Dzień dobry, to my pechowcy

Mundial to zbiór baśni, anegdot i... przypadków niewytłumaczalnych. Oto zbiór najgłupszych... kontuzji

Czy można pi

Wspaniałe imprezy przynoszą absurdalne historie. Choćby kontuzje, które mogłyby wydarzyć się raczej w filmie komediowym lub horrorze, a jednak miały miejsce podczas mundiali - w trakcie meczów, na zgrupowaniach lub w hotelach. Są kontuzje odniesione w wyjątkowo głupi sposób, choć przecież piłkarzom wcale głupoty zarzucać nie zamierzam. Wiadomo, że podczas mistrzostw świata zawodnicy starają się unikać lekkomyślnych błędów pozaboiskowych, ale nie zawsze przecież się da. Przyszło mi to na myśl, kiedy zobaczyłem nieszczęśliwy wypadek Jordana Hendersona po meczu Anglii z Meksykiem. Czy można dostać żółtą kartkę, a potem złamać ręce nie zagrawszy ani minuty?! Henderson udowodnił, że można, Piłkarz, który przesiedział mecz na ławce rezerwowych, najpierw został upomniany za pyskowanie. Potem chciał świętować z piłkarzami na murawie, jednak na przeszkodzie stanęła banda reklamowa. Zawodnik przewrócił się i podwinęła mu się ręka, która prawdopodobnie... została złamana. Henderson nie był w stanie opuścić murawy o własnych siłach, został zniesiony na noszach. Dotychczas na tym mundialu rozegrał jeden mecz - z Panamą. - To dość poważny uraz - potwierdził selekcjoner Thomas Tuchel. Cóż zdarza się... Trzy przykłady z przeszłości. Weźmy choćby historię Santiago Canizaresa przed mistrzostwami świata w 2002 roku. Podstawowy bramkarz reprezentacji Hiszpanii podczas codziennej toalety upuścił na stopę flakonik perfum. Kawałek rozbitego szkła pechowo wbił się w nogę tak, że przeciął ścięgno dużego palca. Rana była w takim miejscu, że ciągle się otwierała. W taki sposób zawodnik stracił szansę na udział w mundialu, a jego miejsce zajął... Iker Casillas i - przyznacie - wykorzystał ten pachnący dar niebios... Cztery lata później podczas mundialu w Niemczech (2006) angielski bramkarz David James doznał naciągnięcia mięśnia pleców podczas... relaksującej drzemki. Ło żesz ty! Nietypowy pech zaczął się już w 1930 roku, a nie przyniósł go wcale piłkarz! Jack Coll był fizjoterapeutą reprezentacji Stanów Zjednoczonych. W trakcie półfinału z Argentyną Andy Auld doznał rozcięcia wargi po starciu z rywalem. Coll wbiegł na murawę, aby udzielić mu pomocy. Biegnąc upuścił na murawę torbę. W efekcie rozbiła się butelka z chloroformem, używanym wówczas jako środek znieczulający. Gdy Coll pochylił się, aby podnieść zawartość, nawdychał się silnych oparów i... stracił przytomność na boisku. Ostatecznie to nieprzytomny lekarz musiał zostać zniesiony z murawy przez noszowych.

(pacz)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się