Czubak ma mocne papiery

Rozmowa z byłym królem strzelców ekstraklasy w barwach Szombierek, mistrzem Polski z Lechem i Ruchem

Mbaye Ndiaye (nr 30) i Karol Czubak (z opaską) jeszcze niejedną defensywę ligową zaskoczą! Fot. Ireneusz Wnuk / Press Focus

Na ligową  kolejkę zaprasza Grzegorz Kapica

Dwa mecze z 3. kolejki wypadają, o co poprosili pucharowicze. Od paru sezonów rodzi się nowa świecka tradycja w przekładaniu spotkań. Co pan na to?

- Od zawsze miewamy taki – rzekłbym – ambiwalentny stosunek do sytuacji piłkarskich; jak ktoś o coś poprosi, to idziemy mu na rękę, a przecież prawdziwa klasa wykuwa się w ogniu walki! Chcesz być piłkarzem, chcesz być trenerem, prowadzić zespół, musisz się nastawić na trudne warunki, ale według obowiązujących reguł – na przykład ustalonego wcześniej terminarza. Są kraje – te topowe – w których nikt sobie na takie rzeczy nie pozwala. Nie lubię dziurawego terminarza, to bez sensu... ale cóż, ładnie pan to określił: nowa świecka tradycja...

Górnik nie przekładał meczu z Radomiakiem, a jak się panu podobał jego występ w Budapeszcie?

- W najważniejszej dla mnie statystyce wyglądało to dobrze: 10 strzałów, choć tylko jeden celny; do tego parę wybornych sytuacji – Górnik wyglądał dobrze, przynajmniej... do momentu finalizacji. To jest dobry prognostyk przed rewanżem. Jeśli Zabrzanie dali radę tam – nie wynikowo, bo przegrali, ale stwarzali okazje – to przy wsparciu publiczności powinni sobie z Ferencvarosem poradzić w rewanżu.

A propos gry z Radomiakiem: wypuściłby pan na ligę jedenastkę z czterema-pięcioma zmiennikami, żeby oszczędzić siły podstawowych graczy?

- Początek sezonu mamy, a pan już chce oszczędzać siły (śmiech)? To co będzie, jak awansują do fazy grupowej? Piłkarze są po urlopach, wypoczęci... Rozmawiamy o najwyższym poziomie rozgrywkowym; to są zawodowcy. Mają dawać jakość.

Legia jest liderem po dwóch kolejkach...

- ...tak, prowadzą ci, co prowadzić mieli: Legia i Jagiellonia.

Magia” Marka Papszuna wreszcie działa i przy Łazienkowskiej?

- Nie uważam, by w przypadku jakiegokolwiek trenera słowo „magia” było odpowiednie. To są po prostu umiejętności; trzeba mówić o bardzo dobrze wykonywanej przez niego robocie. Odpowiedni trener w odpowiednim miejscu. Byłoby dla mnie dużą niespodzianką, gdyby Legia w tym sezonie nie była w czołówce.

Klęska z Aarhus będzie piłkarzom Kolejorza długo siedziała w głowach?

- Jeśli Poznaniacy chcą zagrać w przyszłym sezonie w eliminacjach Ligi Mistrzów, to muszą to jak najszybciej z głów wyrzucić. Było, stało się; gramy dalej i pokazujemy, że to tylko wypadek przy pracy.

Oby. Bo Lech – jak słucha i czyta się opinie różnej maści ekspertów i „ekspertów” - to najbardziej profesjonalnie zbudowanego klubu w polskiej lidze...

- Zaraz zaraz. A nie wydaje się to panu dziwne, żeby w 2026 roku – w stosunku do jakigokolwiek klubu w ekstraklasie – mówić o tym, że to dopiero pierwszy powiew profesjonalizmu w polskiej lidze? Gdyby to miała być prawda, to znaczy, że słusznie jesteśmy w tym miejscu, w którym jesteśmy, i słusznie kolejny raz zabraknie nas w Lidze Mistrzów. Ale nie wydaje mi się, by tak miało być. Ekstraklasa – zwłaszcza przy tych pieniądzach, jakie w niej już są – staje się coraz silniejszą ligą. Puchary lat minionych pokazują, że dajemy radę. Wyzućmy z głowy myślenie: „stajemy się klubem profesjonalnym”.Myślcie: „Jesteśmy takim i róbmy wszystko, by stawać się jeszcze lepszymi”.


