejszych – przekazał opiekun GKS-u. Ewentualny dobry rezultat w starciu z Białą Gwiazdąmoże pomóc drużynie w złapaniu pewności siebie przed rewanżem z Żyliną.

Kacper Janoszka

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się