Do oldboja brakuje mu... lat!

W ciągu kilku ostatnich sezonów wielu rodzimych zawodników zrezygnowało z gry, choć wcale nie musieli tego robić.

Kamil Lewartowski zdecydował się zakończyć sportową przygodę i zacząć nowy rozdział. Fot. Łukasz Sobala / Press Focus

TAURON HOKEJ LIGA

Mam za sobą ciekawą sportową przygodę i wspomnienia pozostaną do końca życia. Jednak po 11 latach treningów i wielu wyrzeczeniach podjąłem decyzję o zakończeniu gry, a nowy rozdział, mam nadzieję, będzie równie interesujący - z uśmiechem stwierdził na nasze powitanie były już bramkarz GKS-u Tychy, Kamil Lewartowski.

Jedno jest pewne - „Lewar”, bo tak od zawsze nazywali go koledzy - nie zasili zespołu oldbojów (granica 35 lat), bo do tego limitu brakuje mu aż... siedmiu lat!

Pod rozwagę

Niżej podpisany przy każdej okazji powtarza decydentom, trenerom i wszystkim związanym z tym środowiskiem: rodzimego hokeja nie stać, by młodzi ludzie po wielu latach wyrzeczeń i morderczych treningów rezygnowali z gry, bo czują się niedowartościowani, gdyż zapatrzeni w wynik trenerzy na nich nie stawiają. Sfrustrowani w końcu rezygnują i decydują się na pracę zawodową, która często nie ma związku ze sportem. W ostatnich latach powstała spora grupa młodych ludzi, która odnalazła się poza hokejem, ma swoje miejsce w życiu i stara się wywiązać jak najlepiej ze swoich obowiązków. Sport nauczył ich obowiązkowości, systematyczności, pokory i... cierpliwości, bo doskonale wiedzą ile trzeba pracować, by znaleźć się na świeczniku.

Te słowa kieruję pod adresem klubowych włodarzy i trenerów, by dawali więcej szans młodym perspektywicznym zawodnikom. Nie chciałbym za rok lub kilka lat znów pisać o utalentowanych, młodych Tyszanach czy też o chłopakach z innych klubów, że zrezygnowali z gry. W reprezentacji młodzieżowej mamy wielu hokeistów, mających ciekawe perspektywy, a w lidze tylko w Jastrzębiu, z wielu względów, od prawie dwóch dekad nie boją się stawiać na młodzież i są tego efekty.

Wsparcie i... wątpliwości

Lewartowski, jak wszystkie chłopaki w Tychach, zaczynał w miejscowym MOSM-ie i wspinał się szczebel po szczeblu, aż w końcu dotarł do drużyny seniorskiej.

- Wszystko, czego nauczyłem w bramkarskim fachu, zawdzięczam trenerowi Arkowi Sobeckiemu (bronił z powodzeniem przez lata w GKS-ie Tychy i w reprezentacji kraju – przyp. red.) - wyjawia nasz bohater. - Trener Arek jest moim drugim ojcem, bo mnie „niańczył” od pierwszych chwil, gdy pojawiłem się na lodowisku, a potem mnie wspierał w trudnych momentach, których nie brakowało, rozwiewał moje wątpliwości i cieszył się z sukcesów.

Po chwili ciszy dodaje: - Już dwa lata temu zastanawiałem czy nie oddać sprzętu i rozstać się z zawodowym sportem. Może nie mówilibyśmy teraz o rezygnacji, gdybym swego czasu zdecydował się zmienić klub i środowisko. Miałem kilka propozycji, ale nie zdecydowałem na przenosiny. Teraz szczegółów nie warto ujawniać, bo już niczego nie zmienimy.

Wadliwe spojrzenie

Już od wielu sezonów w naszej ekstralidze działacze hołdują zasadzie: cudze chwalą, ale swego do końca nie znają! We wszystkich klubach są zatrudnieni bramkarze-obcokrajowcy, zaś rodzimi pełnią rolę zmienników, którzy w sezonie zaliczają niewielką liczbę meczów.

