Dramat mistrza świata
Tadej Pogacar, główny faworyt wyścigu Vuelta a Espana i do soboty jego lider, najechał na... kamień, upadł i w wyniku odniesionych obrażeń wycofał się z rywalizacji.
„Stayin’ Alive” – zapewnia słowami przeboju grupy Bee Gees przebywający w szpitalu Słoweniec. Fot. instagram.com/tadejpogacar
Wydawało się, że nikt i nic nie jest w stanie odebrać Słoweńcowi zwycięstwa w największym hiszpańskim wyścigu. Wygrał trzy z sześciu rozegranych etapów (siódmy z powodu gradobicia anulowano), miał już blisko cztery minuty przewagi nad drugim zawodnikiem w klasyfikacji generalnej. Pewnie zmierzał po triumf w trzecim Wielkim Tourze i miejsce w historii, bo takiego wyczynu wcześniej dokonało tylko ośmiu kolarzy. W tym roku jednak tego nie zrobi...
Wszystko przez kamień
Nic nie wskazywało na to, że na sobotnim odcinku wydarzy się coś niebywałego, a tym bardziej dramatycznego. Płaska trasa prowadziła po szosach prowincji Walencja, niedaleko mety wyznaczono premię górską najniższej kategorii – coś, żeby nieco zmęczyć sprinterów, którzy mieli powalczyć o zwycięstwo (wygrał Francuz Bryan Coquard z grupy Cofidis). I właśnie wtedy, 33 km przed końcem, kiedy peleton zbierał się do podjazdu, zdarzyło się nieszczęście. Tadej Pogacar (UAE Team Emirates-XRG), widząc na drodze kamień, gwałtownie odbił w prawo, zachwiał się i przeleciał przez kierownicę, co spowodowało upadki także innych zawodników. On ucierpiał jednak najbardziej. Zamroczony, z zakrwawioną twarzą i potłuczonym barkiem, długo nie podnosił się z drogi. Minęła dłuższa chwila, zanim z ręką na temblaku z pomocą innych wsiadł do karetki, która przewiozła go do szpitala.
„Jego stan jest stabilny. Po dokładnym badaniu lekarskim w szpitalu zdiagnozowano u Tadeja wstrząśnienie mózgu, złamanie obojczyka z przemieszczeniem, stabilne złamanie kręgu szyjnego C7 oraz liczne otarcia” – przekazała potem w oświadczeniu jego ekipa. „Na szczęście nie ma innych poważnych urazów ani powikłań neurologicznych” – dodała, informując, że czeka go operacja i nie podając, ile zajmie rekonwalescencja. Słoweniec najprawdopodobniej nie będzie jednak mógł obronić tytułu mistrza świata pod koniec września w Kanadzie. Pewnie też nie weźmie udziału w mistrzostwach Europy, które niedługo potem odbędą się w jego ojczyźnie.
Zasłużył na koszulkę
Nowy lider, Enric Mas (Movistar), podczas dekoracji w geście solidarności z Pogacarem i szacunku do niego, odmówił założenia czerwonego trykotu przeznaczonego dla najlepszego zawodnika wyścigu i tylko odebrał ją od organizatorów. Nieszczęście Słoweńca stało się dla Hiszpana i innych kolarzy z czołówki szansą, o której nawet nie marzyli. W niedzielę Vuelta zaczęła się na nowo i to akurat jednym z najtrudniejszych etapów całej imprezy. Pięć premii górskich i wiele nieoznaczonych podjazdów dawały w sumie aż 5 tysięcy metrów przewyższenia, a na koniec czekała długa wspinaczka na Alto de Aitana. Coś tylko dla orłów!
Tym, który sięgnął po zwycięstwo, został Mas, który tym samym potwierdził, że zasługuje na koszulkę lidera. Dla doświadczonego Hiszpana, który we Vuelcie już trzykrotnie zajmował drugie miejsce w „generalce”, była to dopiero siódma wygrana w długiej karierze i ledwie drugi etapowy triumf w hiszpańskim wyścigu, w którym startuje już ósmy raz. Pierwszy odniósł w... debiucie, w 2018 roku. 31-latek wysunął się na czoło kilka kilometrów przed szczytem, wioząc za sobą jedynie lidera klasyfikacji młodzieżowej Oscara Onleya (Netcompany INEOS). Mocnym tempem zamęczył jednak Brytyjczyka, który nawet nie próbował mu wyjść z koła. – Ekscytowałem się jazdą w tej koszulce jak małe dziecko, a możliwość wygrania w niej to wyjątkowe uczucie – przyznał Mas.
Poniedziałek będzie pierwszym dniem przerwy w tegorocznej Vuelcie, która zakończy się 13 września w Granadzie.
Wyniki
8. etap, Pucol - Xeraco (161 km):
1. Bryan Coquard (Francja, Cofidis)2. Mads Pedersen (Dania, Lidl-Trek)
3. Jordi Meeus (Belgia, Red Bull-BORA-hansgrohe) - wszyscy 3:47.06
9. etap, Villajoyosa - Alto de Aitana (187,4 km):
1. Enric Mas (Hiszpania, Movistar)2. Oscar Onley (Wielka Brytania, Netcompany INEOS) - obaj 5:10.40
3. Primoż Roglić (Słowenia, Red Bull-BORA-hansgrohe) strata 12 s
Klasyfikacja generalna:
1. Mas 28:34.032. Roglić 1.18
3. Felix Gall (Austria, Decathlon CMA CGM) 1.39
Polacy nie startują.
(gak)
