Dwa rogi i karny
Jeśli nie można strzelić gola z akcji, to należy go poszukać ze stałego fragmentu gry.
W tym momencie Michał Maj (nr 4) zdobył pierwszą bramkę dla ekipy z Kluczborka. Fot. FB/MKS Kluczbork
Zespoły z Kluczborka i Polkowic przystępowały do gry w odmiennych nastrojach. MKS uległ na inaugurację beniaminkowi z Sułowa 0:2, a Górnik - po fantastycznym widowisku - pokonał nowicjusza z Częstochowy 5:4. Miejscowi mogli mieć obawy przed siłą ofensywną rywali i to się potwierdziło w premierowej odsłonie. - Byliśmy zbyt statyczni, nie doskakiwaliśmy do przeciwników, którzy swobodnie rozgrywali piłkę i stwarzali okazje pod naszą bramką - potwierdzał trener Łukasz Ganowicz, mając na myśli co najmniej cztery sytuacje wypracowane przez Górników. Na przeszkodzie w zdobyciu bramki stanęła ich indolencja strzelecka lub refleks i dobra dyspozycja Bartosza Warszakowskiego. - Wobec takiego przebiegu spotkania w przerwie musieliśmy coś zmienić, by zespół zaczął grać. Nie ukrywam, że trafiliśmy ze zmianami, bo zawodnicy wchodzący ożywili grę - chwalił szkoleniowiec ekipy z Opolszczyzny. Po 8 minutach miejscowi wywalczyli rzut rożny, po którym warunki fizyczne wykorzystał Michał Maj, umiejętnie przykładając czoło do piłki. Wyrównanie również padło po kornerze. Warszakowski odbił piłkę spadającą na głową Przemysława Marcjana, a brak asekuracji obrońców pozwolił mu ją przejąć i z bliska skierować do siatki. - To był efekt 20-minutowej dominacji rywali. Przeżywaliśmy naprawdę ciężkie chwile - nie ukrywał Ganowicz, ponownie podkreślając rolę zmienników. Wracający po bardzo długiej kontuzji Dawid Czapliński (ostatni mecz rozegrał 15 listopada 2025 roku) pozwolił się sfaulować Michałowi Bogaczowi - trzask kości piszczelowej usłyszał cały stadion, a najwyraźniej sędzia, który natychmiast wskazał na „wapno”. „Czapla” nie chciał ustawiać na nim piłki, oddając ją Patrykowi Wiszniowskiemu, a ten pewnym uderzeniem posłał ją do siatki. Polkowiczanie walczyli do końca, a najbliżej doprowadzenia do remisu był Jakub Wireński. - Z całym szacunkiem dla trenera Ganowicza, którego bardzo cenię i lubię, jego zespół nic specjalnego nie zaprezentował. My natomiast rozegraliśmy naprawdę dobre spotkanie, ale jeśli walczy się o coś więcej niż nic, to przy stałych fragmentach gry nie można popełniać takich błędów jak my. Po nich pada sporo goli, wiele wyników się odwraca, a moi zawodnicy najwyraźniej o tym zapomnieli - zwieszał głowę Andrzej Sawicki, szkoleniowiec Górnika.
Marek Hajkowski
MKS Kluczbork - Górnik Polkowice 2:1 (0:0)
1:0 - Maj, 53 min (głową), 1:1 - Marcjan, 62 min, 2:1 - Wiszniowski, 84 min (karny)
MKS: Warszakowski - Maj, Trojanowski, Napora - Lewandowski, Niziołek, Jurek (70. Nowak), Neison (70. Czapliński), Wojtrya (80. Rachel) - Tuszyński (70. Wiszniowski), Bzdyk (46. Kulig). Trener Łukasz GANOWICZ.
GÓRNIK: Furtak - Sobczak (80. Wireński), Kowalski-Haberek, Rymaniak, Bogacz - Kotala (90. Włodarczyk), Baranowski (80. Jóźwiak), Marszalik, Soszyński (86. Skrzypczak) - Marcjan (80. Leopold) - Nagrodzki. Trener Andrzej SAWICKI.
Sędziował Przemysław Wadas (Tychy). Widzów 400.
Żółte kartki: Neison, Jurek, Trojanowski, Czapliński, Rachel - Bogacz, Sobczak, Nagrodzki.
