Dwa strzały, trzy gole
Samobójcza bramka otworzyła Odrze drogę do pierwszego domowego zwycięstwa w tym sezonie.
Dośrodkowanie Filipa Kupczyka okazało się punktem zwrotnym sobotniego meczu w Opolu. Facebook Odry Opole
Piłkarze Warty mieli pecha w 13 minucie spotkania w Opolu. Do tego momentu zawodnicy Macieja Tokarczyka mieli bowiem nie tylko przewagę w spotkaniu z Odrą, ale nawet wypracowali znakomitą okazję strzelecką. Po podaniu Aleksandra Wołczka oko w oko z Arturem Haluchem znalazł się Jakub Apolinarski, ale bramkarz gospodarzy obronił piłkę po strzale z kilku metrów.
Pechowa interwencja
O zwycięstwie Niebiesko-czerwonych zadecydował przypadek. Praktycznie pierwsza ofensywna akcja, a dokładniej rzecz ujmując indywidualna szarża Filipa Kupczyka zmieniła oblicze gry. Młodzieżowiec, który po porażce w Niepołomicach był mocno krytykowany, tym razem pokazał swoje możliwości. Przy linii bocznej minął bowiem Marcela Stefaniaka i ostro ruszył w kierunku pola karnego gości. Przebiegł spory dystans, a zanim Dmytro Awdiejew zdążył z asekuracją, to wychowanek Victorii Chróścice zagrał piłkę w pole bramkowe rywali. Wbiegali tam co prawda Michał Feliks i Tomasz Gajda, ale futbolówka do nich nie dotarła, bo uprzedził ich Arkadiusz Najemski i interweniował tak niefortunnie, że pokonał swojego golkipera.
Nie znaczy to jednak, że po tym trafieniu Opolanie zaczęli dominować. Wystarczy dodać, że pierwszy celny strzał zespół Łukasza Tomczyka oddał w 40 minucie, ale to wystarczyło, żeby na przerwę schodził prowadząc 2:0! Trzeba jednak zaznaczyć, że była to składna akcja. Rozpoczęła się od rozegranego krótkim podaniem z rzutu wolnego na środku boiska, a następnie po spokojnym „klepaniu” na połowie rywala, Nemanja Mijuszković wykonał wrzutkę z 40 metra w pole karne Warty, gdzie Patryk Szysz wygrywając powietrzny pojedynek z Najemskim strącił piłkę w okolice „wapna”. Tam Feliks, uprzedzając Kacpra Lepczyńskiego w pełnym biegu złożył się do strzału z woleja i Leo Przybylak drugi raz w tym meczu został pokonany.
Skoczył wysoko
Goście odpowiedzieli dopiero po zmianie i to nie stron, ale zawodników. Roszada nastąpiła w 56 minucie, a wprowadzony do gry Patryk Kusztal potrzebował 36 sekund, żeby w swoim pierwszym kontakcie z piłką strzelić kontaktowego gola. Po zagraniu Stefaniaka przymierzył w okolice okienka długiego rogu i odżyły nadzieje Poznania.
Szkoleniowiec Odry też odpowiedział zmianami i choć ich autorzy nie wpisali się na listę strzelców, to jednak zespół po dopływie świeżej krwi zdołał błyskawicznie podwyższyć rozmiary prowadzenia. W głównych rolach przy rzucie rożnym wystąpili dośrodkowujący Bartosz Biedrzycki oraz Jirzi Piroch, który 5 metrów przed bramką w walce o górną piłkę okazał się lepszy od czterech rywali! Skakali Kacper Lepczyński, Michał Smoczyński i Arkadiusz Najemski, a Sebastian Steblecki trzymał kapitana Opolan. To jednak okazało się za mało i wychowanek Viktorii Pilzno, grający 4 sezon w Odrze, drugim i ostatnim celnym strzałem Niebiesko-czerwonych w tym spotkaniu, postawił pieczęć na ich pierwszym w tym sezonie domowym zwycięstwie.
Jerzy Dusik
Ocena meczu H H H (trzy gwiazdki)
Odra Opole – Warta Poznań 3:1 (2:0)
1:0 – Najemski, 13 min (samobójcza), 2:0 – Feliks, 40 min, 2:1 – Kusztal, 56 min, 3:1 – Piroch, 63 min (głową)
ODRA: Haluch – Mijuszković, Piroch (67. Cassio), Pingot – Kupczyk (67. Spychała), Liber (62. Perez), Scalet, Biedrzycki – Szysz (62. Staś), Feliks (75. Spaczil), Gajda. Trener Łukasz TOMCZYK.
WARTA: Przybylak – Lepczyński, Najemski (71. Azaćkyj), Awidiejew – Apolinarski, Łysiak, Niedzielski (56. Steblecki), Stefaniak – Wołczek (56. Kusztal), Stanek (60. Smoczyński), Kendzia (60. Młynarczyk). Trener Maciej TOKARCZYK.
Sędziował Albert Różycki (Łódź). Widzów 4249. Żółte kartki: Piroch, Mijuszković, Scalet, Perez – Apolinarski, Stanek.
