Czy Mundial jest bojem spotkaniowym FIFA z UEFA?
SPORT I PARAGRAFY - felieton Roberta Kiłdanowicza
Świat sportowych wydarzeń pędzi w zawrotnym tempie, a w przypadku odbywania się turniejów rangi mistrzowskiej, jakim jest np. piłkarski mundial bieg wydarzeń przyspiesza jeszcze bardziej. Jestem przekonany, że prezydent FIFA dzięki swoim dokonaniom stał się już sportowym mężem stanu, bo w sensie ogólnym popularyzacja futbolu na świecie dokonuje się na coraz większą skalę. Aktualny i poprzedni World Cup jest tego najlepszym potwierdzeniem. Oczywiście nie oznacza to, że pomimo generalnie pozytywnej oceny związanej z kierunkiem rozwoju globalnej piłki nożnej nie pojawiają „raz po raz” jakieś negatywne przesłanki będące rysą na „perfekcyjnym” wizerunku FIFA. Zadaniem odpowiedzialnej opinii publicznej, a reprezentantem takiej jest nasz Sport, jest patrzenie na ręce „wielkim sportu tego świata” i naszym obowiązkiem, aby eksponować takie przypadki, sytuacje sporne, kontrowersyjne choćby tylko po to, aby zminimalizować ich występowanie w przyszłości.
W związku z tym dzisiaj chciałbym zająć się dwoma emblematycznymi przypadkami, które nie wystawiają korzystnej opinii światowej federacji piłkarskiej jako niezależnej organizacji międzynarodowej. Pierwszy to niewpuszczenie na terytorium USA arbitra
z Somalii, Omara Abdulkadira Artana, przy jakimkolwiek braku reakcji ze strony FIFA. Drugi - to zawieszenie kary za czerwoną kartę Amerykanina Folarina Baloguna. Oba te przypadki były precedensowymi, bo w pierwszym wypadku pomimo posiadania przez najlepszego arbitra z Czarnego Lądu paszportu dyplomatycznego amerykańscy urzędnicy nie uszanowali jego immunitetu, a w drugim, w precedensowy sposób zmieniono automatyczną sankcję jednego meczu kary na jej zawieszenie na okres próby. Tak jak to często, na całe szczęście w życiu bywa, „inżynieria prawna i zarządzająca” obróciła się przeciwko osobom albo instytucjom i podmiotom, które chciały z tego kombinowania odnieść jakąś korzyść.
Jednoczesna początkowa niedogodność dla arbitra z Afryki zmieniła się w jego pełną rozpoznawalność na całym globie, nie tylko i wyłącznie w obszarze sportowym zyskując ogromną sympatię jako pokrzywdzoną osobę przez państwo i naród rzekomo najbardziej prowolnościowy na świecie czyli USA. Również w drugim przypadku Belgowie, którzy zmietli jak walec USA z cudownie przywróconym do gry w trybie zastosowanych nadzwyczajnych środków napastnika Amerykanów, zyskali sympatię światowej opinii publicznej z jednoczesną dezaprobatą coraz większej części świata wobec zachowań Jankesów. Rzeczywiście służebność oficjeli FIFA z Infantino na czele, a nawet serwilizm wobec Amerykanów, z każdorazowym wyeksponowaniem roli Donalda Trumpa, może rodzić wątpliwości co do bezstronności FIFA jako arbitra rywalizacji sportowej. To fakt, opatrzność jednak okazała się w tym całym zamieszaniu najmądrzejszym sędzią i uważam, że wszyscy będą odnosić się do tych okoliczności jako tylko nieprzyjemnych incydentów.
Co innego jest jednak w tych zdarzeniach interesującym zjawiskiem, co umknęło uwadze światowej opinii publicznej. W obu tych przypadkach zareagowała UEFA, która w dyplomatyczny, choć zawoalowany sposób skrytykowała i wskazała światowej federacji, że popełniła w obu kwestiach rażący błąd. Idąc tym tropem, że futbol jest religią XX i XXI wieku to porównując go do zhierarchizowanego, pełnego podporządkowania struktury Kościoła katolickiego wygląda to tak, jakby jakieś nawet ważne arcybiskupstwo wypowiedziało posłuszeństwo Stolicy Apostolskiej. Struktura światowego futbolu, lecz dotyczy to również innych dyscyplin sportowych a także ruchu olimpijskiego, jest tak samo hierarchicznie zbudowana, w której miejsce w piramidzie międzynarodowego futbolu sytuuje europejską federację w pełnej zależności wobec FIFA. Na marginesie nawet jest to obłudne zachowanie ze strony UEFA w kwestiach tych dwóch wyżej wymienionych przypadków, związanych z rozstrzygnięciami dotyczącymi sędziów, gdy nawet dla najbardziej tolerancyjnego obserwatora prezydent Ceferin ciągnie „za uszy” swojego krajana Vincicia, znanego nam specjalistę a'propos meczu Szwecja - Polska. Na WC 2026 tak już zdążył namieszać, że jest najbardziej chyba kontrowersyjnym arbitrem tych mistrzostw, z czym tylko jego arogancja i niczym niepodparta bezczelność może się równać. Tym samym mając do wyboru Infantino a Ceferina, to jednak Gianni wydaje się bardziej wiarygodnym i godnym zaufania człowiekiem, osobą co do zasady dbającą o dobro ogólne wspólnoty piłkarskiej i podporządkowującej swój prywatny interes na rzecz organizacji.
Wzajemne przeciąganie liny pomiędzy FIFA i UEFA nie dotyczy tylko pozycjonowania swoich szeregów przed przyszłorocznym Kongresem FIFA i wyborem przyszłego prezydenta światowego futbolu. W istocie prawdziwa gra toczy się o to, komu przypadnie większa część finansowego tortu z zasobów futbolowego świata. Bo paradoksem jest fakt, że pomimo okoliczności, iż boss FIFA oparł swoje poparcie na krajach globalnego Południa a contra Europa i wygrał, to czerpie komercyjne korzyści w około 80 procentach ze Starego Lądu. Faktyczna rywalizacja między federacjami na poważnie zaczęła się rok temu, gdy Gianni z pełnym rozmysłem, jako mistrz biznesowy, rozszerzył kontent ubiegłorocznych klubowych mistrzostw świata i wstrząsnął „mirem domowym” UEFA. Jednakże ludzie zarządzający europejską federacją zanadto skoncentrowali się na zwarciu z wierzchołkiem piramidy światowego futbolu zamiast szukać porozumienia z innymi konfederacjami kontynentalnymi. A przecież prezydenta FIFA wybiera jednak sojusz większościowy Afryki, Azji, Pacyfiku i Oceanii oraz Ameryki Płd. i Środkowej, który nie cierpi bogatej i dostatniej Europy.
_______________________________________
* Robert Kiłdanowicz jest doktorem nauk prawnych. W przeszłości występował m.in. w I-ligowych (wg dzisiejszego nazewnictwa ekstraklasowych) zespołach Stomilu Olsztyn, Widzewa Łódź czy Śląska Wrocław
Aleksander Ceferin i Gianni Infantino – czyżby zaczęła się między nimi rozgrywka? Fot. PressFocus.pl