- Jeżeli ta tendencja będzie się utrzymywała, to będziemy mieli spore problemy z obsadą reprezentacyjnej bramki – mocno akcentuje Lewartowski. - Teraz mamy Tomka Fučika, a wcześniej Johna Murraya, z którymi mam fajne relacje. Michał Kieler oraz Maciej Miarka mają wysokie umiejętności, ale nie dostają szans w dłuższym wymiarze, a przecież tylko w grze o stawkę, w sytuacjach stresowych zdobywa się doświadczenie i pewność siebie. W GKS-ie w sezonie 2021/22, gdy odszedł John Murray, a przyszedł Ondrej Raszka, który jednak miał problemy ze zdrowiem, byłem przez kilka miesięcy „jedynką”. Zostałem wrzucony na głęboką wodę bez kapoka i koła ratunkowego. Nie mnie oceniać swoją postawę, ale w grudniu zdecydowano się sprowadzić Tomka i przez chwilę mieliśmy nadmiar bramkarzy. Był jeszcze Kuba Zawalski (też zrezygnował, mając bodaj 22 lata – przyp. red.) oraz sprowadzono Szweda, Mathiasa Israelssona. Nie ukrywam, że miałem wzloty i upadki, ale nie można było mi odmówić ambicji i zawsze starałem się prezentować, jak najlepiej potrafiłem. Moja sportowa przygoda była okraszona sukcesami, bo przecież zdobywaliśmy mistrzostwa kraju, Puchary i Superpuchary Polski, występowaliśmy w Hokejowej Lidze Mistrzów oraz w Pucharze Kontynentalnym. Za mną wiele pięknych chwil, do których pewnie będę czasami wracał (śmiech).

W reprezentacji seniorów zaliczył cztery mecze, a debiutował 17 grudnia 2021 r. podczas turnieju EIHC w Bytomiu w zwycięskim meczu z Węgrami 3:2. Był czas, gdy powoływano go na zgrupowania kadry przed mistrzowskim turniejami, ale nie zaliczył ani jednego.

Czara goryczy

Miniony sezon dla tyskich bramkarzy, Fučika i Lewartowskiego, był dość specyficzny. Pod koniec grudnia sprowadzono Łotysza Eriksa Vitolsa, grającego w słowackiej ekstraklasie, w Bańskiej Bystrzycy. On na finiszu sezonu zasadniczego miał rywalizować o miejsce między słupkami z Fučikiem. W kadrze na tej pozycji zrobiło się ciasno i „Lewara” zesłano do pierwszoligowego Naprzodu Janów. Ten fakt chyba dopełnił czary goryczy, choć sam zainteresowany taktownie w tej sprawie milczy.

- Pragnę zachować te najprzyjemniejsze chwile z mojej sportowej przygody i przy okazji podziękować najbliższym, kibicom, działaczom oraz trenerom za wsparcie – dodaje sympatyczny, ale już były bramkarz.

Plany na przyszłość nie są do końca sprecyzowane, choć, jak sam zainteresowany twierdzi, chciałby w jakiejś mierze pozostać przy bramkarskim fachu i szkolić oraz wspierać najmłodszych, bo sam tego doświadczył i wie jakie to ważne. I będzie kibicował kolegom z drużyny...

Włodzimierz Sowiński

Kamil LEWARTOWSKI

Ur. 6.02.1998 r. w Katowicach; mąż Karoliny, tata Elizy (3,5 roku).

Kariera sportowa: MOSM Tychy (2011-15), GKS Tychy (2015-26), Naprzód Janów (wypożyczenie, styczeń - marzec 2026). 119 występów w ekstralidze; 4 w reprezentacji.

Sukcesy: 5 x mistrzostwo Polski, 5 x Puchar Polski, Superpuchar Polski, gra w Hokejowej Lidze Mistrzów oraz w Pucharze Kontynentalnym.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się