Duńczyk grzmi!

Niels Frederiksen uderza w PZPN, który wprowadza zmiany… w ostatniej chwili i bez konsultacji.

Frederiksen na myśl o tym co wyprawia PZPN... Fot. Gleb Soboliev/PressFocus

LECH POZNAŃ

Tegoroczny Superpuchar Polski wywołuje rozdrażnienie w Poznaniu. Najpierw Polski Związek Piłki Nożnej chciał przenieść spotkanie do Wrocławia bez konsultacji z władzami Lecha, a teraz tuż przed meczem poinformował, że w jego trakcie obowiązywać będą wszystkie nowe zasady obecne na tegorocznych Mistrzostwach Świata. Trener Niels Frederiksen dowiedział się o tym tuż przed konferencją przedmeczową i wywołało to w nim dużą irytację.

– Poza suchą informacją nie otrzymaliśmy żadnej prezentacji, ani nie odbyliśmy żadnego szkolenia. Skoro zmienia się przepisy gry, to powinien przyjechać do nas sędzia i wszystko nam wytłumaczyć. […] PZPN pewne rzeczy powinien robić poważniej, PZPN nie ma szacunku do klubów. Jestem niezadowolony z tej sytuacji – powiedział zirytowany szkoleniowiec, który zaczął temat nie będąc o niego pytanym. To pokazuje, że faktycznie w obozie mistrzów Polski złość jest duża. 55-latek dodał jednocześnie, że dzisiaj te zasady przedstawi… kierownik drużyny, ale nie podał o jakie konkretnie innowacje chodzi.

Odkładając jednak na bok sprawy pozasportowe, w Poznaniu przyznają, że po 10 latach ponownie chcą wznieść superpuchar do góry. W 2016 roku udało się pokonać u siebie Legię 4:1, ale przed rokiem Lechici zanotowali porażkę z Legionistami (1:2). Wtedy sztab Lecha tłumaczył, że był to element przygotowań do dalszej części sezonu. Być może przy kolejnym przegranym spotkaniu tłumaczenie będzie podobne. Jednak oba kluby i tak mają na swoim koncie najwięcej triumfów w tych rozgrywkach (po 6).

Trener Frederiksen na rywalizację z Górnikiem wystawić ma niemal najmocniejszy skład. Niemal, ponieważ na ławce rozpocząć ma Allahyar Sayyadmanesh. Irańczyk ma otrzymać swoje minuty, ale ofensywna trójka pomocników Patrik Walemark, Pablo Rodriguez oraz Luis Palma i tak wygląda imponująco. Niemal pewne są jednak debiuty od pierwszej minuty. Szkoleniowiec zapowiedział, że Lech będzie miał nową, spodziewaną „jedynkę” w bramce. – Chcemy dać szansę Lisowi, żeby był gotowy w razie odejścia Mrozka – przyznał szkoleniowiec. Dla 29-latka będzie to powrót na polskie boiska po pięciu latach. Ponadto w wyjściowym składzie pojawić się ma środkowy obrońca Terry Yegbe.

Kolejorz nie może skorzystać tylko z dwóch piłkarzy: Alexa Douglasa, który nadal nie wrócił do pełnej sprawności, i 18-letniego Kamila Jakóbczyka, którego rehabilitacja przebiega wolniej niż wcześniej zakładano. Obaj jednak nie są pierwszymi wyborami trenera, więc ich brak nie będzie szczególnie odczuwalny.

Miłosz Cebo

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się