Czy drożdże będą rosły?

To będzie zupełnie nowe oblicze ekipy z Rzeszowa. Po letnich masowych odejściach Żurawie muszą zbudować skład od podstaw.

Czy Aleksander Buksa (z prawej) odbuduje się w Stali? Fot. Weronika Morciszek/Press Focus

STAL RZESZÓW

Oczywiście przesadą byłoby stwierdzenie, że drużyna zmieniła się w stu procentach. Jednakże liczby nie kłamią – ze Stali odeszło 12 piłkarzy z podstawowego składu, mówiąc tylko o tych, którzy odgrywali chociaż niewielką, ale jednak jakąś rolę (bo poza tym jeszcze kilku można dodać). W ostatnich sezonach wiele pochwał zbierała tamtejsza młodzież, sprawnie wprowadzana do seniorskiego futbolu i rozwijająca się w bardzo dobrym tempie.

Pojawiło się zwątpienie

Synoś, Łyczko, Warczak, Łysiak, Kądziołka, Wachowiak, Sławiński – oni zostali przejęci przez inne kluby, nie tylko wyżej notowane. Pierwsza trójka trafiła do ekstraklasy (Górnik, Zagłębie, Górnik), ale pozostali nadal będą grać w 1. lidze, kolejno: Warta, Polonia Bytom, Ruch, Bruk-Bet. A przecież do ojczyzny wrócił jeden z niewielu doświadczonych, lider środka pola, Luksemburczyk Sebastien Thill. Odeszło kilku piłkarzy określanych raczej mianem rotacyjnych. Co bolało najbardziej, to że Rzeszowianie nie zarobili na tych graczach nic. Nie były to sprzedaże, a zwykłe odejścia po zakończeniu kontraktów. Na Podkarpaciu niejeden zwątpił w projekt mocnego szkolenia i stawiania na bardzo młodych piłkarzy – bo klub, poza renomą, niewiele na tym wymiernie zyskał. Może jakieś marne ekwiwalenty za wyszkolenie... Ze swojej drogi Stal jednak nie zejdzie, choć możliwe, że nieco ją zmodyfikuje.

Powtórka z rozrywki?

Żurawie nadal mają kilku młodych graczy z potencjałem sprzedażowym, choć... ich kontrakty wygasają po nadchodzącym sezonie, więc latem 2027 nie można wykluczyć powtórki z rozrywki. Stal przecież chciała przedłużyć wygasające umowy, ale piłkarze, często wychowankowie, odmawiali, chcąc postawić kolejny krok w karierze. W Rzeszowie nie mogą na niego liczyć. Zobaczymy więc, co zrobią kolejni: stoperzy Marcin Kaczor i Władysław Krasowskij (obaj 2004), lewy obrońca Ksawery Kukułka (2004), pomocnik Jakub Kucharski (2008) czy skrzydłowi Kacper Masiak (2005) i Filip Wolski (2006).

Oczywiście jeśli wszyscy będą rośli tak, jak pozostałe rzeszowskie drożdże. Nie można też zapominać o tym, że już pod koniec zeszłego sezonu Żurawie... testowały kolejnych juniorów, a nawet od pierwszej minuty kilka razy wystąpił 15-letni wówczas (!) Oliwier Madej. Nie brakowało też nastolatków, którzy nie zadebiutowali, ale łapali się do kadr meczowych, no i w kolejnym sezonie także należy spodziewać się następnych młodych, którzy będą pracowali pod okiem trenera Marka Zuba, a jeszcze ich tak naprawdę nie poznaliśmy.

Kto ma pomóc, jak nie oni?

Oczywiście nie jest też tak, że Stal będzie bazować tylko na młodych. W buty Thilla będzie pewnie przymierzany 30-letni Irlandczyk z Północy Sean Goss. Doświadczenie będzie też dawał na prawej obronie 34-letni Niemiec Marco Thiede, a na pozycji „dziesiątki” – 28-letni Marcin Listkowski, który bardzo płynnie przeszedł z Serie A, przez ekstraklasę, do pierwszoligowej niewiadomej. Najciekawiej jednak wygląda najnowszy transfer Rzeszowian. Po kolejnych nieudanych kontraktach właśnie w Stali odbudować swoją karierę spróbuje Aleksander Buksa. Wciąż jest młody, ma 23 lata (i... zawyża średnią zespołu), więc jeśli gdzieś mają mu pomóc wrócić na właściwe tory – to właśnie tam.

Piotr Tubacki

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się