Diabły poległy w Mieście Aniołów

Po raz kolejny Mikel Merino – ten, którego niegdyś wprowadził do wielkiej piłki Jan Urban – przepchnął Hiszpanów do kolejnej fazy mundialu.

Oto ja, bóg! - zdaje się mówić Mikel Merino. Troszkę (sytuacyjnej) racji ma... Fot. PAP/EPA

ĆWIERĆFINAŁ

Choć Czerwone Diabły z meczu na mecz prezentowały się na zaoceanicznym turnieju lepiej, zdecydowanym faworytem ćwierćfinałowego starcia w Los Angeles była oczywiście Czerwona Furia. Piszemy „oczywiście”, bo przemawiały za Hiszpanami i statystyki z każdego z dotychczasowych meczów, i rekordowa seria Unaia Simona, i boiskowe połączenie efektywności z efektywnością. Nadzieję na efektowne widowisko miał m.in. Brad Pitt; choć schowany za ciemnymi okularami i baseballówką na głowie, i tak skupiał na sobie uwagę widzów (i telewizyjnych kamer), zerkających z ciekawością do loży VIP-ów.

Szatańskie sztuczki Yamala

Przez bardzo długie minuty wydawało się, że Luis de la Fuente wystawił tego dnia – trzymając się pozycji z filmografii Pitta - „Ocean's Eleven”, czyli jedenastkę marzeń, „grupę zuchwałych specjalistów do przeprowadzenia skomplikowanego przedsięwzięcia”. Rodri czyścił środek pola, Dani Olmo był tak zwrotny i nieprzewidywalny, że nawet arbiter nie był w stanie uciec mu z drogi (!), a Lamine Yamal z upływem minut coraz częściej wsadzał na karuzelę i przyprawiał o zawroty głowy Maxima De Cuypera. Kiedy po pół godzinie gry Fabian Ruiz wpakował do siatki piłkę „wyplutą” przez Thibauta Courtoisa po uderzeniu Olmo wydawało się, że kolejne brutalne ciosy rodem z „Podziemnego kręgu” lada chwila spadną na głowy Belgów. Szukał swej bramki wspomniany Yamal, egzaminując golkipera rywali strzałami zza „szesnastki” i zmuszając raczej do odbijania niż łapania piłki; brakowało jednak postawienia kropki nad „i”.

Nie budzić czartów!

Belgowie tymczasem – „Uśpieni” przez 40 minut – ni stąd ni zowąd jednak jeszcze przed przerwą zdołali wyrównać. „Niebezpieczny umysł” Kevina de Bruyne'a podpowiedział mu natchnione podanie do Timothy'ego Castagny, a ten posłał ciasteczko na głowę Charlesa De Ketelaere i... zrobiło się 1:1!

Piekielna pomyłka dublera

Druga część to ciut odważniejsza gra Belgów, ale i kolejna odsłona „Furii” w wykonaniu młodziaka z Barcelony. Courtois zwija się jak w ukropie, ale był jak ściana, odbijając kolejne jego strzały. W pewnym momencie zaczął się jednak zwijać z bólu i bynajmniej nie był to „Przekręt”: za moment ustąpić musiał miejsca Senne Lammensowi.

I to był przełomowy moment dla losów gry. Gdy z wolna szykowaliśmy się już do dogrywki, golkiper Czerwonych Diabłów (tych belgijskich, ale i tych z Old Trafford) nie utrzymał piłki w rękach po uderzeniu Pau Cubarsiego. Z dobitką pospieszył zaś ten, który jest królem wejść z ławki – Mikel Merino! Przydałby się „Wywiad z wampirem”, by opowiedział o swej niezwykłej żądzy (bramkowej) krwi!

Dariusz Leśnikowski

OCENA MECZU⭐ ⭐ ⭐

◼ Hiszpania – Belgia 2:1 (1:1)

1:0 – Ruiz, 30 min, 1:1 – De Ketelaere, 41 min (głową), 2:1 – Merino, 89 min

HISZPANIA: Simon – Porro, Cubarsi, Laporte, Cucurella – Rodri, Ruiz (55. Pedri) – Yamal, Olmo (86. Merino), Baena (55. Ferran Torres) – Oyarzabal (79. Williams). Trener Luis DE LA FUENTE.

BELGIA: Courtois (71. Lammens) – Castagne, Ngoy, Mechele, De Cuyper (60. Seys) – Raskin, Vanaken (60. Lukaku) – Doku, de Bruyne (86. Saelemaekers), Trossard (60. Witsel) – De Ketelaere. Trener Rudi GARCIA.

Sędziował Michael Oliver (Anglia). Widzów 70492. Żółte kartki: Cubarsi, Laporte - de Bruyne, Witsel.

Piłkarz meczu – Thibaut COURTOIS.


LICZBA SKOŃCZONA

649 MINUT bez straty gola (nie licząc serii „jedenastek”) rozegrał na mistrzostwach świata Unai Simon. Seria zaczęła się od 51 minuty grupowego meczu z Japonią na mundialu w Katarze, skończyła – po 40 pełnych minutach ćwierćfinału obecnego turnieju

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się