Dzień kobiet w deszczu

Iga Świątek odnalazła się po przegranym pierwszym secie; Magdalena Fręch i Maja Chwalińska przegrały z... pogodą.

Iga Świątek śpiewa pieśń zwycięstwa! Fot. SIPA USA/PressFocus

WTA W CINCINNATI

Rozstawiona z numerem siódmym broniąca tytułu w amerykańskim „tysięczniku”, rozgrywanym w mieście nazwanym na cześć Cyncynatów, czyli związku kombatantów wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych, Iga Świątek wygrała z Greczynką Marią Sakkari (nr 29.) 4:6, 6:1, 6:1 i awansowała do 1/8 finału.

Nasza rakieta numer jeden, podobnie jak inne rozstawione zawodniczki, do rywalizacji przystąpiła od 2. rundy, w której gładko pokonała Kolumbijkę Emilianę Arango 6:3, 6:0. W starciu z Sakkari należało się spodziewać większego wyzwania, ale Polka problemy miała tylko w pierwszym secie. Sakkari przede wszystkim bardzo dobrze w nim serwowała. Greczynka posłała 5 asów i nie musiała bronić nawet jednego break pointa. W piątym gemie natomiast udało jej się przełamać Świątek i tyle wystarczyło do wygrania partii.

Później na korcie dominowała już sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa. Po 17 niewymuszonych błędach w pierwszym secie, w dwóch kolejnych łącznie Polka popełniła 20. Sakkari natomiast zaczęła mieć problemy z wygrywaniem nawet pojedynczych punktów. W drugim secie Greczynka nie miała nawet jednego zagrania wygrywającego. W pierwszym zanotowała ich osiem.

W efekcie druga i trzecia partia miały błyskawiczny przebieg. Zaczynały się od prowadzenia Świątek, odpowiednio, 3:0 i 4:0. Sakkari była w stanie ugrać tylko po jednym gemie i odzyskania kontroli nad meczem nawet nie była blisko.

- Trudno tak na szybko analizować, ale wydaje mi się, że już w pierwszym secie grałam nieźle. Później poprawiłam jeszcze grę, a ona zaczęła się mylić - powiedziała Świątek przed zejściem z kortu. To było dziesiąte spotkanie tych zawodniczek i szósta wygrana Polki, której rywalką będzie teraz 66. w rankingu światowym Francuzka Diane Parry po pokonaniu rodaczki Lois Boisson 4:6, 6:4, 6:3. Świątek z Parry zmierzy się po raz drugi. Dwa lata temu pokonała Francuzkę 6:1, 6:1 w igrzyskach olimpijskich w Paryżu.

Na poniedziałek zaplanowane były jeszcze dwa mecze Polek. Magda Fręch rozpoczęła grę z Kazaszką Jeleną Rybakiną, ale przy stanie 4:5 i serwisie Fręch rozpadało się i mecz został przerwany, natomiast początek gry Mai Chwalińskiej (nr 19.) z Rosjanką Dianą Sznajder (14.) był przesuwany...

Impreza w Cincinnati jest praktycznie ostatnim sprawdzianem światowej czołówki przed wielkoszlemowym US Open w Nowym Jorku, który rozpocznie się 30 sierpnia.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się