Ekwilibrystyczny awans

Napastnik Ilja Szkurin golem niecodziennej urody zapewnił GieKSie zwycięstwo w dwumeczu z MSK Żylina.

Gol Ilji Szkurina pozwolił cieszyć się z awansu. Fot. PAP/Jarek Praszkiewicz

W rewanżowym starciu drugiej rundy Ligi Konferencji GKS Katowice wygrał 3:1 z MSK Żylina, odrabiając z nawiązką jednobramkową stratę z pierwszego meczu na Słowacji (1:2). W rywalizacji przy Nowej Bukowej kluczową rolę odegrali rezerwowi, Mateusz Wdowiak oraz Ilja Szkurin. Obaj weszli na boisko na kwadrans przed końcem meczu i trafili do siatki. Białorusin ustalił wynik na 3:1 pięknym strzałem z woleja, dość nietypowo składając się do piłki, która w niesprzyjający sposób spadała za plecy napastnika. Uroda bramki miała jednak dla strzelca marginalne znaczenie. - Gdyby piłka odbiła mi się od tyłu głowy i wpadła do siatki, cieszyłbym się równie mocno. Jesteśmy zachwyceni awansem. To wielkie wydarzenie i to jest najważniejsze – podkreślił Szkurin, który ma w Katowicach coś do udowodnienia. W poprzednim sezonie w barwach GieKSy rozegrał 27 spotkań w lidze, w których zdobył zaledwie pięć goli. Porównując to z 16 trafieniami z sezonu 2023/24, gdy reprezentował barwy Stali Mielec, jest to wynik nie najlepszy. Czy po tak pięknym trafieniu Szkurin przebudzi się i zacznie strzelać na zawołanie? Najpierw powinien wygrać wewnętrzną rywalizację z Adamem Zrelakiem, bo to Słowak zagrał w miniony czwartek w pierwszym składzie. Szkurin podkreślił jednak, że w GKS-ie rezerwowi są równie ważni co zawodnicy wyjściowej jedenastki. - Sztab mówił nam przed meczem jak bardzo ważni są ci, którzy wejdą z ławki. Widać to właśnie w meczach pucharowych, bo przecież mecz mógł wydłużyć się o dogrywkę. Rezerwowi muszą więc być cały czas przygotowani na wejście na boisko – przekazał Białorusin. Dla kibiców GKS-u nieważne jest to, czy Szkurin będzie zdobywał gole jako rezerwowy, czy jako zawodnik pierwszego składu. Najważniejsze dla nich jest to, żeby w ogóle zdobywał gole. Na pierwszy rzut oka po ostatnim sezonie pozycja napastnika GieKSy potrzebowała wzmocnienia. Na razie jednak nie dokonano transferu snajpera, więc trener Rafał Górak bazuje na Szkurinie i Zrelaku oraz na Jakubie Kokosińskim, wychowanku akademii GKS-u, który wciąż czeka na premierowe trafienie w ekstraklasie. Jeśli Szkurin się rozkręci, być może wkrótce fani z Katowic zapomną o tym, że nowy napastnik był zespołowi potrzebny.

Z drugiej strony, równie dobrze odpalić może Zrelak. W jego przypadku kluczowe będzie zdrowie. On w czwartek także wpisał się na listę strzelców i nie jest to nic dziwnego. Jeśli tylko ma czas na dojście do siebie po kontuzji, jest dobrym napastnikiem. Problem w tym, że przez większość poprzedniego sezonu coś mu dolegało. Czy szczęście w końcu się do niego uśmiechnie?

Kacper Janoszka


Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się