Dobrze zacząć ligę
Rozmowa z Rafałem Janickim, obrońcą Górnika Zabrze
Rafał Janicki w rywalizacji ze strzelcem bramki w meczu z Fenerbahce, Andersonem Taliską (nr 94). Fot. Górnik Zabrze
– Gdybym był w Fenerbahce, to powiedziałbym, że posiadanie piłki było bardzo wysokie, ale z drugiej strony tych sytuacji klarownych, bramkowych za wiele nie było. Jasne, były słupek, poprzeczka. Szkoda, że straciliśmy głupią bramkę. Wtedy, kiedy mogło wpaść, to nie wpadło, a straciliśmy ją po rzucie wolnym. Tego żałuję.
Trener Gasparik już przed meczem mówił, że w ataku rywale są mocni, ale w defensywie mają kłopoty. I faktycznie – jak ich docisnęliście, to mieli problemy. Zgadza się pan?
– Kto się zna na piłce, to spodziewał się, że Fenerbahce będzie miało przewagę i tak było. My chcieliśmy ukłuć rywala, szukając szans po rzucie rożnym czy kontrze, ale było trudno, bo tych sytuacji za wiele nie mieliśmy. Jedyny plus tego wszystkiego po tej porażce 0:1 to danie sobie szansy przed rewanżem w Zabrzu i zobaczymy, jak to się poukłada na naszym stadionie. Jak mecz będzie się układał, że będzie remisowo, na styku, to bardziej zaryzykujemy. Grając w Stambule, to było z tyłu głowy, żeby uważać i żeby nie stracić bramki na 0:2.
Po nikłej wygranej piłkarze Fenerbahce nie do końca mogą być zadowoleni. Jak ten rewanż w środę w Zabrzu może wyglądać?
– Mecz u nas będzie pewnie wyglądał podobnie jak ten w Stambule. Przeciwnik ma tyle jakości, że trudno mu odebrać piłkę. Z drugiej strony, w 60-70 minucie, kiedy będzie na styku, to zaatakujemy, bardziej zaryzykujemy i może się uda, kto wie? Przecież w piłce nożnej zdarzają się różne cuda? Nawet w tym pierwszym meczu z Fenerbahce można się było, przy dozie większego szczęścia, pokusić o bramkę z naszej strony.
Dwie bardzo dobre interwencje bramkarza Philippa Schulze w drugiej połowie. Pan też do przerwy sparował piłkę po strzale rywala na rożnego.
– To rywal bardziej we mnie strzelił, niż ja pomogłem. To są takie sytuacje, że przeciwnicy rozegrali wszystko super, bo wycofana piłka, strzał i przypadek, że piłka we mnie trafiła. Szkoda natomiast tego wolnego i tej straty. Później, w drugiej części, Philipp parę razy nas uratował. Czas pokaże, jak się to wszystko ułoży w rewanżu za parę dni u nas.
Jak dogadujecie się z niemieckim bramkarzem?
– W Stambule było pod tym względem średnio w tym sensie, że było tak głośno na stadionie, że nawet gwizdka sędziego nie było słychać (śmiech). Ciężko było między sobą rozmawiać, trzeba było bardziej pokazywać, gestykulować, bo trudno cokolwiek było usłyszeć, komunikacja boiskowa była bardzo utrudniona, ale mimo to w miarę to wychodziło.
W poprzedni czwartek finał Superpucharu Polski, we wtorek mecz z Fenerbahce w drugiej rundzie Ligi Mistrzów, a teraz ligowa inauguracja. W tym piłkarskim zawrocie głowy myślicie w ogóle o lidze?
– W końcu można powiedzieć: liga zaczyna, liga rusza! Gramy u siebie ze Śląskiem, jesteśmy zwarci, gotowi, chcemy wygrać to spotkanie, bo dobrze chcemy zacząć ten sezon.
Jak te rozgrywki w waszym wykonaniu mogą wyglądać? I jak będzie w rywalizacji z beniaminkiem?
– Wiemy, że w ekstraklasie łatwych spotkań nie ma. Poprzednio rywalizacja w lidze była zacięta, a teraz awansowały takie drużyny, że wszystko może być jeszcze bardziej wyrównane, niż to było poprzednio. Śląsk gra trójką z tyłu, na pewno nasz trener coś przygotuje na to spotkanie, a nie wyobrażam sobie, żebyśmy tego meczu u siebie nie rozstrzygnęli na swoją korzyść.
Rozmawiał w Stambule Michał Zichlarz
