Czym się jeździ w Stanach
Zapiski (25) amerykańskie
Cyberauto na ulicach Nowego Jorku. Fot. Michał Zichlarz
Highway, czyli pięciopasmowa autostrada, to z kolei okazja, żeby zobaczyć wszelkiego typu pojazdy, z robiącymi ogromne wrażenie ciężarówkami. To cacka! Nie takie kwadraty jak w Europie, wszystkie takie same, ale różnorodne, o masywnych kształtach, z wysuniętą maską silnika. Robi to wrażenie! Wśród osobówek królują SUV-y, ale jest też i klasyka z lat 60. ubiegłego wieku. Jeździć to tutaj można, bo galon benzyny (3,79 litra) kosztuje mniej niż sok owocowy czy… woda mineralna w centrum prasowym! Za litr benzyny zapłacimy poniżej czterech złotych, za sok czy wodę powyżej czterech... dolarów!
Mnie najbardziej zszokował widok, który pierwszy raz zobaczyłem w Filadelfii, a potem kilka razy w Nowym Jorku – cyberauta czy raczej cybertrucka produkowanego przez Teslę od paru lat. Robi wrażenie – pojazd XXI wieku, jak z filmu SF, choćby „Raportu mniejszości” z Tomem Cruisem w roli głównej. Niesamowity wygląd, kształt. Na naszym rynku kosztuje około 800 tysięcy złotych, ale jeszcze takiego w Polsce nie widziałem; w Ameryce kilka razy.
Kończąc zapiski, nawiążę jeszcze do mundialu. Dziennikarzy wozi się autobusami z kilku hoteli w centrach miast na stadiony, a po meczach z powrotem. Ułatwia to pracę, bo obiekty (służące klubom NFL, czyli futbolu amerykańskiego) usytuowane są daleko od centrów...
Michał Zichlarz
Jest i klasyka. Południowy Brooklyn, okolice Coney Island. Fot. Michał Zichlarz