Lech gra z Piastem. Gliwiczanie to zagadka?

- Piast zagrał ostatnio piękne spotkanie; dostosował się do Wisły, bo tam, gdzie przyjeżdża Biała Gwiazda, zawsze jest piękna gra. Nie wiem natomiast, czy będzie w stanie tak rozłożyć siły na cały sezon, by się nie pałętać w ogonie tabeli.

Na razie sprzedał ostoję swej defensywy, Igora Drapińskiego...

- Gdy nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze... Wolałbym, żeby był w sytuacji, w której kontraktuje dobrych piłkarzy, a nie oddaje ich po to, żeby reszta dostała wypłaty... Nie mamy informacji, czy na Drapińskim się to zatrzyma. Jeśli wyprzedaż będzie trwała, to można się o losy Piasta martwić.

Z pieniędzmi nie ma kłopotu Widzew.

- Nie wszystko złoto, co się świeci. Nie wystarczy człowiek, który ma górę pieniędzy i tylko podpisuje czeki. Trzeba wybierać piłkarzy, pracować z nimi, oni sami muszą dawać radę – a to już wyższa szkoła jazdy. Myślę, że trener Vuković da sobie z tym radę, ale po dwóch meczach Widzew nie jest w tym miejscu tabeli, które sobie wszyscy wyobrażali. Jeżeli chce pokazać klasę, to nie ma lepszej okazji niż wygrana w Białymstoku w najbliższą niedzielę! To będzie mocna weryfikacja łódzkich ambicji, bo na polskie warunki Jagiellonia to prawdziwy „walec”.

To jeszcze pytanie o bliski panu temat strzelania goli. Tomaš Bobček to kolejny zagraniczny król snajperów ekstraklasy, ale i kolejny – po Exposito i Koulourisie – który żegna się z nią po założeniu korony. No więc jednak ekstraklasa może byc trampoliną?

- Oczywiście. Dla wielu piłkarzy – kiedyś takim był Vadis Odidja-Ofoe, któremy wypominano wagę i pączki, a on mimo tego „pozamiatał” ligę – przyjazd do ekstraklasy to nie jest łatwy krok. Ale jest to zazwyczaj element planu, by tu się odbudować, nastrzelać bramek i wrócić tam, gdzie zarobki są wyższe, poziom wyższy i satysfakcja z gry większa. I dobrze, że przyjeżdżają; u ich boku inni uczą się gry, podpatrują ich umiejętności, podnoszą poziom całej ligi.

Doczekamy się w końcu polskiego króla strzelców?

- Podoba mi się para Czubak – N'Diaye z Motoru; również dlatego, że mało który z trenerów daje w ataku szanse dwóm zawodnikom. Czubak ma mocne papiery, by na tym tronie zasiąść.

Potem już trudniej wymienić kandydatów...

- Trzeba by znów do cudzoziemca sięgnąć – o Angelu Rodado myślę. Zawsze trzymam kciuki za tych, którzy dają zespołowi wyniki, a prócz tego – także radość z gry sobie, kolegom i kibicom.

Wisła generalnie – jak pokazały jej dwa dotychczasowe mecze – tę radość daje?

- Trudno mówić o „fajnych przegranych”, ale to było fajne widowisko: atakujemy zamiast zakopywać się we własnym polu karnym. Po prostu gramy w piłkę!

Ta druga Wisła, która w piątek przyjedzie do Krakowa, w piłkę gra jakby mniej chętnie.

- To taki trochę upierdliwy – ale skuteczny – futbol. Tym razem jednak gospodarze powinni dać sobie radę.

Rozmawiał Dariusz Leśnikowski



Grzegorz Kapica od wielu lat wypatruje polskiego króla strzelców w ekstraklasie. Fot. Łukasz Sobala / Press Focus

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się