Drobne zakłócenia
Biało-czerwone na zakończenie eliminacji zagrają z Niemkami i Turczynkami. Wówczas przekonamy się, na co je stać...
Blok to solidny element gry Polek: z Węgierkami zaliczyły ich aż jedenaście. Fot. CEV Eurovolley.eu
MISTRZOSTWA EUROPY
Zgodnie z oczekiwaniami nasze reprezentantki w pierwszym meczu uporały się z Węgierkami 3:0, choć nie bez drobnych zakłóceń. Mecz trwał 89 minut, a powinien, naszym zdaniem, godzinę z niewielkim okładem. To jednak wynik fanaberii naszych pań, które ni stąd, ni zowąd traciły kontrolę nad wydarzeniami na boisku, co rywalki skrzętnie wykorzystywały. Niemniej liczy się efekt końcowy i wygrana bez straty seta ma swoją wymowę.
Jeżeli przyjęcie jest na poziomie 50% dokładności, a atak – 70% skuteczności, zalicza się 6 bloków i popełnia zaledwie jeden błąd – to zwycięstwo do 12 nie może nikogo dziwić, a taki właśnie przebieg miała pierwsza odsłona. Węgierki szybko zostały ustawione w kącie i zdobycze punktowe przychodziły im z trudem. Nasza rozgrywająca, Katarzyna Wenerska, umiejętnie kierowała koleżankami, wśród których prym wiodły skrzydłowa Monika Lampkowska oraz młoda utalentowana środkowa Maja Koput, wspierane przez Magdalenę Stysiak. Annett Nemeth, liderka węgierskiej ekipy, była bezradna i raz po raz blokowana.
Po płynnej grze byliśmy spokojni o losy kolejnego seta. Zaczął się wyśmienicie, bo od prowadzenia 7:0, a przy stanie 17:8 trener Stefano Lavarini zdecydował się na podwójną zmianę, na parkiecie pojawiła się również Paulina Damaske. Nasz zespół stracił jednak płynność akcji, zaś rywalki zaczęły świetnie bronić i akcje zdecydowanie się wydłużyły. Pierwszym sygnałem kłopotów było oddanie trzech „oczek” z rzędu (17:11), a potem rywalki krok po kroku z mozołem zaczęły odrabiać straty. Po ataku Annett Nemeth doprowadziły do remisu 20:20, by po kolejnym wyjść na prowadzenie 22:21. Przy kolejnym remisie 23:23 Koput posłała asa serwisowego i Biało-czerwone znów były z przodu. Podczas gry na przewagi najpierw Stysiak silnym atakiem zdobyła punkt, a w kolejnej akcji Węgierki wpadły w siatkę. Było trochę emocji...
W trzeciej odsłonie historia się powtórzyła, bo Polki zaczęły od prowadzenia 7:2, ale potem rywalki zaczęły grać solidniej i przede wszystkim nie popełniały prostych błędów. Odrobiły straty i wyszły nawet na prowadzenie 15:13. Jednak w kluczowym momencie seta podopieczne Lavariniego odskoczyły na 22:20 i pewnie wygrały.
Prawdziwą wartość naszego zespołu poznamy dopiero pod koniec eliminacji, gdy Biało-czerwone zmierzą się z Niemcami i Turcją. Te mecze zadecydują, z jakiego miejsca przystąpią do fazy pucharowej.
(sow)
◼ Węgry – Polska 0:3 (12:25, 24:26, 20:25)
WĘGRY: Petrenko (1), Bozóki-Szedmak (9), A. Zsombok, A. Nemeth (22), L. Kiss (8), Csereklye (6), Kertesz (libero) oraz N. Kiss , E. Zsombok, Kump (2), L. Nemeth. Trener Alessandro CHIAPPINI.
POLSKA: Wenerska (2), Piasecka (7), Koput (12), Stysiak (15), Lampkowska (13), Jurczyk (4), Szczygłowska (libero) oraz Szczurowska (2), Łysiak, Grabka, Damaske (1), Czyrniańska (1). Trener Stefano LAVARINI.
Sędziowały: Theodora Kyriopoulou (Grecja) i Wania Parwanowa (Bułgaria). Widzów 233.
Przebieg meczu
I: 5:10, 8:15, 9:20, 12:25
II: 3:10, 6:15, 16:20, 24:2
III: 8:10, 15:13, 19:20, 20:25
Bohaterka – Maja KOPUT.
