Dramat na korcie numer dwa

Nie ma już singlisty z Polski w tegorocznym Wimbledonie – Hubert Hurkacz znów przegrał ze sobą...

Hubert Hurkacz po raz drugi nie dokończył meczu w Wimbledonie na tej samej arenie. Fot. PAP/EPA

Półfinalista z 2021 roku przeżył w londyńskim szlemie kolejne rozczarowanie. W lipcu 2024 w drugiej rundzie Wimbledonu Hubert Hurkacz doznał kontuzji kolana, która wywróciła jego karierę. Wrócił do Londynu po dwóch latach. Spisywał się rewelacyjnie – pokonał trzech rywali – i przez niektórych fachowców (jak choćby Wojciech Fibak) typowany był nawet na triumfatora turnieju. Potwierdzał to początek meczu z Niemcem Janem-Lennardem Struffem, którego stawką był ćwierćfinał. Polak na tym samym korcie nr 2, na którym doznał kontuzji dwa lata temu, prowadził już 2-0 w setach, ale znów przegrał „ze sobą” - z powodu bólu w plecach skreczował przy stanie 6:3, 7:6 (7-5), 6:7 (2-7), 5:7, 2:4...

Pierwszy raz o pomoc fizjoterapeuty Hurkacz poprosił po przegranym trzecim secie - wówczas masował dolną część jego pleców. W czwartej partii pojawiły się problemy z prawą stroną w okolicach żeber. Polak ponownie poprosił o przerwę medyczną, a później przy zmianie stron wzywał na krótko fizjoterapeutę. Uraz uniemożliwiał mu normalną grę, nie mógł serwować z pełną siłą, miał wyraźne problemy ze skrętem ciała. Długo jednak się nie poddawał. W czwartym secie ugrał pięć gemów, ale w piątym, gdy przegrywał 2:4, zrezygnował z dalszej gry.

Ćwierćfinał długo był na wyciągnięcie ręki. W pierwszej partii „Hubi” przełamał Struffa już w pierwszym gemie. Sam serwował bez zarzutu i w 30 minut wygrał seta. W drugiej partii żaden z tenisistów nie dał się przełamać i potrzebny był tie-break. W nim od stanu 2-3 Hurkacz wygrał cztery piłki z rzędu. Później wykorzystał trzecią piłkę setową.

W trzecim secie można było dostrzec lekkie obniżenie poziomu gry Polaka. Być może wtedy zaczęły pojawiać się pierwsze dolegliwości. Kilku gemów serwisowych nie wygrał już tak pewnie jak wcześniej. W trzech musiał bronić break pointów. Tie-breaka zaczął fatalnie, przegrywając cztery pierwsze piłki. Odrobić straty już nie zdołał. Dalsza gra to już była walka z bólem...

A 36-letni Struff został najstarszym tenisistą w erze Open (od 1968 r.), który po raz pierwszy w karierze awansował do ćwierćfinału turnieju wielkoszlemowego.

(t)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się