Czeski oddech na plecach Polaków
Cztery ostatnie ligowe konfrontacje z Piastem ekipa z Łazienkowskiej przegrała. - Wierzę, że odczarujemy Gliwice – zapowiada Marek Papszun, uzbrojony w armaty zza południowej granicy.
Rodzimy duet legijnych snajperów dostał wreszcie konkretnego konkurenta do walki o miejsce w składzie. „Damy radę?” - zastanawiają się Łukasz Zjawiński i Rafał Adamski. Fot. Kacper Pacocha / Press Focus
LEGIA WARSZAWA
Nie jest jednak tak, że obecność Jana Kuchty czy Michala Ševčíka gwarantuje sukces w starciu ze śląską ekipą, o której Marek Papszun powiada, że jest „nieobliczalna”. Owszem, ich rodak, Tomaš Pekhart gola – i to przy Okrzei - Gliwiczanom strzelił, ale tylko jednego z 50, jakie zdobył na ekstraklasowych boiskach. A w sezonie 2024/25 dwukrotnie smakował gorycz porażki z nimi. W kolejnych rozgrywkach Piast też dwa razy ekswojskowych zwyciężył. Ostatnim zaś legionistą, który zdołał pokonać Františka Placha, był Słoweniec Blaż Kramer, od wielu miesięcy „na tureckim kazaniu” w Konyasporze.
Oswojony
Placha oczywiście w sobotę między słupkami bramki Piasta nie będzie; jego rekonwalescencja jeszcze trochę potrwa. Za to w szeregach gości nie zabraknie czeskich snajperów. Formalnie napastnikiem jest Jan Kuchta, ale to sprowadzony na Łazienkowską kilka tygodni wcześniej pomocnik Michal Ševčík w ubiegły piątek zdobył pierwszego gola dla nowej drużyny. Jego rodak, z dobrze wyglądającym piłkarskim CV, na inauguracyjne trafienie wciąż czeka. - Na razie oswoił się z publicznością – mówi z humorem Marek Papszun.
Podstawowy
Wypożyczenie snajpera Sparty Praga zwiększyło rywalizację o miejsce na szpicy warszawskiego klubu. Do dyspozycji szkoleniowca są przecież także Łukasz Zjawiński i Rafał Adamski - niedawni pierwszoligowcy, którzy jednak z powodzeniem przeskoczyli z niższej na wyższą półkę ligowych zmagań. Od dwóch kolejek to oni wychodzą w podstawowym składzie, i mają na koncie po dwa gole.
Walczący
No i jest oczywiście Mileta Rajović. Duńczyk – nieskuteczny na niespotykaną skalę – mierzyć się musi z falą mocnych komentarzy na swój temat. - Ta sytuacja nie jest komfortowa, ale dopóki będzie dawał z siebie wszystko, starał się, respektował zasady i wartości drużyny, to będzie brany pod uwagę jak każdy inny, bo ma kontrakt z Legią. Z każdego zawodnika będę korzystał, dopóki będzie walczyć – zapowiada opiekun Legii. - A jeśli się podda i nie będzie chciał tu być, to w tej rywalizacji go nie będzie – dodaje Papszun.
Duńczyk na ligową bramkę czeka już 4,5 miesiąca. Ostatnią zdobył na początku kwietnia, z Pogonią. W tym sezonie na liście strzelców pojawili się m.in. pomocnicy, wspomniany Ševčík i Bartosz Kaputka, a nawet wahadłowi Ruben Vinagre czy stoperzy, jak Zoran Arsenić i Rafał Augustyniak.
(DaL)
