Dołożyli sobie problemów...
Początek sezonu przyniósł szereg zarówno spodziewanych, jak i niespodziewanych problemów w Rakowie. A już w czwartek rewanż z Vallettą w II rundzie eliminacji Ligi Konferencji.
Trener Dawid Kroczek wspierał Wiktora Żołneczkę (z prawej) po ogromnym błędzie. Czy postawi jednak na niego w kolejnych meczach? Fot. Grzegorz Misiak/PressFocus
Brak bramkostrzelnego napastnika, brak kreatora gry, kłopoty między słupkami oraz przegrana inauguracja w ekstraklasie. Gorzej sezon dla Rakowa zacząłby się tylko, gdyby odpadł już na pierwszej przeszkodzie z Ligi Konferencji. Tego po wygranej 3:1 w pierwszym meczu nikt nie bierze pod uwagę, choć już mecz z Maltańczykami sprawił, że zapaliło się kilka lampek ostrzegawczych.
Problemy z przodu...
To, że po sprzedaniu do Sparty Praga Jonatana Brauta Brunesa w Częstochowie na napastnika podobnej klasy trzeba będzie trochę poczekać wydawało się oczywiste. Mahir Emreli przywitał się z kibicami golem w starciu z Vallettą, ale już w starciu z Wisłą Płock (1:2) był mocno bezradny. Adam Basse choć wykonał duży progres w ostatnim czasie, to jednak na razie nie jest napastnikiem na ekstraklasę. Poprzedni sezon spędził na wypożyczeniu w II-ligowym Hutniku Kraków i tam też specjalnie nie błyszczał (cztery gole w 12 meczach). Główny ciężar gry ofensywnej spadł w tym momencie na Patryka Makucha, który u progu sezonu jako jeden z nielicznych nie zawodzi przy Limanowskiego. Z Maltańczykami zapisał gola i asystę, w niedzielę pewnie wyegzekwował karnego, do tego stara się być w każdym momencie boiska, gdzie tylko jest potrzebny. Popełnia też oczywiście błędy, w meczu pucharowym sprokurował rzut karny dla rywali (na szczęście niewykorzystany) i trudno na dłuższą metę opierać siłę ofensywy jedynie na byłym graczu Cracovii.
Problemy z tyłu…
Jednak tego, że gigantyczne problemy pojawią się na bramce nie spodziewał się prawie nikt, a na pewno można było ich uniknąć. Po tym, gdy władze Aston Villi zadecydowały o tym, że Oliwier Zych nie będzie kontynuował wypożyczenia w Częstochowie, było niemal pewne, że numerem jeden pomiędzy słupkami zostanie Kacper Trelowski – utalentowany wychowanek, który niedawno przedłużył kontrakt do 2029 roku z dużym potencjałem sprzedażowym. Do roli zmiennika wytypowano Tarika Karicia, 20-latka wybranego najlepszym bramkarzem ligi bośniackiej poprzedniego sezonu. Z Maltańczykami w bramce stanął „Trelu”, ale już postawienie na 17-letniego Wiktora Żołneczko w inaugurującym sezon ekstraklasy starciu z Wisłą przyjęte zostało z wielką konsternacją. Trener postawił na rozwiązanie niekonwencjonalne, które wywołało zaskoczenie wśród kibiców i dziennikarzy, ale niestety nie obroniło się na boisku. Młody golkiper nie czuł się pewnie, zawinił przy stracie obu bramek, a przy drugiej niestety popełnił błąd karygodny wypuszczając futbolówkę z rąk wprost pod nogi rywala.
- To była moja decyzja, trener decyduje jaki skład wychodzi na mecz i biorę odpowiedzialność za ten ruch. Wiktor miał jedną bardzo dobrą interwencję, w grze nogami nie popełnił żadnego błędu. Poważny błąd w drugiej połowie doprowadził jednak do tego, że przegrywaliśmy 0:2. Powiedziałem mu wtedy, że głowa do góry, bo spotkanie trwa dalej. Świat się nie kończy na tym błędzie, to jest młody chłopak, a takim zawodnikom trzeba dawać szansę. W grach kontrolnych wyglądał bezbłędnie. Co będzie dalej? Zobaczymy – odpowiedział pytany o tę sytuację po meczu Dawid Kroczek.
Nie da się ukryć, że szkoleniowiec staje przed bardzo trudną decyzją w kontekście najbliższych spotkań. Jeśli zmieni młodego bramkarza po pierwszym nieudanym meczu, może go psychicznie spalić na długie miesiące. W przeciwnym razie ryzykuje jednak kolejnymi błędami, a margines tych z każdym meczem będzie się zawężał. W czwartkowym rewanżu na Malcie prawie na pewno bronił będzie Trelowski. Na kogo postawi sztab w niedzielnym meczu ze Śląskiem we Wrocławiu? To już takie oczywiste nie jest…
Mariusz Rajek
