Drużyna mogła świętować

Szymon Kobusiński efektownym golem z rzutu wolnego w Siedlcach rozpoczął nowy rozdział.

Szymon Kobusiński (z prawej) nabiera rozpędu w swojej nowej drużynie. Fot. Marcin Bulanda/PressFocus

Niechciany w Opolu Szymon Kobusiński przeniósł się do Siedlec i w sobotnim meczu z Polonią Warszawa pokazał to, czego w Odrze nie potrafiono wykorzystać. Strzelając efektownego gola z rzutu wolnego, upiekł kilka pieczeni na jednym ogniu. Po pierwsze pokazał, że ma dobrze ułożoną stopę. Po drugie po piłkarsku „zemścił się” na swoim byłym klubie, z którego także odszedł z etykietką „niepotrzebny”. A po trzecie, choć z punktu widzenia samego bohatera meczu najważniejsze, zapewnił Pogoni pierwsze zwycięstwo w sezonie!

Delikatny niesmak

- Jeżeli chodzi o moje gole strzelone z rzutów wolnych, to na pierwszym miejscu jest trafienie ze spotkania Odra – 1. FC Magdeburg – powiedział nam Kobusiński. – To był wyjątkowy mecz, bo rozegrany na otwarcie nowego stadionu. Przymierzyłem z 22 metra i piłka wpadła w „okienko”. Nie dość, że bramka była ładna to jeszcze historyczna, bo zostałem zapisany w kronikach Itaka Arena jako pierwszy strzelec z opolskiego klubu. Ten moment, dla mnie sentymentalny i fajny, zapamiętam na długie lata. Ale strzał z meczu z Polonią też ma dla mnie wartość. Wiadomo, były klub. Człowiek chciał coś udowodnić, pokazać, tym bardziej że tamto rozstanie pozostawiło we mnie delikatny niesmak. Najważniejsze jednak, że był to zwycięski gol, bo gdybyśmy przegrali to nie miałbym się z czego cieszyć. Jestem więc najbardziej zadowolony z tego, że drużyna mogła świętować, a ja pomogłem jej odnieść zwycięstwo.

„Starzy” znajomi

W Siedlcach Kobusiński zameldował się dopiero 23 lipca, ale 2 dni później zadebiutował już w zespole Adama Noconia, w 74 minucie zastępując Nikodema Zielonkę, ale o problemach z aklimatyzacją w nowym zespole nie było mowy. Piłkarz, który podpisał kontrakt obowiązujący do końca tego sezonu z opcją przedłużenia o rok, szybko znalazł wspólny język z kolegami z szatni.

- Mogę chyba powiedzieć, że w siedleckiej szatni znalazłem się wśród „starych” znajomych – zauważył wychowanek Syreny Cybinka. – Z czasów gry w Polonii Warszawa znam Przemka Szura, Kubę Lemanowicza i Bartka Poczobuta. W Odrze graliśmy ostatnio razem z Filipem Kendzią, a z Mateuszem Kizymą spotkaliśmy się 4 lata temu w Zagłębiu Lubin. Aklimatyzacja była więc dla mnie bardzo łatwa, bo miałem kilku „wprowadzających”, którzy mi pomogli. Czuję się w zespole dobrze i myślę, że z tygodnia na tydzień będzie lepiej. Ważne jest też to, że trener Adam Nocoń ma na mnie plan. Powiedział, jaka jest moja rola i jasno nakreślił zadania, więc będę się starał je realizować najlepiej jak potrafię, żebym był potrzebny drużynie i żebym dawał radość kibicom. Gram na prawym skrzydle i czuję się na nim dobrze. Liczę, że w Pogoni będzie widać na boisku to, że jestem w formie i to nie tylko w meczach z klubami, w których wcześniej grałem. A jest ich kilka, bo oprócz Polonii Warszawa i Odry Opole, o których już wspomniałem, są jeszcze i Puszcza Niepołomice, Ruch Chorzów i Stal Rzeszów. Na boisku nazwa klubu, z którym się rywalizuje, nie ma jednak znaczenia. Owszem, takie mecze pomagają w motywacji i jest to pozytywne, ale do każdego spotkania podchodzę tak samo. Chcę wygrywać, zdobywać bramki i piąć się w tabeli.

Pięć epizodów w ekstraklasie

Jak wynika ze słów zawodnika i jego piłkarskiego CV, Kobusiński ma już za sobą sporo klubów. W futbolowy świat ruszył z Cybinki i już jako 15-latek występował w Centralnej Lidze Juniorów U-19 w barwach Polonii Słubice, a następnie zakotwiczył w Zielonej Górze, grając w UKP i Falubazie. To wtedy 13 sierpnia 2016 roku zdobył pierwszego seniorskiego gola w trzecioligowym meczu ze Skrą Częstochowa, ustalając wynik na 2:2, a 40 dni później w 10 minut ustrzelił pierwszy seniorski hat trick w pucharowym meczu z Amatorem Bobrowniki, wygranym 8:3. Z etykietką zielonogórskiego snajpera jesień sezonu 2018/19 spędził w pierwszoligowej wówczas Garbarni Kraków, wiosnę w trzecioligowej wtedy Stali Rzeszów, ale wrócił do polskiej stolicy wina. Dopiero trzecioligowa kanonada, gdy zdobył 17 goli w 17 występach oraz 6 bramek pucharowych w 6 spotkaniach, otworzyła mu bramy... Puszczy i pozwoliła zadomowić się na szczeblu centralnym. W pierwszoligowym zespole w Niepołomicach spędził półtora roku i jako autor 11 goli w 29 występach przeniósł się do Lubina. Dziecięce marzenia nie spełniły się jednak w pełni, bo w ekstraklasie zaliczył tylko 5 epizodów, a jako strzelec z drugoligowych rezerw z 6 trafieniami w 11 występach, wiosną 2023 roku został na rundę wypożyczony do Ruchu. Dołożył dwubramkową cegiełkę do awansu Chorzowian do elity, ale nie zagrał już w niej, bo wypożyczenie się skończyło, a później były półtoraroczne, pierwszoligowe pobyty w Polonii i Odrze.

Wzloty i upadki

- Były wzloty i upadki – podsumował swoją dotychczasową drogę Szymon Kobusiński. – Człowiek ambitny chce więcej i choć cieszę się z tego miejsca, w którym jestem teraz, to ciągle chcę być lepszy. Marzenia o ekstraklasie, którą miałem okazję zaledwie dotknąć, dalej we mnie żyją, bo czuję niedosyt. Zakochałem się w piłce nożnej jako dziecko, oglądając mecze na najwyższym poziomie, a seniorskie strzelanie zacząłem jako 18-latek. Były też hat tricki, jak ten w Niepołomicach z Górnikiem Polkowice w meczu wygranym 3:0, więc w sumie te liczby są niezłe, ale to już historia, a ja patrzę w przyszłość. Mam cel na ten sezon, ale nie chcę mówić o konkretnych liczbach, bo najważniejsze będzie jak najwyższe miejsce Pogoni w tabeli. A jeżeli drużyna ze mną w składzie będzie wysoko, to będzie oznaczało, że liczby się zgadzają.

Jerzy Dusik

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się