Czy jest życie po Guardioli?
Włoch Enzo Maresca zawsze powtarza, iż słynny Katalończyk jest najlepszym trenerem świata.
Obywatele wyglądają tak samo, ale mogą być zupełnie inni. Fot. Nexpher/SIPA USA/PressFocus
ANGLIA
To będzie dziwny widok – oglądać Manchester City, którego po raz pierwszy od dekady nie będzie prowadził Pep Guardiola. Pod Katalończyka był układany cały klub, także cała filozofia, każda myśl, każdy transfer, każda decyzja. Szejkowie spełniali (niemal) wszystkie jego zachcianki, a wychowanek Barcelony zapełniał gablotę kolejnymi trofeami. Wygrał wszystko co się dało – w tym upragnioną Ligę Mistrzów.
Znajomy z Wrocławia
O tym, co powyżej, wszyscy oczywiście wiedzą, ale to ani czas, ani miejsce, by analizować osiągnięcia Guardioli. Zastanowić się natomiast należy czy zatrudniony w jego miejsce Enzo Maresca podoła jakże trudnemu i ambitnemu zadaniu, by dorównać swojemu... byłemu szefowi. W końcu Włoch był już w strukturach City. Najpierw pracował w rezerwach, by po krótkim okresie samodzielnej pracy w Parmie wrócić na Etihad jako asystent Guardioli – przez 61 meczów. Potem znowu poszedł na swoje, do Leicester City, z którym awansował do Premier League. To przekonało włodarzy Chelsea, by powierzyć mu swój projekt i choć dokładał średnio niemal dwa punkty na mecz, choć wygrał Ligę Konferencji (we Wrocławiu) i Klubowe Mistrzostwo Świata (w nowej formule) – to Nowy Rok 2026 celebrował już jako bezrobotny. The Blues faktycznie radzili sobie wtedy słabo, choć po jego zwolnieniu... było tylko gorzej. No, ale tak to jest, gdy wewnątrz gabinetów wrze.
Potrzebowali zmian
Zanim jeszcze Maresca został zwolniony ze Stamford Bridge, już spekulowano, że zostanie następcą Guardioli, którego odejścia również się spodziewano. Katalończyk był zmęczony, a Obywatele mieli rozczarowujący sezon – choć finalnie deptali mistrzowskiemu Arsenalowi po piętach oraz zdobyli Puchar Anglii i Puchar Ligi. Zmiana potrzebna była wszystkim, także w kadrze, którą zaczęto przebudowywać już rok temu. Teraz z drużyną pożegnali się: James Trafford (Leeds), Manuel Akanji (Inter, wykupiony po wypożyczeniu), Nathan Ake, Bernardo Silva i John Stones. Przyszedł właściwie tylko Elliot Anderson za 135 mln euro, ale to nie koniec wzmocnień, bo może przyjść też Enzo Fernandez – jako że do Hiszpanii ma wrócić Rodri. Maresca ma więc co robić i ma też pełną świadomość... że wszyscy będą mu patrzeć na ręce.
Nie będzie kopiowania
– Nieważne, czy po 10 meczach będziemy mieli 10, 20 czy 30 punktów – ludzie i tak będą porównywać mnie do Pepa – przyznał Włoch. – To nie wywiera jednak na mnie presji. Wielokrotnie zresztą powtarzałem, że jest najlepszym trenerem świata – dodał, podkreślając też, że nie jest zwolennikiem kopiowania. On do City będzie chciał wprowadzić własne pomysły, pokazać nowe oblicze Obywateli, a jakie ono będzie – okaże się już w niedzielę. Najwyższa angielska półka rozpoczyna sezon od meczu o Community Shield, czyli Tarczę Wspólnoty, ichniejszy Superpuchar, o który City zagra z mistrzem, Arsenalem.
Piotr Tubacki
Weeknd w weekend
Od 2007 r. regularną areną zmagań o Tarczę Wspólnoty jest – rzecz jasna – Wembley. Tym razem jednak mecz odbędzie się na Principality (Millenium) Stadium w Cardiff, ponieważ na słynnej londyńskiej arenie zaplanowano koncert piosenkarza znanego jako The Weeknd. Walijski obiekt był gospodarzem starcia o Tarczę w latach 2001-06 (wcześniej też było to głównie Wembley). Oprócz tego w 2012 mecz odbywał się na Villa Park w Birmingham (przez igrzyska olimpijskie), a w 2022 roku na King Power Stadium w Leicester (na Wembley szykowano finał mistrzostw Europy kobiet).
NIE PRZEGAP!
Tarcza Wspólnoty
Principality Stadium (Cardiff)
Arsenal – Manchester City
Niedziela, godz. 16.00 – TVP Sport
