Człowiek Marka Papszuna
Śmierdziało przeciętnym 0:0, ale Legia grała do końca. Uratował ją debiutant – Zoran Arsenić! Czyżby... pupilek trenera?
Gol w 96 minucie pokazał, że Wojskowi wchodzą w ten sezon z charakterem! Fot. Lech Muszyński/PAP
Zapowiadający tę kolejkę na naszych łamach Jan Woś mówił o – nazwijmy to – pewnym „szoku kulturowym”, gdy po play offie mistrzostw świata włączył mecz eliminacji europejskich pucharów. Spotkanie w Szczecinie... też do mundialu równać się nie mogło, a przecież na boisko wybiegły drużyny, które otwarcie celują w najwyższe lokaty. Nawet jeden uczestnik MŚ był w kadrze meczowej! Irakijczyk Hussein Ali zaczął na ławce Pogoni.
U niego po staremu
Obie ekipy głównie na początku prezentowały leniwe tempo i sporo niedokładności, zbyt lekkich podań czy strzałów. Dobrym tego przykładem była „główka” Milety Rajovicia, który uderzał niepilnowany, ale tak... jakby nie zjadł śniadania. Zresztą Duńczyk w pierwszych minutach trafił do siatki, tyle że gol nie został uznany z powodu jego zagrania ręką. Podobnie – choć już w drugiej połowie – bramka Łukasza Zjawińskiego nie została zaliczona z powodu spalonego jego kolegów. Te sytuacje pokazywały jednak, że to Wojskowi mieli w Szczecinie więcej konkretów. Zresztą w 71 minucie obie „dziewiątki” z Warszawy bliskie były (już legalnego) trafienia, ale najpierw Valentin Cojocaru zatrzymał „Zjawę”, a potem w Attilę Szalaia – chroniącego pustą bramkę – strzelił Rajović. O Duńczyku żartobliwie można więc powiedzieć... że choć sezon nowy, to u niego po staremu.
Afrykańskie trio
Czy to oznacza, że Portowcy byli kompletnie bezradni? Bynajmniej, bo w przeciwnym wypadku bramkarz stołecznych Otto Hindrich... nie zanotowałby interwencji, która już po drugim meczu rozgrywek pretenduje do miana parady sezonu! Rumun wybitnie zachował się przy główce nie byle kogo, bo ściągniętego przecież z Legii Jeana-Pierre'a Nsame. Ktoś mógłby powiedzieć, że dla niego rozgrywał się wczoraj szczególny mecz, ale Kameruńczyk... podchodził do niego na spokojnie – „zwykłe spotkanie”, rzucił w przerwie. Co natomiast ciekawe, to że obecność Nsame dopełniła afrykańskiego tria ofensywnego Pogoni. Kameruńczyk na szpicy, na prawej Gambijczyk Musa Juwara (który to zresztą do Nsame dorzucił), a na lewej Nigeryjczyk Paul Mukairu.
Fachowiec wie, co robi
A wracając do Hindricha – już w drugiej połowy „wyciągnął” główkę Frederika Ulvestada, a potem – po kiksie Rafała Augustyniaka – zatrzymał Mukairu. Im bliżej było końca, tym bardziej rosło napięcie, bo jasne stało się, że o wyniku zadecyduje maksymalnie jeden gol. I zadecydował! W szóstej doliczonej minucie z bliska do siatki trafił rezerwowy, debiutujący w Legii Zoran Arsenić, którego przecież trener Marek Papszun doskonale zna z Częstochowy! Warszawski fachowiec wiedział, co robi, kontraktując go w stolicy!
Piotr Tubacki
OCENA MECZU⭐ ⭐
◼ Pogoń Szczecin – Legia Warszawa 0:1 (0:0)
0:1 – Arsenić, 90+6 min (asysta Wszołek)
POGOŃ: Cojocaru 7 – Wahlqvist 6, Keramitsis 5, Szalai 6, Borges 3 – Dziczek 4, Acosta 4 (90. Biegański niesklas.) – Juwara 4 (62. Ulvestad 4), Ława 3 (62. Agger 3), Mukairu 4 (90. Cuić niesklas.) – Nsame 3 (62. Grosicki 3). Trener Oscar GARCIA. Rezerwowi: Pesković, Mendy, Ali, Ossowski, Wojciechowski, Ndiaye, Czapliński.
LEGIA: Hindrich 7 – Piątkowski 5, Augustyniak 5, Szymański 6 (83. Arreiol niesklas.), Deziel Jr 6 (88. Arsenić 1) – Wszołek 6, Urbański 6, Kapustka 4 (81. Biczachczjan niesklas.), Vinagre 5 (88. Reca niesklas.) – Rajović 3, Zjawiński 5 (81. Żewłakow niesklas.). Trener Marek PAPSZUN. Rezerwowi: Brkić, Chodyna, Przybyłko, Sevcik, Kovacik.
Sędziował Bartosz Frankowski (Toruń) – 7. Sędzia VAR Paweł Malec (Łódź). Widzów 20 757. Czas gry 102 min (49+53). Żółte kartki: Borges (24. niesport. zach.) – Urbański (67. faul).
Piłkarz meczu - Otto HINDRICH
| MÓWIĄ LICZBY | ||
| POGOŃ | LEGIA | |
| 41 | posiadanie piłki | 59 |
| 10 | strzały | 24 |
| 4 | strzały celne | 6 |
| 3 | rzuty rożne | 5 |
| 15 | faule | 13 |
| 1 | spalone | 4 |
| 1 | żółte kartki | 1 |
