Debiut jak marzenie
Po dublecie debiutującego Krzysztofa Twardosza Górale zameldowali się w 1. rundzie krajowego pucharu, ale nie tylko 19-latek zasłużył na brawa.
Szymon Brańczyk udowodnił, że można na nim polegać. Fot. Mateusz Sobczak/PressFocus
Spotkanie Podbeskidzia z Hutnikiem rozegrano w Dankowicach, a słupek rtęci wiszącego w cieniu termometru przekraczał 30 stopni. Pierwsze fragmenty nie zwiastowały spokojnego popołudnia dla gospodarzy. Już w 9 minucie goście stworzyli sobie stuprocentową okazję. Po błędzie Arkadiusza Kasperkiewicza Oskar Zawada wyłożył piłkę Bartoszowi Florkowi, ale duet byłych Górali nie wykorzystał doskonałej okazji. Dwie minuty później Zawada wyprowadził kontrę z własnej połowy, wpadł w pole karne, lecz uderzył nad poprzeczką.
Miejscowi potrzebowali czasu, by przejąć inicjatywę. W 18 minucie Bartosz Martosz przechwycił piłkę, wbiegł z nią w „szesnastkę” i dobrze zszedł do lewej nogi, jednak jego strzał pofrunął daleko obok słupka. Dwie minuty później znakomitą sytuację miał Jewgienij Szykawka, który dostał futbolówkę przed polem karnym, ale jego strzał lewą nogą o centymetry minął bramkę. Napór gospodarzy rósł z minuty na minutę i gol wisiał w powietrzu. W kolejnej akcji Dalibor Takacz uderzył z dystansu, ale piłka trafiła w słupek. Zaledwie kilkadziesiąt sekund później próbował Kacper Smoliński, lecz pomylił się minimalnie uderzeniem z około 20 metrów. Kolejną okazję zmarnował Martosz, który otrzymał idealne podanie w pole karne od Maksymiliana Sitka, uderzył po koźle obok bramkarza, lecz i tym razem pomylił się minimalnie. Przed przerwą wychowanek Podbeskidzia stanął przed kolejną doskonałą okazją po dograniu na 7 metr, ale spudłował w fatalny sposób
Druga połowa rozpoczęła się od przewagi Bielszczan, choć przez długi czas brakowało klarownych okazji strzeleckich, a liczne próby uderzeń były blokowane przez obrońców Hutnika. Przełom nastąpił w 73 minucie, kiedy Toki Hirosawa popisał się znakomitym zwodem, dograł piłkę do Krzysztofa Twardosza, a ten w swoim debiucie wykończył akcję niełatwym uderzeniem z 6 metrów. Radość gospodarzy mogła trwać bardzo krótko. Dwie minuty później Kamil Sochań sfaulował w polu karnym Artema Motrycza i sędzia bez wahania wskazał na „wapno”. Szymoń Brańczyk wyczuł intencje Oskara Kordykiewicza, popisując się kapitalną interwencją. Stracona szansa nie podcięła skrzydeł gości, którzy nadal szukali okazji na wyrównanie. Bardzo aktywny w drugiej części Motrycz uderzył minimalnie obok bramki.
Kiedy Hutnicy odsłonili się w poszukiwaniu remisu, Bielszczanie trafili ich po raz drugi. Daniel Pietraszkiewicz przeprowadził akcję wzdłuż linii, a piłkę do siatki ponownie skierował Twardosz.
Podbeskidzie Bielsko-Biała - Hutnik Kraków 2:0 (0:0)
1:0 - Twardosz, 73 min, 2:0 - Twardosz, 88 min
PODBESKIDZIE: Brańczyk - Sitek (46. Pietraszkiewicz), Kasperkiewicz (46. Sochań), Majsterek, Gach, Hirosawa - Martosz, Smoliński (60. Słomka), Iwańczyk, Takacz - Szykawka (46. Tomczyk, 60. Twardosz). Trener Marcin WŁODARSKI.
HUTNIK: Nowak - Gałek, Nweke, Soja, Motrycz - Lelek (65. Kordykiewicz), Bil (65. Burka), Ponomarenko, Chołodow (65. Bracik), Zawada (64. Pietruszka) - Florek (65. Sowiński). Trener Krzysztof ŚWIĄTEK.
Sędziował Karol Wójcik (Siedlce). Widzów 999.
Żółte kartki: Pietraszkiewicz - Lelek.
(gru)